Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2011-10-14 12:45:02

Matka w ciemnozielonym płaszczu

Niecodzienny wystrój Koźmina w pierwsze sierpniowe dni, skłaniał do refleksji niejednego kierowcę przejeżdżającego przez nasze miasto. Niemalże z każdego okna w mieście i w okolicznych wioskach wyglądał wizerunek Pięknej Pani. Domy obwieszone różnobarwnymi flagami wieściły przybycie Kogoś ważnego. Wielkie banery z twarzą Pani o smutnym obliczu, zwiastowały niezwykłe wydarzenie. Tylko zegar z ratuszowej wieży zachowywał się zwyczajne, odliczał niezwykły czas, który pozostał nam do spotkania z Królową Polski. Tydzień za tygodniem, dzień za dniem przybliżał do tego wielkiego momentu. W domach wyjęliśmy stare i trochę pożółkłe fotografie sprzed trzydziestu lat. Tamte chwile stały się teraźniejszością.

I tylko „musztra” na klasztornym dziedzińcu przeprowadzona pod „czujnym” okiem paulinów uświadomiła wszystkim, że to jeszcze nie teraz, ale już niebawem.

13 sierpnia 2011 roku ok. 15.30 są już delegacje odświętnie ubrane, rajcy miasta w pełnej gali, rodziny i dzieci z kwiatami w rękach. Na czele procesji stoi biskup Teofil w maryjnym ornacie, podpiera się laską jak przystało na pasterza. Jest ksiądz proboszcz Marek w złotej kapie, obok czekają ks. Jacek i diakon Michał. Wszyscy patrzą w jednym kierunku, skąd nadejść ma ONA – Święta Panna nad pannami, a ja zasłuchany w pieśni i modlitwy, błagam – módl się za nami. Jest coraz bliżej, więc pieśń potężnieje jak tętent koni zbliżającej się kawalerii: „Z dawna Polski tyś Królową, Maryjo…” Ludzie stają na palcach, przeciskają się przez tłum dzieci, bo za chwilę przyjdzie Królowa Anielska i nasza Pani…

…jest wreszcie ONA. Maryja. Lecz zupełnie inna. Inna niż ta, którą pamiętam z pierwszego mojego wyjazdu i spotkania z Jasnogórską Panią. Inna od tej, na którą patrzyłem co roku w sierpniowe dni pieszych pielgrzymek. Nie w złotej koronie na głowie, nie z berłem. Nie przybyła w diamentowej, rubinowej czy nawet bursztynowej sukni, które zwykle paulini zakładają Jej w częstochowskim sanktuarium. Nie dało się zauważyć wojska strzegącego Jej we dnie i w nocy, ani nawet Biura Ochrony Rządu.

Przyszła do nas taka zwyczajna, prosta. W swym ciemnozielonym płaszczu, z twarzą przeoraną bruzdami. Jedynie złoty nimb wskazywał, że to Ktoś wyjątkowy, że to Święta Boża Rodzicielka przychodzi do nas. Na dwadzieścia cztery godziny stała się jedną z nas. Dała nam odczuć nie swe panowanie, ale swą matczyną troskę i miłość. Zeszła na chwilę z piedestału hebanowego ołtarza kaplicy jasnogórskiej, po to, by chodzić między domami zwyczajnych ludzi. Odwiedzana przez papieży przekroczyła teraz progi prostych kościołów. Przyjmowała królów i książęta, a teraz słucha ludu. Już nie tyle, Królowa, co po prostu MATKA.

Przyszła prosta, zwyczajna, Matka, która chce słuchać, co jej dzieci powiedzą. Nikt nie spodziewał się tego, że Ta, która jest otaczana splendorem na częstochowskim tronie, znów stanie między swymi dziećmi. Weszła w naszą codzienność. Chciała zobaczyć, co dzieje się w cieniu naszych domostw. Słuchała modlitw małżonków, tych, którzy od siedmiu lat czekają na upragnione dziecko i widziała radość rodziców, którym urodziła się przed tygodniem córka. Przyszła do tych, którzy szukają pracy, by ich pocieszyć i objęła swą obroną tych, którym grozi zwolnienie. Zajrzała do miłej babci z osiedlowej „czwórki” i zagadnęła „jak się powodzi”, czy w krzyżu boleć przestało. Słuchała niejednego emeryta, któremu nie wystarcza pieniędzy do pierwszego, bo lekarstwa i czynsz znowu poszły w górę. Wsłuchiwała się w cichy płacz dziecka, które tęskni za swym tatusiem od dwóch lat pracującym w Irlandii. Otarła łzę mężczyzny, któremu przed rokiem umarła żona. Znalazła swój czas dla samotnie wychowującej matki, by jej poradzić, co zrobić w tej trudnej sytuacji. Zajrzała do Łukasza, który nie umie się zdecydować na wybór drogi życia i Ewy, która boi się matury. Porozmawiała z Kaśką, którą porzucił mąż i z Olką, która lęka się nawiązać kontakt z kimkolwiek, bo wiele razy została zraniona. 

Przejeżdżając patrzyła na pola, na których dobiegały końca żniwa, zerknęła do kurnika, gdzie wylęgły się pisklęta. Jednym spojrzeniem zwizytowała miejsca pracy – warsztaty, biura, urzędy. Pochyliła się z nami nad grobami naszych bliskich, jednocząc się w bólu. Otarła krople potu z czoła chorych w szpitalu. Popatrzyła na wyciszone korytarze koźmińskich placówek oświatowych.

Była z nami. Żyła przez chwilę naszym życiem, naszymi problemami, trudem codzienności. Radowała się nawet najdrobniejszym sukcesem. Uśmiechała się, gdy widziała, że nam się powodzi. Cieszyła się, gdy grzesznik u kratek konfesjonału dla Boga się na nowo rodzi. Była wszędzie tam, dokądkolwiek Ją zaproszono, gdzie uchylono Jej drzwi.

Później patrzyliśmy, jak opuszcza nasz Nazaret – dom, w którym żyjemy. Pokulały się łzy na moich i innych policzkach. Patrzyłem, jak zamyka się samochód, jak gaśnie za horyzontem oblicze mej Matki. Byłem smutny, że tylko tak krótko, ale wiedziałem, że są inne miejsca, gdzie dzieciom potrzebna jest Matka. Pozostało w sercu Jej ciepłe spojrzenie i zaproszenie, by spotkać się za rok, tym razem u Niej na Jasnej Górze

Elżbieta, którą odwiedza Maryja – przeżyła wspaniały czas wielkiej radości, czas trwania przy Matce oczekującej na Syna – Zbawiciela. Po narodzinach Jana, Maryja powróciła do siebie, a Elżbieta pozostała sama. W niej jednak pogłębiła się wiara, że Bóg może uczynić wszystko. Spotkanie to odmieniło życie matki Jana – czy odmieni, także i nasze?

Marek Wieczny

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Artykuły

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka 25

Opiekun nr 25(512) od 3 grudnia 2017

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in. rozmowa z kustoszem kaliskiego sanktuarium ks. prałatem Jackiem Plotą, który opowiedział o swojej osobistej relacji z Patriarchą z Nazaretu i o radościach posługi w sanktuarium.

Zamów prenumeratę

 

baner
banner
figazmakiem
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej