Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2012-02-13 12:39:39

Marsz dla życia

FOTOREPORTAŻ Z WASZYNGTONU

Dla mnie te narody, które zalegalizowały aborcję, są najbiedniejsze ze wszystkich. Boją się małych dzieci, lękają się jeszcze nienarodzonych. I dziecko musi ginąć, dlatego że go nie chcą – ani jednego dziecka więcej – i dziecko musi umrzeć. Błagam was w imieniu tego dziecka: uratujcie nienarodzone dziecko, rozpoznajcie w nim obecność Chrystusa!

Kiedy Matka Teresa z Kalkuty wypowiadała powyższe słowa odbierając Nagrodę Nobla w Oslo, w 1979 roku, Stany Zjednoczone Ameryki, najpotężniejsze państwo świata, już od sześciu lat „broniło się” przed nienarodzonymi w majestacie niesprawiedliwego i okrutnego prawa. Przypomnijmy pokrótce historię procesu Roe przeciwko Wade (Roe vs Wade), która stała się bramą dla najbardziej liberalnego prawa aborcyjnego w świecie zachodnim. 

Prawo do prywatności ważniejsze?

W roku 1970 mieszkająca w stanie Teksas Norma McCorvey nie chciała urodzić swojego trzeciego dziecka, więc (pod pseudonimem Jane Roe), wszczęła proces fałszywie zeznając, że ciąża była konsekwencją gwałtu. Ponieważ proces się przedłużał kobieta urodziła dziecko oddając je natychmiast do adopcji, ale sprawa zakończyła się w 1973 roku orzeczeniem Sądu Najwyższego. Większością głosów 7 do 2 obalono antyaborcyjne prawo stanu Teksas (co miało konsekwencje dla 48 z 50 stanów) i 22 stycznia orzeczono, że przepisy zakazujące aborcji naruszają konstytucyjne prawo do ochrony prywatności. Sąd Najwyższy nakazał całkowitą wolność dokonania aborcji w pierwszych 3 miesiącach ciąży, możliwość regulowania tego prawa (ale nie zakazania) w kolejnych 3 miesiącach, a także możliwość zakazania aborcji w ostatnich 3 miesiącach. Sędzia Harry Blackman, który uzasadniał decyzję w imieniu większości stwierdził wówczas, że gdyby w przyszłości uznano, że poczęte dziecko jest osobą, wówczas aborcja powinna być zdelegalizowana. I jeszcze jeden fakt: Norma McCorvey, dwukrotnie próbowała popełnić samobójstwo, a później nawróciła się i dzisiaj ściśle współpracuje z ruchem pro-life. W konsekwencji sprawy Roe vs Wade straciło życie w USA ponad 54 miliony istnień ludzkich. Właśnie dlatego dzień 22 stycznia od 39 lat jest dniem wielkiej modlitwy.

Noc i dzień modląc się za życie

W marszach dla życia w Waszyngtonie bierze udział każdego roku kilkaset tysięcy ludzi. Nie inaczej było i tym razem. Wszystko zaczęło się już w niedzielę, 22 stycznia, dokładnie w dzień 39. rocznicy orzeczenia Roe vs Wade, w Bazylice Niepokalanego Poczęcia Mszą o godzinie 18.30 dla niemal 20 000 głównie młodych osób. Eucharystii przewodniczył kardynał Daniel DiNardo, który opiekuje się działalnością pro-life. W homilii wielokrotnie podkreślił słowo „natychmiast”. Mieszkańcy Niniwy natychmiast nawrócili się wskutek nawoływania Jonasza, a w Ewangelii powołani przez Jezusa natychmiast pozostawili wszystko i poszli za nim. Owo „natychmiast” powinno charakteryzować wszystkie nasze działania ewangelizacyjne, również na rzecz życia. Po Eucharystii przez całą noc trwaliśmy na modlitwie w dolnym kościele, już w mniejszym gronie. Najpierw Różaniec, od którego zaczęły się te wigilie 33 lata temu. O 24.00 rozpoczęło się czuwania przed Najświętszym Sakramentem prowadzone przez Seminaria Duchowne z całego kraju. Przyznam uczciwie, że kilka razy głowa opadła mi na ławkę, ale na zaledwie parę minut. O 7.30 Eucharystią w głównej świątyni, której przewodniczył nowo nominowany kardynał z Nowego Jorku, Timothy Dolan, zakończyliśmy nocną modlitwę. W krótkiej homilii Kardynał podziękował za to spotkanie Bogu, „szeptem”, aby nie urazić uszu tych, którzy przez całą noc czuwali. Mówił o Dawidzie i Goliacie z mszalnego czytania. Ruch pro-life nie ma tak potężnego wsparcia w mediach, we władzach, w korporacjach, jakie ma front aborcyjny. Ale właśnie tym bardziej inspirujemy się na małym, wydającym się bez szans Dawidzie. „Wszak Goliat – gigant, nie wygrał” - przekonywał Hierarcha. 

 

Może nas zobaczą i usłyszą

Ostatnim etapem tej mojej niemal 24 godzinnej modlitwy był poniedziałkowy, deszczowy March For Life, który rozpoczął się na wielkim placu gdzieś w połowie pomiędzy Kapitolem a monumentem Washingtona. Na scenie pokazali się muzycy pro-life, organizatorzy, politycy, hierarchowie różnych wyznań chrześcijańskich. Z radością słuchałem polityków cytujących Pismo Święte i mówiących, że walka o życie jest najważniejszą batalią cywilizacji. M.in. John Boehner, przewodniczący Izby Reprezentantów przypomniał, że wolność i prawo do życia są podstawą amerykańskiej tożsamości. Na scenie pokazały się też osoby z tablicami: „Żałuję, że popełniłam aborcję”. 

A potem ruszyliśmy w kierunku Sądu Najwyższego z modlitwą, śpiewem, skandowanymi hasłami i różnorakimi transparentami mówiącymi, że aborcja zabija, wśród których m.in.: „Obama, your mama was pro-life!” („Obama, twoja mama była za życiem”), czy „Steve Jobs was adopted” („Steve Jobs był adoptowany”). Były nas setki tysięcy pomimo normalnego dnia pracy i deszczu. W nadziei, że za rok 40. Marsz dla Życia będzie dziękczynieniem za zmianę barbarzyńskiego prawa. Jeśli Niniwie wystarczyło 40 dni, to może Ameryka opamięta się po 40 latach.

Tekst i foto ks. Andrzej Antoni Klimek

 

PS. Na temat tej kilkusettysięcznej demonstracji nie znajdziecie najmniejszej wzmianki w wielkich stacjach telewizyjnych, portalach czy dziennikach.


Galeria fotografii

Przeglądaj galerię wersji Flash

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Artykuły

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka 22

Opiekun nr 22(509) od 22 października 2017

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in. o pracującej w Etiopii Magdalenie Fiec, która odkryła swoje misyjne powołanie podczas studiów na Politechnice Śląskiej.

Zamów prenumeratę

 

kwartlanik

Kwartalnik "Opiekuna" -
Okno Wiary 2(10) 2017

w którym pragniemy rozmawiać z naszymi Czytelnikami o wierze, Kościele, rodzinie i historii.
W najnowszym numerze o św. Józefie

ARCHIWUM KWARTALNIKA

banner
figazmakiem
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej