Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2012-01-05 12:33:56

Umrzeć, żeby żyćksiazka

Książka ojca Augustyna Pelanowskiego ,,Umieranie ożywiające” może się wydawać nieco przerażająca, trochę jak sama okładka publikacji. Jednak każdy, kto będzie miał odwagę po nią sięgnąć, na pewno nie będzie żałował. Nie jest ona co prawda aż tak szokująca i odkrywcza, jak reklamują ją księgarnie i notatki na jej temat. Publikacja jest przeznaczona dla osób, które nie czują się dobrze w swojej skórze, ze swoją duszą i ogólnie rzecz biorąc z samym sobą, czują, że mimo wysiłków, coś nie funkcjonuje tak, jak powinno. Ojciec Augustyn daje w niej szansę na całkowitą zmianę myślenia i przewrócenie do góry nogami systemu wartości. Ale będzie to możliwe tylko wtedy, jeśli człowiek otworzy się na umieranie. Umieranie, które jest konieczne, żeby żyć. Zresztą podtytuł książki brzmi: ,,poradnik dla tych, którzy umierać nie chcą, a umrzeć muszą”. Najpierw każdy musi stanąć w prawdzie o sobie i skończyć z ciągłym powtarzaniem: ,,przecież nikomu krzywdy nie robię” i wejść w to wszystko, co pod pozorami dobra i wolności krępuje nas w duchowym rozwoju. Jeden z rozdziałów został zatytułowany ,,Przerażenie sobą czyli jak prawda o sobie daje wręcz ,,apokaliptyczną” dynamikę wiary”. Kolejna część książki opowiada o naszych problemach, małych dramatach, które ojciec Pelanowski nazywa nieszczęściami, w których tkwi zalążek błogosławieństwa. Z wielu niesprzyjających sytuacji, które nas spotykają, Bóg potrafi wyprowadzić czasami wielkie dobro, jeśli Mu na to pozwolimy. Najtrudniejszy niewątpliwie będzie rozdział o umieraniu z odtrącenia czyli o tym, dlaczego Bóg dopuszcza zdradę i odtrącenie ze strony najbliższych nam osób. Często wydaje nam się, że to właśnie Bóg chce, żeby skończyła się miłość między małżonkami, żeby krzywdzili nas rodzice lub rodzeństwo, ale to właśnie zło, które człowiek wolny zaprasza do swojego życia doprowadza do takich sytuacji. Bóg mógłby rozwiązywać je cudami, ale dopuszcza takie wydarzenia, żeby nauczyć nas umierać z odtrącenia, żeby pokazać, że może z tego wyniknąć dobro, jeśli tylko otworzymy się na Jego działanie. To także doskonały rozdział dla tych wszystkich, którzy czują się nie kochani przez najbliższych, przez przyjaciół, a nawet przez Boga. Powrót do użalania się nad sobą w tym miejscu jest bardzo kuszący, ale warto z ojcem Augustynem iść dalej. Umierać można także z lęku i troski budując wyniosły mur strachu albo z uzależnienia od innych i innych od siebie. Dwa rozdziały mówiące właśnie o tym umieraniu doskonale nadają się dla nadopiekuńczych rodziców, którzy opatrznie rozumieją miłość jako całkowitą zależność, która musi być podszyta ciągłym lękiem, że dziecko odejdzie, będzie chciało żyć własnym życiem. Te toksyczne relacje uzależnienia dotyczą także przyjaciół czy małżonków. Najtrudniejszą sztuką jest podarować prawdziwą wolność i samodzielność osobom, które najbardziej kochamy.

Kolejny rozdział to ,,Umieranie w modlitwie wstawienniczej czyli jak uratować wiele istnień ludzkich doprowadzając do przebaczenia tylko jedną osobę”. Wiemy już, co nam dolega, wiemy, że musieliśmy umrzeć, teraz zaczyna się odradzanie, przez modlitwę właśnie, zwiedzenie swojego wnętrza, a ponad wszystko patrzenie oczami miłości. Ojciec Augustyn radzi, co robić, żeby nasze życie nie gniło i jak uniknąć całego potopu trosk. ,,Jonaszowy robaczek czyli jak zniszczenie potrafi odsłonić we mnie to, co niezniszczalne” i ,,Zamiast zakończenia” to końcówka książki. Prawie każdy rozdział zawiera biblijną historię doskonale ilustrującą nasze problemy i relacje. Wszystko, o czym opowiada ojciec Augustyn opiera się więc na słowie Bożym, odsyła do konkretnych fragmentów Pisma Świętego. 

Oczywiście każdy może czytać tę książkę zgodnie z własnym rytmem, jednak najlepiej byłoby zatrzymać się nad każdym rozdziałem nieco dłużej, odłożyć czytanie na kilka dni i przemyśleć, czy jesteśmy gotowi podjąć wyzwanie postawione nam przez autora, czy jesteśmy gotowi umrzeć, żeby żyć. To książka dla tych, którzy mają już dość i rozpaczliwie potrzebują nadziei, ale to także pozycja dla tych, którzy mają odwagę całkowicie zmienić w swoim życiu wszystko.

 

Liczy się każdy dzieńpłyta

Na płycie wydanej razem z książką i filmem DVD znalazły się doskonale znane piosenki zespołu Trzecia Godzina Dnia, takie jak ,,Mój ląd”, ,,Wiara czyni cuda” czy właśnie tytułowy ,,Liczy się każdy dzień”. Jednak wszystkie znane utwory zostały nagrane w zupełnie nowych aranżacjach, a wśród nich znalazły się trzy zupełnie nowe kompozycje. Oprócz chóru TGD na płycie można usłyszeć orkiestrę kameralną pod dyrekcją Adama Kosewskiego, sekcję dętą oraz solistów: Mietka Szcześniaka, Natalię Niemen, Mate. O, Kolę, a na DVD zobaczyć także grupę taneczną prowadzoną przez Iwonę Dreger. Natomiast w książce dołączonej do tego muzycznego albumu znalazły się świadectwa i wspomnienia członków zespołu TGD. 

Trzecia Godzina Dnia to zespół, który powstał z ekumenicznego połączenia chrześcijan z różnych stron naszego kraju. Dla członków zespołu co roku w innym miejscu w Polsce są organizowane obozy, na których chór ćwiczy repertuar i integruje się ze sobą. Dla chętnych do wspólnego spędzenia czasu z nimi w formie wspólnego śpiewania, społeczności i modlitwy zostały stworzone kilka lat temu warsztato-rekolekcje „Trzy Głośne Dni z TGD”. Z dynamicznym, pop-gospelowym repertuarem jeździli po całej Polsce, koncertowali na Expo 2000 w Hanowerze, grali trasy koncertowe w Szwecji i w Niemczech. Ich występy - czy to dla piętnastu tysięcy ludzi na Festiwalu Songs Of Songs w Toruniu, czy też w kameralnym wnętrzu krakowskiego kościoła Mariackiego - zawsze dają z siebie wszystko. W październiku 2001 r. TGD wystąpiło jako support Oslo Gospel Choir. Największą popularność przyniosły zespołowi dwa koncerty: wielkanocny „Wierzyć, to znaczy chodzić po wodzie” (2001) oraz bożonarodzeniowy „Raduj się świecie” (2003), które były później wielokrotne emitowane na antenie Telewizji Polskiej.

TGD - ,,Liczy się każdy dzień” (książka; CD; DVD), Dom Wydawniczy Rafael, rok wydania: 2011, cena: 39,90 zł . 

Dwa światy

Orkiestra „Titanic” Christo Bojczewa to nowe przedstawienie w kaliskim teatrze im. Bogusławskiego. Premiera 21 stycznia 2012 roku o godz. 19.  W sztuce bułgarskiego dramatopisarza egzystujący na opuszczonej stacji kolejowej czterej nieudacznicy myślą tylko o wyrwaniu się z tego miejsca, lecz nie są zdolni do racjonalnego działania. Nagle, za sprawą tajemniczego przybysza - showmana, przenoszą się w rzeczywistość magiczną, w której ożywają dziecięce marzenia i niespełnione pragnienia.

 

 
Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Artykuły

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka 25

Opiekun nr 25(512) od 3 grudnia 2017

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in. rozmowa z kustoszem kaliskiego sanktuarium ks. prałatem Jackiem Plotą, który opowiedział o swojej osobistej relacji z Patriarchą z Nazaretu i o radościach posługi w sanktuarium.

Zamów prenumeratę

 

baner
banner
figazmakiem
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej