Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2012-04-24 12:46:28

Miłosierdzie wygra na świecie

siostra jozefa

Siostra Józefa ma już prawie sto lat, ale doskonale pamięta siostrę Faustynę Kowalską, apostołkę Bożego Miłosierdzia. W rozmowie na naszych łamach mówi o tych szczególnych chwilach spotkań z s. Faustyną w Łagiewnikach niedaleko Krakowa i ich rozmowach o Bożym Miłosierdziu. 

Należy siostra do Zgromadzenia Sióstr Misjonarek Chrystusa Króla dla Polonii Zagranicznej, niedawno skończyła 99 lat i mimo to jest w bardzo dobrej kondycji, Proszę trochę powiedzieć o swojej drodze życiowej.

Pochodzę z Krakowa. Zawsze chciałam iść prostą drogą. Po skończeniu szkoły podstawowej dostałam się do Seminarium Nauczycielskiego i zostałam nauczycielką. To było moje pragnienie. Dwa lata pracowałam w Krakowie. Ale zawsze kochałam wieś i pragnęłam,  jeżeli uda mi się zostać nauczycielką, tylko na wsi uczyć. Kiedy chodziłam do seminarium koleżanki mnie prosiły na jakieś przyjęcia, imieniny, ale już wtedy do tych spraw nie miałam serca. Potem przyszło pragnienie, aby być zakonnicą. Wstąpiłam do misjonarek kiedy poznałam ojca założyciela ks. Ignacego Posadzego, który był moim spowiednikiem. Za wszystko dziękuję Bogu. Teraz, kiedy już blisko setka, dziękuję Bogu, że tyle jeszcze mogę zrobić. Nawet za to, że czasami czegoś nie pamiętam. Niektóre daty, przeżycia giną w pamięci. Chciałbym pamiętać niektóre szczegóły, ale mówię Bogu: „Bądź wola Twoja”. Całkowicie oddałam się Bogu. Zawsze tak żyłam i prosiłam Jezusa, żebym do końca mojego życia, w jakimkolwiek będę stanie fizycznym mogła iść na Mszę św. Uwielbiam Mszę św. ponad wszystkie modlitwy i Jezus mi to daje do tej pory. Nogi mnie bardzo bolą i jakbym poszła do kościoła bez laski to bym się chwiała, ale do tej pory nie opuściłam ani jednej Mszy Świętej. Kiedyś nie miałam sił i tak prosiłam Jezusa: pomóż mi, tylko pójdę na Mszę św., a potem wrócę i rób ze mną co chcesz. Wtedy miałam siły ubrać się i iść. Siostra Faustyna też mi dużo pomaga.

Właśnie jako młoda dziewczyna spotkała siostra Faustynę Kowalską, czyli siostrę od miłosierdzia Bożego. Czy siostra pamięta wasze pierwsze spotkanie?

Mogę zapomnieć wszystko, ale tego nie zapomnę. O Faustynie nie mogę zapomnieć. Raz moja koleżanka zaproponowała: musimy gdzieś odjechać niedaleko Krakowa, ale tak żebyśmy tam poszły do kościoła. Zabrałyśmy się w niedzielę do Łagiewnik, gdzie siostry miały swój klasztor, kościół i pięknie śpiewały Nieszpory. Po nabożeństwie obeszłyśmy klasztorek. Siostra Faustyna była tam furtianką. Zadzwoniłyśmy i wyszła. Tak z nami serdecznie rozmawiała. Proszę pomyśleć, ja byłam wtedy panieneczką, która właściwie o niczym jeszcze nie myślała poważnie, a ona zaczęła z nami rozmawiać, śmiać się. Taka była bardzo radosna i bardzo wymowna. Wtedy Faustyna mi się spodobała. Czułam, że ona jest święta. Taka była fajna, przepraszam za wyrażenie krakowskie, więc zapytałam ją zaraz: ,,s. Faustyno, czy ja bym mogła się z siostrą spotykać?” Ona odpowiedziała: ,,zawsze, nawet codziennie”. Tak zapoznałam się z Faustyną. Opowiedziałam wszystko mojej mamie. A ona powiedziała: ,,jeżeli czujesz, że ta siostra podtrzymuje twojego ducha, twoje dobro, to ja ci pozwalam nawet codziennie do niej iść”. Potem, kiedy wiedziała wcześniej, że idę do Faustyny, gdy tylko mogła, upiekła dla niej ciasteczka, babeczkę i kupiła jakieś owoce, najwięcej pomarańczy.

Jak długo siostra spotykała się z siostrą Faustyną?

Aż do jej śmierci. Ostatni raz widziałam ją w szpitalu tylko przez okno. Prątkowała i już nie można było się z nią widzieć. Poszłam, bo tak bardzo chciałam się z nią zobaczyć. Jedna z sióstr sercanek powiedziała wtedy: ,,dziecko, nie bądź blisko niej, żebyś się nie zaraziła”. Posłuchałam starszej siostry. Potem się dowiedziałam, że Faustyna jest w Łagiewnikach. Zabrano ją do klasztoru, bo w październiku była już bardzo słaba.

Wcześniej na spotkania z Faustyną chodziłam pieszo do Łagiewnik przeszło pięć kilometrów. Czasem ktoś jechał i zabierał mnie na wóz. Kiedyś przyszłam, a ona pracowała w ogrodzie i krwawiła z ust. Chorowała na najgorszą gruźlicę płuc krwawiącą, z prątkami. Ale ja nie bałam się, że się zarażę i ją ucałowałam. Wszyscy mówili mi wtedy o śmierci. Kiedy zakaszlałam straszyli mamę: ,,to dlatego że chodzi do Faustyny”. A może właśnie dlatego dzisiaj żyję.

W czasie naszych spotkań Faustyna lubiła mówić, a ja lubiłam słuchać. Pokochałam Faustynę za jej cierpienia. Mówiła tak: ,,ja bardzo cierpię, ale ja chcę być święta, a tylko cierpienie i miłość Boga mogą dać świętość”. Powiedziałam: ,,siostro, ja bym też tak chciała jak siostra”. A ona na to: ,,módl się o cierpienie i miłość Bożą”. To mi pozostało głęboko w pamięci. Ile kosztuje świętość? Każda świętość to są wielkie rzeczy, ale i wielkie cierpienia. Trzeba pamiętać, że bez krzyża nie ma miłości Boga. Nawet sam Bóg dał się ukrzyżować z miłości do nas.

Czy w Łagiewnikach rozmawiałyście o Miłosierdziu Bożym?

Od s. Faustyny otrzymałam przekonanie o Miłosierdziu Bożym, dowiedziałam się, jak jest niezmierzone. Ona mi wpoiła Miłosierdzie Boże i ja w nie wierzę. Siostra Faustyna mówiła, że czuje, jakby Jezus wchodził w jej serce ze swoim Miłosierdziem, z miłością, bo Miłosierdzie to ogromna miłość Boga. Mówiła do mnie: ,,ja otrzymywałam serce Jezusa przepojone miłością Bożą”.

Proszę pomyśleć: Bóg wybrał Faustynę, taką prostą dziewczynę z biednego domu, by można było rozgłaszać na cały świat nabożeństwo do Miłosierdzia Bożego. To ona mi powiedziała, że wybrał ją sam Bóg przez serce Jezusa przepełnione Miłosierdziem. Faustyna dana była przez Boga, żeby przekonać ludzi do Miłosierdzia. Trzeba nam apostołów, żeby szerzyć miłość. Inaczej żyją rodziny, ludzie i inaczej umierają ci, którzy poznają i przejmą się Bożym Miłosierdziem. Tylko trzeba oddać Bogu serce. Gdyby ludzie poznali, czym jest Miłosierdzie nie byłoby pustek w kościele.

Każdemu, kto nie poznał jeszcze Miłosierdzia Bożego radzę, by modlił się tą modlitwą, którą kiedyś nauczyła go matka - „Ojcze nasz” „Zdrowaś Maryjo”, „Wierzę Boga” i Jezus to przyjmuje. To jest bogactwo, bo każda modlitwa przebija niebiosa. Wtedy naprawdę mielibyśmy dużo świętych. Tłumaczenia, że nie mam czasu na modlitwę, bo pracuję, to tylko wymówki. Bo ludzie na wszystko mają czas, poza Bogiem. 

Jakie znaczenie dla siostry osobiście miały spotkania z s. Faustyną?

Siostra Faustyna dużo mi wyjaśniła. Z tych spotkań wyniosłam staranie się ponad wszystko o silną wiarę. Teraz proszę, by Bóg nigdy nie usunął tego światła z mojego serca. Faustyna mi powiedziała, żebym zawsze rozpalała serce miłością Bożą. Gdy rozpalę serce miłością Boga, nie mogę nie miłować człowieka. A kto miłuje, nie może źle czynić drugiemu człowiekowi.

I jeszcze jedno - zawsze traktowałam na serio spowiedź. Teraz Jezus boleje, że ludzie ją lekceważą. Chodzą do spowiedzi tak ze zwyczaju, bo mama, babcia go zapytają: czy byłeś u spowiedzi? A spowiedź to święta rzecz. I dlatego trzeba się dużo modlić za ludzi, żeby Bóg ożywił światłem ich serca, by mogli poznać, jak ważna jest spowiedź.

Została siostra świadkiem Bożego Miłosierdzia...

Faustyna dała mi dużo, dlatego rozszerzam gdzie mogę miłość Bożą. Rozdawałam ludziom broszury o Miłosierdziu Bożym. Skąd te ulotki? Mój wuja pracował w dużej drukarni. Był znany i szanowany. Poprosiłam go: ,,nie mam skąd wziąć ulotek, a piszę nocami o miłosierdziu. Może byś mi zrobił takie broszurki?” I dałam mu pierwsze ulotki o Miłosierdziu Bożym i Faustynie. Potem on mi przynosił wydrukowane całe sterty. Tysiące broszur poszło do ludzi. Pan Jezus dawał mi też pomoc jakiegoś księdza. Miałam kontakt z ks. Sopoćko.

Czuję, że Miłosierdzie wygra na świecie. Wygra, bo tam jest Bóg i On chce być uważany za Boga przez cały świat. Tego nauczyła mnie Faustyna, zwykła, biedna siostra. Teraz tak bym chciała już iść do niej. Czekam, kiedy pójdę do swojej ojczyzny, a moją ojczyzną jest niebo. 

rozmawiała Renata Jurowicz

 

Siostra Józefa Schindler urodziła się 27 lutego 1913 roku w Krakowie. Ukończyła Seminarium Nauczycielskie, pracowała jako nauczycielka języka polskiego. Obecnie jako siostra ze Zgromadzenia Sióstr Misjonarek Chrystusa Króla dla Polonii Zagranicznej realizuje zakonne powołanie w klasztorze w Ostrowie Wielkopolskim na terenie parafii pw. Miłosierdzia Bożego.


Helena Kowalska (siostra Faustyna) urodziła się 25 sierpnia 1905 r. w rolniczej rodzinie z Głogowca k/Łodzi. Od 16 roku życia pracowała jako służąca. W 1925 r. została przyjęta do Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia. W czasie obłóczyn zakonnych otrzymała imię Maria Faustyna. 22 lutego 1931 r. po raz pierwszy ujrzała Jezusa Miłosiernego, który przekazał jej orędzie swego Miłosierdzia i polecił ogłosić je światu. Swoje posłannictwo Faustyna realizowała w czasie 13-letniego życia w zgromadzeniu. Pracowała w Wilnie, Płocku i Warszawie, najdłużej w Krakowie, gdzie była kucharką, furtianką i ogrodniczką.

Chrystus polecił Faustynie pisanie Dzienniczka, odmawianie nowenny, koronki i innych modlitw do Bożego Miłosierdzia. Dzięki s. Faustynie został odnowiony i pogłębiony kult Miłosierdzia Bożego. Od niej pochodzi 5 form jego czci: obraz „Jezu, ufam Tobie”, Koronka do Miłosierdzia Bożego, Godzina Miłosierdzia, litania oraz święto Miłosierdzia Bożego w II Niedzielę Wielkanocną.

W kwietniu 1938 r. nastąpiło gwałtowne pogorszenie stanu zdrowia Faustyny. Po długich cierpieniach zmarła w wieku 33 lat 5 października 1938 r. Została beatyfikowana 18 kwietnia 1993 r., a ogłoszona świętą 30 kwietnia 2000 r. Uroczystość kanonizacji przypadła w II Niedzielę Wielkanocną, którą Jan Paweł II ustanowił świętem Miłosierdzia Bożego. Relikwie św. siostry Faustyny znajdują się w Krakowie-Łagiewnikach, w Sanktuarium Miłosierdzia Bożego.

Na podstawie wiara.pl

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Anna, 2015-10-25 15:36:41

Piękną, uduchowioną twarz ma siostra Józefa. Czyli można być piekną osobą w wieku 100 lat!!! Szkoda, że świat tak bezmyślnie odrzuca Chrystusa!!

Artykuły

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka

Opiekun nr 21(508) od 8 października 2017

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in. rozmowa z postulatorką służebnicy Bożej z diecezji kaliskiej s. Włodzimiry.

Zamów prenumeratę

 

kwartlanik

Kwartalnik "Opiekuna" -
Okno Wiary 2(10) 2017

w którym pragniemy rozmawiać z naszymi Czytelnikami o wierze, Kościele, rodzinie i historii.
W najnowszym numerze o św. Józefie

ARCHIWUM KWARTALNIKA

banner
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej