Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2012-02-14 11:47:10

W stolicy Jankesów

Właściwie to dzisiejszy tekst powinien nosić nagłówek „esej waszyngtoński”, a może nawet i cały numer „Opiekuna” zasługiwałby na taki przydomek, bo przecież zamieszczamy również artykuły o Marszu dla Życia i Bazylice Narodowego Sanktuarium Niepokalanego Poczęcia. Dla całego ruchu pro-life jest niesłychanie ważne, kto zasiada w Białym Domu, również dlatego, że ma wielki wpływ na skład Sądu Najwyższego, którego orzeczenia są wykładnią prawa.

 

Tematyka związana ze stolicą, a zwłaszcza z Białym Domem i jego przyszłym lokatorem jest wiodącym motywem w mediach, od chwili mojego przyjazdu. Dlatego myślę, że korzystając z mojego, związanego z Marszem dla Życia, jednodniowego pobytu w stolicy, warto osnuć dzisiejszy tekst wokół tematów z nią związanych.

 

Czy nie było lepszej stolicy?

Jakieś dwa lata temu pisałem już o Waszyngtonie, a zwłaszcza o Bazylice Niepokalanego Poczęcia, bo to ona była również wtedy moim głównym celem. Dzisiaj więcej informacji o pozostałych miejscach. Przede wszystkim odradzam z całego serca wizytę w Pentagonie: te zabudowania przypuszczalnie wyglądają dobrze tylko z lotu ptaka, a jeśli zwykły człowiek nie dysponuje środkami na „lot ptaka” i dojeżdża tam metrem, nie zobaczy absolutnie nic interesującego. Szkoda czasu. W ogóle myślę, że dla wielu Waszyngton jest lekkim rozczarowaniem i chyba każdy, kto widział również New York, zastanawia się, jakim cudem to miasto jest stolicą. Może dlatego, że w Nowym Jorku nie znalazłoby się tyle przestrzeni, aby pobudować te wszystkie monumenty dla zasłużonych prezydentów? Kto wie... A na poważnie: pierwszy artykuł Konstytucji Stanów Zjednoczonych nakazuje, aby stolicą był dystrykt federalny funkcjonujący osobno od administracji stanowych. Sam prezydent George Washington wyznaczył miejsce nad rzeką Potomak i tak 9 września 1791 r., nadano budującemu się miastu nazwę Washington, District of Columbia (Columbia to poetycka nazwa USA, a dzisiaj najczęściej o stolicy mówi się po prostu DC). 

 

Główny bardzo duży plac

W każdym razie po zgiełku metropolii, jaką jest Wielkie Jabłko w Waszyngtonie czujemy się jak na peryferiach i ja osobiście lubię spacery od Kapitolu poprzez cały potężny National Mall, aż do Lincoln Memorial, oczywiście przy dobrej pogodzie. Zostawiając za plecami Kapitol dochodzimy do pomnika Waszyngtona, czyli obelisku będącego najwyższą budowlą w całym mieście, choć ma niecałe 170 metrów wysokości. Zapyta ktoś o drapacze chmur: nie ma wyższych niż te marne 170 metrów? Ano nie ma, ponieważ w Washington DC budynek nie może być wyższy niż szerokość ulicy powiększona o 60 stóp (nieco ponad 18 metrów). Może dlatego tak tutaj prowincjonalnie... Co nie znaczy źle. Przed pomnikiem Waszyngtona znajduje się staw długi na ponad 600 metrów, w którym bardzo ładnie odbija się monument (przy dobrej pogodzie), a który wszyscy kinomani znają z filmu „Forrest Gump”. Na drugim końcu stawu mamy Lincoln Memorial: stylizowany na świątynię dorycką monument z siedzącym, niczym na tronie i patrzącym na obelisk Waszyngtona, szesnastym prezydentem USA o imieniu Abraham. Jeśli komuś jeszcze mało, to może odbić nieco w prawo, obejść mało jeziorko Tidal Basin i zobaczyć jeszcze Jefferson Memorial. Ale też można zostawić wspomnienia i memoriały i udać się na aleję Pensylvania 1600, gdzie jest prawdziwa władza, jak najbardziej aktualna.

 

Mały Biały Domek i jego ważny lokator

Biały Dom wydaje się malutki i trudno uwierzyć, że w tym dwupiętrowym budyneczku ważą się losy świata (i w sumie słusznie, bo losy świata ważą się o wiele pięter Wyżej – i niech mi korekta nie poprawia tej dużej litery, bo chodzi mi o Wyżej). Jego obecny lokator jest pewny startu w kolejnych wyborach jako reprezentant Partii Demokratycznej ubiegający się o drugą kadencję. Natomiast o to, kto będzie reprezentantem Partii Republikańskiej (zwaną również Wielką Starą Partią - Grand Old Party, stąd często można spotkać skrót GOP), właśnie się toczy walka. 

W USA kandydaci sami się proponują i próbują znaleźć poparcie. Prowadzą kampanię wyborczą, na co trzeba olbrzymich pieniędzy i katorżniczej pracy i w każdym Stanie odbywają się prawybory. Nie ma to nic wspólnego z tzw. prawyborami, które poprzedziły wyłonienie kandydata na prezydenta w Platformie Obywatelskiej, gdzie szef partii wyznaczył, kto się będzie „ścigał”. Obecnie pozostało właściwie czterech liczących się kandydatów, Ron Paul (może odpaść najprędzej), Rick Santorum, Newt Gingrich i Mitt Romney. Ten ostatni, jak pewnie pamiętacie jest mormonem i ma  wielkie szanse na nominację. Gingrich jest nawróconym katolikiem (podobnie jak Santorum), ale przeszłość ma moralnie dość poważnie zszarganą, obecnie ma już trzecią żonę i trudno mu zaufać. Ale jest niesamowicie mocnym dyskutantem i w debatach, które są tu bardzo popularne, byłby godnym przeciwnikiem dla Obamy, a może nawet rozłożyłby go na łopatki, ale debaty to nie wszystko i, jak wspomniałem, jest problem moralności. A także wybieralności. O co chodzi? O sformułowaną niemal 50 lat temu zasadę Williama Buckleya Jr., który zauważył, że republikanie muszą wybrać najbardziej konserwatywnego kandydata, który jednak będzie wybieralny. Najbardziej konserwatywny jest Santorum, dalej Gingrich, a najmniej konserwatywny jest mormon Romney. Wszyscy kandydaci republikańscy są pro-life: najbardziej Santorum i Paul, a najmniej Romney. Zobaczymy, kto powalczy o Biały Dom, do tematu jeszcze wrócimy na naszych łamach. 

A w kolejnym eseju za dwa tygodnie wracamy do Nowego Jorku i zapraszam Was do siedziby ONZ. Tak, tak, coś takiego jeszcze istnieje, chociaż ciężko przypomnieć sobie, choćby kto jest jej szefem, bo chyba już nie Koffi Annan?

Tekst i foto ks. Andrzej Antoni Klimek


Galeria fotografii

Przeglądaj galerię wersji Flash

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Artykuły

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka

Opiekun nr 21(508) od 8 października 2017

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in. rozmowa z postulatorką służebnicy Bożej z diecezji kaliskiej s. Włodzimiry.

Zamów prenumeratę

 

kwartlanik

Kwartalnik "Opiekuna" -
Okno Wiary 2(10) 2017

w którym pragniemy rozmawiać z naszymi Czytelnikami o wierze, Kościele, rodzinie i historii.
W najnowszym numerze o św. Józefie

ARCHIWUM KWARTALNIKA

banner
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej