Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2011-10-05 11:04:19

Mormon w Białym Domu?

Jak wspomniałem w poprzednim numerze, pobyt w Utah i biblijne nazwy porozsiewane w parkach natury, które miałem okazję odwiedzić, siłą rzeczy skierowały moją uwagę ku mormonom, bo przecież ten stan i jego stolica - Salt Lake City to ich bastion.

Ale ponieważ do Salt Lake City nie było mi po drodze i nie odwiedziłem ich głównej świątyni, nie miałem zamiaru dedykować im osobnego tekstu. Jednak po powrocie do Nowego Jorku zauważyłem na taksówkach i w innych publicznych miejscach rozliczne reklamy z sympatycznymi młodymi buziami, dużym napisem „Jestem mormonem” i adresem strony internetowej. Trzeba przyznać, że reklamują się (próbują ewangelizować?) z rozmachem, a przecież pamiętamy, że Zimowe Igrzyska Olimpijskie w Salt Lake City uczyniły już bardzo wiele, aby mormoni zaistnieli w przestrzeni publicznej na skalę całego świata. Ale być może ich najlepszą reklamą i wizytówką stanie się... kolejny prezydent USA. Właśnie w sierpniu na okładce New York Magazine pojawiły się twarze Mitta Romneya i Johna Huntsmana, którzy mają poważne szanse w wyścigu o nominację Partii Republikańskiej do zmierzenia się z Barackiem Obamą, który przeżywa wielki kryzys poparcia. Niektórzy komentatorzy, np z Wall Street Journal, zaczęli wręcz nazywać go królem Midasem na odwrót: czego się nie dotknie to... popsuje. Ale wracamy do polityków republikańskich, którzy tak są opisani na okładce New York Magazine: „Kain i Abel amerykańskiej polityki. Mit Romney i John Huntsman są bogatymi mormonami, byłymi gubernatorami, którzy siebie wzajemnie nie znoszą. Każdy z nich mógłby pokonać Obamę w wyborach prezydenckich, o ile prędzej się nie pozabijają”. Abstrahując od temperamentu mormońskich polityków i ich wewnętrznych problemów, pomyślałem że warto napisać kilka słów o mormonach. Jeśli któryś z nich zostanie kolejnym lokatorem Białego Domu, będziemy do przodu z naszą wiedzą.

 

Skąd się wzięli mormoni?

Genezy Kościoła Jezusa Chrystusa Świętych w Dniach Ostatnich, bo tak brzmi właściwa nazwa wyznawców zwanych potocznie mormonami (od Mormona, proroka – kronikarza, który miał streścić zapisy ludów zamieszkujących w dawnych czasach obie Ameryki i tak powstała Księga Mormona) należy szukać w osobie Josepha Smitha Jr. Ten urodzony 23 grudnia 1805 roku ochrzczony prezbiterianin, jak podaje mormońska tradycja, jako 14-letni chłopiec podczas modlitwy miał wizję mistyczną, podczas której ukazali mu się Bóg Ojciec i Syn Boży Jezus Chrystus zakazując mu przystępowania do jakiekolwiek Kościoła. Miał czekać na znak, który nadszedł trzy lata później, 21 i 22 września 1823, kiedy to prorok Moroni przekazał mu na górze Cumorach złote płytki z wyrytymi inskrypcjami w języku reformowanym egipskim. Pod wpływem boskiego natchnienia – jak utrzymywał Joseph Smith – teksty te przetłumaczył osobiście na język angielski i tak oto mamy liczącą 15 ksiąg Księgę Mormona zawierającą religijne zapisy proroków mających zamieszkiwać Amerykę przed wiekami. Głównym wydarzeniem Księgi Mormona jest ukazanie się Jezusa w Ameryce po zmartwychwstaniu.

Sceptycy podważają taką wersję powstania Księgi utrzymując, że sam Smith ją napisał wzorując się na rękopisie protestanckiego kaznodziei Solomona Spaladinga. Nie będziemy wchodzić w te kontrowersje, zaznaczmy tylko, że Smith Jr był prekursorem Romneya i Huntsmana, bo też startował w wyborach prezydenckich w 1844 r. z programem zniesienia niewolnictwa, co niestety kosztowało go życie. Został zmordowany 27 czerwca 1844 r., i był pierwszym kandydatem zamordowanym podczas kampanii i przez mormonów jest czczony jako prorok i męczennik. Zanim to się stało, 6 kwietnia 1830 r., z grupą przyjaciół założył Kościół i zdążył pojąć, według różnych źródeł, od 29 do 33 żon, przyczyniając się do długotrwałej poligamii w swoim Kościele.

 

Kilka słów o doktrynie

Jak sugeruje nazwa Kościoła, mormoni uważają siebie za chrześcijan. Ich nauki i praktyki oparte są na objawieniach, które Bóg przekazuje zarówno przez proroków starożytnych (Stary i Nowy Testament, Księga Mormona), jak i współczesnych (np. księga Nauki i Przymierza). Wierzą w piekło i niebo, przy czym to ostatnie jest stopniowane i osiąga się je dzięki łasce Boga przestrzegając zasad, które Bóg przez proroków objawił. Jedną z najbardziej kontrowersyjnych nauk Kościoła mormońskiego jest doktryna o dosłownym pokrewieństwie człowieka z Bogiem. Ponieważ wszyscy ludzie według nich są w sensie dosłownym synami i córkami Boga, ich potencjał jest także nieograniczony. To przekonanie ujawnia się w szacunku mormonów do wszystkich ludzi niezależnie od ich pochodzenia, wyznania i zachowania. Wierzą w preegzystencję człowieka jako ducha przed poczęciem w ludzkim ciele, a celem pobytu na ziemi jest powrót do Królestwa Celestialnego z Bogiem Ojcem i Jezusem Chrystusem.

Ślub na zawsze i „nie” dla używek

Małżeństwo na wieczność jest jednym z warunków osiągnięcia chwały niebieskiej. Wierzą, że jeśli w małżeństwie dochowuje się wierności współmałżonkowi i Bogu, taki związek nie kończy się w momencie śmierci, ale trwa wiecznie. Mormoni bardzo szanują rodzinę i mają wiele dzieci, a od 1890 r. nie praktykują wielożeństwa. Wszystkich mormonów obowiązuje zakaz picia alkoholu, kawy, herbaty i używania tytoniu i innych szkodliwych substancji. 

Na koniec podkreślmy, że nie wierzą w Trójcę Świętą, ale w trzy samodzielne osoby Boskie. Z tego tytułu 5 czerwca 2001 r. Kongregacja Nauki Wiary udzieliła negatywnej odpowiedzi na pytanie, czy chrzest udzielany przez mormonów można uznać za ważny, choć wcześniej praktyka była inna. Mormoni wierzą także w zgromadzenie 10 plemion Izraela i utworzenie Nowego Syjonu na kontynencie amerykańskim. Dla dopełnienia tego skromnego wizerunku dodam jeszcze, że istnieje pogląd o czerpaniu przez mormonów inspiracji z obrządków masonerii. Jest on o tyle uzasadniony, że sam Joseph Smith należał krótko do jednej z lóż w Illinois, a także inni jego następcy byli wolnomularzami.

 

Nie ma powodu do zmartwień

Co by się stało, gdyby mormon został prezydentem USA? Paradoksalnie mógłby bronić moralności chrześcijańskiej bardziej niż obecni politycy amerykańscy deklarujący katolicyzm. Jedyny w historii prezydent katolik John F. Kennedy ubiegając się o wybór powiedział, że nie będzie „agentem Watykanu” ani wykonawcą politycznych poleceń Kościoła. Mitt Romney, ubiegając się o nominację w poprzednich wyborach, stwierdził, że niezależność od hierarchów nie może oznaczać niezależności od zasad moralnych. A tych zamierza się trzymać. – Moja wiara jest wiarą moich ojców. Będę wierny jej i moim przekonaniom – powiedział. A więc nie mamy powodu do zmartwień. Amerykańscy katolicy się nie martwią, a co dopiero my w Europie. Po tej polityczno-religijnej pauzie za dwa tygodnie wracamy na łono natury, tym razem w Arizonie.

ks. Andrzej Antoni Klimek

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Artykuły

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka 22

Opiekun nr 22(509) od 22 października 2017

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in. o pracującej w Etiopii Magdalenie Fiec, która odkryła swoje misyjne powołanie podczas studiów na Politechnice Śląskiej.

Zamów prenumeratę

 

kwartlanik

Kwartalnik "Opiekuna" -
Okno Wiary 2(10) 2017

w którym pragniemy rozmawiać z naszymi Czytelnikami o wierze, Kościele, rodzinie i historii.
W najnowszym numerze o św. Józefie

ARCHIWUM KWARTALNIKA

banner
figazmakiem
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej