Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2011-11-23 12:18:27

Ciągle jest jeszcze coś do zrobienia

ks biskup Teofil

Od ostatniego dnia października br. ks. bp Teofil Wilski decyzją Ojca Świętego Benedykta XVI nie jest już biskupem pomocniczym, ale biskupem seniorem, który nadal będzie pełnił pasterską posługę, choć w nieco mniejszym, niż do tej pory, zakresie. Na naszych łamach, w rozmowie z ks. Andrzejem Antonim Klimkiem Ksiądz Biskup mówi o uczuciach, które towarzyszą mu w związku z tym kolejnym etapem życia i dzieli się refleksjami m. in. z peregrynacji Pani Jasnogórskie w Wizerunku Nawiedzenia.

Ks. Andrzej Antoni Klimek: Mieliśmy Księdza Biskupa Pomocniczego, a teraz mamy Księdza Biskupa Seniora...

Ks. bp Teofil Wilski: Przejście w stan spoczynku jest normalnym biegiem spraw według prawa kościelnego, po siedemdziesiątym piątym roku życia składamy na ręce Papieża rezygnację z piastowanego urzędu. Ojciec Święty przedłużył mi na rok i teraz po jego zakończeniu przyszło pismo zwalniające mnie z urzędu biskupa pomocniczego. Nie ma tu więc żadnej niespodzianki, normalny bieg spraw. Ale ponieważ nie został mianowany żaden następca i Biskup Ordynariusz miałby zbyt wiele pracy w wypełnianiu wszystkich posług bez biskupa pomocniczego, więc poprosił mnie, abym posługiwał dalej, mianując mnie wikariuszem generalnym z tymi samymi upoważnieniami co wcześniej. Aktualnie sprawuję dalej ten urząd, ale jest to uwarunkowane ewentualnymi kolejnymi zmianami czy nominacjami, które nastąpią w przyszłości.

Nie było takiej pokusy, aby jednak już odpocząć, zaszyć się gdzieś i poświęcić na przykład lekturze ulubionych książek, na które nie było czasu i których pewnie uzbierała się już spora kolekcja?

Nie, nie było takiej pokusy. Owszem, czasami przychodziły takie myśli, że teraz będę mógł właśnie więcej poczytać, pewne rzeczy przemyśleć, ale ponieważ sytuacja jest taka, jaka jest, życie Kościoła wymaga dalszego aktywnego udziału, więc powiedziałem Biskupowi Ordynariuszowi, że dopóki siły mi pozwolą, dopóki będę potrzebny, będę wypełniał zlecone mi posługi. Poprosiłem jednak o uwzględnienie stanu seniora, co mogłoby oznaczać może mniejszą ilość wizytacji, czy innych posług i Ksiądz Biskup Ordynariusz wziął to pod uwagę i na przykład na kolejny rok wyznaczył mniej wizytacji. Senior ma właśnie takie większe poczucie wolności ducha, że może powiedzieć, że jest chory czy w słabszej dyspozycji, może mu się zdarzyć o czymś zapomnieć i jest to przyjmowane ze zrozumieniem.

Nasza cywilizacja boi się starości, nie eksponuje jej, a wręcz ją chowa. Chciałbym zapytać, jak Ksiądz Biskup przeżywa swoje sędziwe lata? Chciałoby się powiedzieć starość, ale nabrało to słowo tak negatywnych konotacji, że wręcz boimy się go używać, by kogoś nie obrazić. Ale może właśnie użyję go i zapytam wprost, jak Ksiądz Biskup przeżywa swoją starość? 

Rzeczywiście nasza cywilizacja ceni młodość, sprawność, a nie ceni ludzi starszych i chorych, którzy przecież mają wielki wkład w życie społeczne i kościelne w innym wymiarze, a mianowicie modlitwy i ofiary. Przejście na emeryturę nie jest dla mnie takim przejściem drastycznym, jest po prostu stwierdzeniem konkretnego stanu wydarzeń, ale na pewno jest też takim zaznaczeniem wejścia w pewien okres związany z ograniczeniami zdrowotnymi. Ta świadomość też mi towarzyszy, że jest to ostatni etap pracy i ona mi przypomina również o przemijaniu, o gotowości na śmierć i spotkaniu z Panem. I w tym widzę pewien plus starości, bo zwykle ona ma to do siebie, że wiąże się z nią wiele udręk fizycznych, duchowych, różnych ograniczeń, ale jest to też okres dojrzewania do pełnego owocowania, gdzie dane jest człowiekowi doprowadzanie życia do spełnienia. 

Nie odczuwa Ksiądz Biskup takiego napięcia, które na jednym biegunie ma chęć zwolnienia, wyhamowania, związanego również z ograniczeniami wieku i stanu zdrowia, a na drugim biegunie obawę, żeby ze wszystkim zdążyć, domknąć wszelkie sprawy, bo nie wiemy, ile jeszcze czasu jest nam dane?

Uchwycił Ksiądz Redaktor coś ważnego w psychice tego okresu. Kiedy było Nawiedzenie Matki Bożej w Znaku Jasnogórskiej Ikony różnie się czułem, ponieważ jestem człowiekiem schorowanym, miałem obawy czy do końca tego Nawiedzenia wytrzymam, ale widać Matka Boża wypraszała łaski, bo tych sił wystarczyło. Po Nawiedzeniu pomyślałem sobie tak: „Panie Boże jeszcze tyle jest terminów w kalendarzu... Chciałbym tych terminów dochować, bo tam przecież ludzie będą czekać”. Ale z drugiej strony wiem, że nadejdzie taki moment, kiedy Pan przyjdzie i po prostu człowieka zabierze, gdy się nie będzie spodziewał, a jeszcze chciałbym coś zrobić, coś dokończyć. Oczywiście nie chodzi o jakieś osiągnięcia, ale po prostu o codzienną pracę. Więc jest rzeczywiście pewne napięcie czasu, bo ciągle jest jeszcze coś do zrobienia i tu rodzi się pewne niebezpieczeństwo, że człowiek zacznie Pana Boga prosić: „Panie Boże jeszcze nie teraz, jeszcze tylko to zrobię, jeszcze to...” A Pan Bóg powie, że trzeba to wszystko zostawić, bo są inni, którzy to zrobią, być może nawet lepiej od ciebie. Kiedy więc Bóg ten dzień wybierze, na pewno będzie to dla mnie dzień właściwy.

Wspomniał Ksiądz Biskup Peregrynację. Tak się złożyło, że ten dodatkowy rok posługi, o który został Ksiądz Biskup poproszony, przypadł w całości na okres Nawiedzenia, czyli możemy powiedzieć, że być może paradoksalnie był to najbardziej intensywny rok biskupiej posługi, bo oprócz wszystkich zwyczajnych działań doszło jeszcze asystowanie, na zmianę z Księdzem Biskupem Ordynariuszem, Matce Bożej w Jej Wizerunku Nawiedzenia. Jak Ksiądz Biskup by podsumował tę Kanę Galilejską, którą na czternaście miesięcy stała się nasza diecezja?

Był to okres wielkiego zaangażowania wymagający wysiłku i czasu i na początku obawiałem się, czy to wytrzymam do końca, kilka razy czułem się bardzo słabo. Ale potem ta słabość minęła i pod względem zdrowotnym dobrze to wytrzymywałem. Natomiast od strony przeżywania duchowego mogę powiedzieć, że ta peregrynacja mnie wręcz unosiła duchowo. Jak Święty Paweł napisał w Liście do Rzymian o charyzmacie wspólnoty, a Benedykt XVI zacytował na początku swojej pierwszej pielgrzymki do Polski: „Przyjechałem umocnić waszą wiarę i swoją wśród was”. To, cośmy przeżywali było tak pełne radości, że mnie autentycznie budowało. Służyłem podczas tej peregrynacji wiernym, ale sam byłem umocniony. Takim moim profesjonalnym wykrzywieniem jest teologia dogmatyczna, więc starałem się pogłębiać maryjność i stawiać akcenty w tych jej  miejscach, które są przez niektórych krytykowane: że Maryja jest na pierwszym miejscu, że modlimy się tylko do Niej, że zastępuje Pana Jezusa, że nie daje pełnej perspektywy przeżycia religijności. Starałem się wszędzie tam, gdzie byłem w nawiązaniu do kontekstu, pogłębiać właśnie tę nowszą, posoborową mariologię i wypływającą z niej pogłębioną pobożność maryjną: chrystocentryzm, odniesienie do jedynego pośrednictwa Chrystusa jako udział w nim Maryi (w przeciwieństwie do widzenia Maryi jako pośredniczki, która zastępuje Pana Jezusa), odniesienie do Boga Ojca, do Ducha Świętego. Wszędzie starałem się nawiązywać do tekstów liturgicznych, biblijnych, by prowadzić do pełniejszego odkrycia kim Matka Boża jest dla nas i jak powinniśmy Ją czcić. Zakończenie Peregrynacji było radosne i uroczyste, myślę, że ona będzie owocowała.

Czyli rozumiem Księdza Biskupa w ten sposób: to co wydawało się być dodatkowym ciężarem dało księdzu Biskupowi siłę?

Tak, siłę i ducha. A wracając do owoców, to trudno je wymierzyć, ale już to, co wszyscy przeżywaliśmy, było pogłębieniem życia religijnego: misje, Słowo Boże, czuwania, apele, cicha modlitwa i wspólna modlitwa to było pewne misterium, które przeszło przez parafie i serca ludzkie.

A co osobiście dało Księdzu Biskupowi to trwanie przy Maryi w Jej Cudownym Wizerunku?

Jak już powiedziałem wcześniej, Nawiedzenie i to, jak je ludzie przeżywali, budowało mnie. Ale też muszę powiedzieć, że ja swoją relację do Maryi pogłębiłem, ona stała się bardziej żywa i pełniej przeżywana. Można powiedzieć, że ja sam wiele zyskałem w mojej maryjności. Udało mi się wiele rzeczy przemyśleć, pełniej wniknąć w Jej rolę w życiu Kościoła i w moim życiu, pełniej zrozumiałem Matkę Bożą. W moim sercu wzbudziło się więcej miłości do Matki Bożej i zyskała na tym moja pobożność.

Księże Biskupie, być może się mylę, ale przez ostatnie trzy lata zauważyłem w postawie Księdza Biskupa jakby coraz większą otwartość, bliskość, jakby coraz bardziej ucieleśniało się to zawołanie „Służyć ojcostwu Boga”, które ma Ksiądz Biskup w swoim herbie...

Widzę to w perspektywie mojej pracy najpierw w seminarium, a później również tutaj, w Kurii. Jestem człowiekiem dość wrażliwym i przejmującym się. I są takie okresy, jak początki pełnienia danej funkcji, czy to rektora, czy tutaj biskupa pomocniczego, które bardzo mnie absorbują, wyczerpują moje siły i w pewnym sensie też mój spokój wewnętrzny, co sprawia, że czasem mogę być surowy czy wymagający, wydaję się być myślami gdzieś daleko. A kiedy już czuję, że radzę sobie z daną funkcją, jakoś opanowuję to wszystko, staję się bardziej otwarty i swobodny i wtedy jestem bardziej sobą. Myślę, że w istocie moja relacja do innych się nie zmienia, ale po prostu inaczej się objawia. 

Tutaj na co dzień pracuje wielu młodych księży, a Ksiądz Biskup, wraz z księdzem prałatem Jerzym, góruje nad nami wiekiem i doświadczeniem, ale chcę powiedzieć, że przy pełnym szacunku, nie czujemy tej różnicy wieku i bardzo dobrze nam się pracuje. I to nas naprawdę buduje i za to dziękujemy.

To mnie bardzo cieszy. W istocie swojej moje podejście do pracy i ludzi się nie zmieniło, natomiast łatwiej mi teraz być bardziej swobodnym, lepiej się znamy i wszystko idzie dobrze. 

Obrazek z okładki: Ksiądz Biskup trzyma pastorał, a pewien „młodzieniec” próbuje go Księdzu Biskupowi „odebrać”. Ale Ksiądz Biskup się nie poddaje i twardo trzyma pastorał dalej, tak?

Troszeczkę mu ten pastorał poddałem, ale rzeczywiście: nie puszczam!

rozmawiał ks. Andrzej Antoni Klimek

fot. Anika Djoniziak

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Artykuły

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka 25

Opiekun nr 25(512) od 3 grudnia 2017

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in. rozmowa z kustoszem kaliskiego sanktuarium ks. prałatem Jackiem Plotą, który opowiedział o swojej osobistej relacji z Patriarchą z Nazaretu i o radościach posługi w sanktuarium.

Zamów prenumeratę

 

baner
banner
figazmakiem
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej