Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2011-12-06 13:18:25

Nowe życie

Ich historie życia są różne, ale łączy jedno. Chorowały na raka i były w ciąży. Zastanawiały się co zrobić, kiedy wielu lekarzy podpowiadało, by podjęły decyzję, wybrać między zdrowiem, chemioterapią a dzieckiem. Zdecydowały zupełnie inaczej. Postanowiły walczyć z chorobą i urodzić dziecko.

Według statystyk światowych np. rak piersi występuje u jednej kobiety na od trzech do dziesięciu tysięcy. Jeżeli przyjmiemy, że choruje jedna na dziesięć tysięcy kobiet rocznie, a w Polsce rodzi ponad trzysta tysięcy kobiet rocznie, to teoretycznie powinno być około trzydziestu przypadków matek z rakiem piersi na rok. Niestety niewiele z nich trafia do specjalistycznego ośrodka, gdzie pomogą im przejść ciążę, leczyć się i potem urodzić. Ale są takie. Mają zdrowe dzieci i łamią stereotypy o raku i macierzyństwie, nawet te panujące wśród lekarzy. Pokazują, że mimo ciężkiej choroby można czuć się spełnioną kobietą i zostać szczęśliwą mamą. Na dodatek teraz już wiedzą, że nie ma badań, które potwierdzałyby jednoznacznie wpływ chemioterapii na rozwój ciąży. Wyniki leczenia są podobne, jak u pacjentek nie będących w ciąży. Onkolodzy nawet przyznają, że kobiety w ciąży znoszą chemioterapię lepiej niż inne. Wypadają im włosy tak jak innym, ale inne skutki uboczne, na przykład mdłości, praktycznie nie występują. Wydaje się, że ich organizm ma wielką motywację do walki z chorobą.

Możesz być szczęśliwa

Pani Magdzie się udało. Dowiedziała się, że jest w ciąży w dniu swoich urodzin. Długo szukała specjalisty, który zamiast usunięcia ciąży zaproponuje jej pomoc. Trafiła do Centrum Onkologii w Warszawie. W trzecim miesiącu ciąży miała podwójną masterkomię. Trudno wyobrazić sobie, co czuła. Ale ciąża dodawała jej sił. Narodziny synka to był pierwszy piękny dzień w jej życiu. Później już wszystkie dni były piękne, bo był i jest mały Leoś. Ma teraz przerzuty na wątrobę i kości, ale lekarz mówi, że wielu chorych żyje z nimi długie lata. Pani Magda nadal walczy z chorobą. Chcąc pomagać innym chorym kobietom na raka założyła fundację Rak`n`Roll. Chce krzyczeć do wszystkich, że z rakiem można urodzić dziecko. Fundacja wydała album z historiami kobiet, które urodziły pomimo raka.

Pani Agnieszka była w 32 tygodniu ciąży. Okazało się, że ma guz na piersi. Lekarz był dobrej myśli i uspokajał, że to tylko włókniak. Ale zaproponował dodatkowe badania. Wynik był jak wyrok – komórki rakowe o wysokim stopniu złośliwości. W takich momentach często pojawia się strach i przerażenie. Pani Agnieszka najpierw jednak pomyślała o swoim dziecku – co z nim będzie? Jak ono sobie poradzi, kiedy mama umrze? Nawet przez myśl jej nie przeszło, by nie urodzić. Do porodu był miesiąc. Kiedy tylko mama czuła ruchy maleństwa płakała. Ten okres załamania nie trwał długo. Ważna była reakcja otoczenia, najbliższych. Wielu ją pocieszało, że przecież może będzie wszystko dobrze. Próbowali odgonić czarne chmury, które pojawiały się w myślach. Synek pani Agnieszki przyszedł na świat w 36. tygodniu ciąży. Potem lekarze zalecili masterkomię. Jednak coraz bardziej przybywało sił. Szczególnie ważny był synek. Dzięki niemu mama poczuła chęć do życia. Pani Agnieszka miała dla kogo żyć, a niektórzy z jej rodziny są przekonani, że to właśnie syn ją uratował. Ciąża ujawniła chorobę, która została wcześnie wykryta. A przecież to ważne. Właściwie wszystko odbyło się błyskawicznie. Teraz pani Agnieszka często chodzi na kontrole. Wyniki odbiera z drżeniem serca, ale jest przekonana – skoro Bóg dał jej dziecko, to nie po to, by je osierocić. Patrzy na życie inaczej niż przed chorobą i ciążą. Wcześniej jak wielu młodych chciała mieć mieszkanie, samochód, pieniądze, dobrą pracę. Ale teraz wie, że jest coś ważniejszego. Ważne jest zdrowie. Wtedy wszystko się uda. Bez pieniędzy, mieszkania i wielu innych rzeczy można być szczęśliwym.

Potwierdzają to inne kobiety chorujące na raka. Mówią też, że w chorobie nowotworowej ważna jest szczególnie pozytywne myślenie i miłość, która je otacza. Miłość najbliższych im osób.

Z miłości do dziecka

Pani Monika z mężem marzyła o trzecim dziecku  Wydawało się, że rak i radioterapia zamykają im drogę do tych marzeń. Ludzie mówili, że trzeba ratować matkę dzieciom, a nie myśleć o kolejnym. Pani Monika w ich oczach widziała niechęć albo przerażenie. Jednak zdecydowała się zrezygnować z radioterapii. Wybrała dziecko. Na szczęście trafiła do lekarza, który powiedział, że chemia może być brana podczas ciąży i że nie będzie potrzebna radioterapia. Razem z mężem są bardzo szczęśliwi z pojawienia się kolejnego dziecka. W ciąży nie było łatwo. Musiała leżeć w szpitalu na patologii, mocno przytyła i czuła się kiepsko. Nieważne. Najważniejsze było, że spodziewa się dziecka. Córeczka po narodzinach otrzymała 10 punktów w skali Apgera.

Jej historia, tak jak inne intryguje, zachwyca. Bo wszystkie mamy przekazują nam radość, radość z macierzyństwa, z macierzyństwa pomimo wszystko, pomimo choroby. Macierzyństwa, które stało się motywacją do walki z rakiem i normalnego życia. Walki z miłości do dziecka. Miłości, o której pisał św. Paweł, że „wszystko przetrzyma, wszystko znosi i nigdy nie ustaje”.

Renata Jurowicz

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Artykuły

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka 25

Opiekun nr 25(512) od 3 grudnia 2017

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in. rozmowa z kustoszem kaliskiego sanktuarium ks. prałatem Jackiem Plotą, który opowiedział o swojej osobistej relacji z Patriarchą z Nazaretu i o radościach posługi w sanktuarium.

Zamów prenumeratę

 

baner
banner
figazmakiem
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej