Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2011-07-21 12:13:31

Miejsce uwięzienia Jezusa

ziemia swieta

Z Ogrodu Oliwnego udajemy się znów na wzgórze zwane Syjonem Chrześcijańskim. Droga prowadzi wzdłuż murów Starej Jerozolimy. Potężne kamienie strzegą jej zabytków. Zęby oflankowanego muru dziś wypatrują turystów i pielgrzymów, choć jeszcze do niedawna bacznie strzegły miasta przed nieprzyjaciółmi. Droga staje się coraz bardziej stroma. Docieramy do miejsca, gdzie łączą się z sobą doliny Gehenny i Jozafata. Oplatają one południowo - wschodnią część miasta.

Wzgórze Syjonu wznosi się nad nim jak majestatyczna wieża. Nieopodal tego wzniesienia skręcamy w lewo. Dochodzimy do niewielkiego kościoła, z płaską szarą kopułą. Nad nią umieszczono blaszanego kogucika. Ten wizerunek nawiązuje do nazwy świątyni: „St. Peter in Gallicantu” – „św. Piotra, tam gdzie zapiał kogut”. Jego opiekunami są ojcowie asumpcjoniści. Współczesną budowlę wznieśli na pozostałościach domu arcykapłana Kajfasza. Niedawno zakończono jej odnawianie. Usunięto ślady zniszczeń, jakie powstały w wyniku wojen toczonych o Jerozolimę. Zanim wejdziemy do środka zatrzymajmy się przed drzwiami. Przenoszą one nas na chwilę do Wieczernika. Przedstawiona jest bowiem na nich scena ukazująca zapowiedź ucieczki uczniów w godzinie męki Jezusa. Piotr zapowiada dozgonną wierność swemu Mistrzowi. W odpowiedzi słyszy, iż zaprze się Go trzy razy, nim kogut zapieje. Co czuł w tamtej chwili galilejski rybak? Czy jego serce zadrżało z niepokoju? A może był pewny swej racji, wiedząc, iż  w Jerozolimie nie hodowano drobiu? Coś musiało dziać się w jego wnętrzu, bo to on wraz z drugim uczniem, po pojmaniu  Jezusa, dotarł do pałacu Arcykapłana. Szedł kamiennymi schodami. Przed jego oczyma rozpościerał się widok dramatycznej procesji: Jezusa ciągnięto niczym złoczyńcę przed sąd. Dlatego, zanim wejdziemy do środka kościoła jeszcze raz zatrzymajmy się przy kamiennych schodach – niemym świadku owego wydarzenia. Czego mógł spodziewać się tu św. Piotr, ten, który chwycił za miecz w obronie swego Nauczyciela?

Odpowiedzi poszukajmy we wnętrzu świątyni. Zawierają ją poszczególne mozaiki, jakimi jest przyozdobiona. Kolorowe kamyki tworzą barwne obrazy. Zapraszają do przypomnienia sobie kolejnych epizodów tamtej nocy opisanych przez ewangelistów. Te w górnym kościele odnoszą się do sądu nad Jezusem. Zbiera się rada kapłanów. Wyrok zapadł już wcześniej. Teraz potrzebny jest tylko pretekst. Pojawiają się fałszywi świadkowie. Ich zeznania są jednak sprzeczne. To nie wystarczy. Pada pytanie: „czy jesteś Synem Najwyższego”? Jezus odpowiada słowami proroka Daniela o Synu Człowieczym. Reakcją jest krzyk grozy: „zbluźnił”. Arcykapłan rozdziera szatę. To znak żałoby. Jak po kimś, kto jest już martwy. Wyrok zapadł w ciągu kilku godzin. Pospiesznie, pod osłoną nocy. A przecież Prawo nakazywało dokładne rozpoznanie sprawy. Wyrok wymagał czasu, szczególnie wtedy, gdy podejmowano sprawę zagrożoną karą śmierci. Jezus został więc pozbawiony życia z pogwałceniem prawa. Do dramatu Jego procesu nawiązuje jeszcze jedna mozaika. Przedstawia scenę, jaka rozegrała się przed Piłatem. On wydał wyrok skazujący ze strachu. Nie chciał utracić stanowiska. Bał się, że może zostać zabity. Gdy próbował ocalić Jezusa przypomniano mu, iż jest zamieszany w spisek przeciw Cezarowi. Strach zabił w jednej chwili wszystkie wątpliwości. 

Z tymi dwoma scenami kontrastuje obraz zawarty w kopule kościoła. Zaprasza, by w obliczu  niesprawiedliwych wyroków wznieść oczy ku niebu. Sklepienie zdobi mozaika przedstawiająca krzyż Chrystusa. Wokół niego zasiada dwunastu Apostołów. Dokonują oni sądu nad pokoleniami Izraela, sądu naznaczonego sprawiedliwością i miłością Boga. Światło przedostające się przez szkło witraża przypomina blask prawdy Zmartwychwstania: wszystko, co dokonało się w ukryciu, wyjdzie na jaw w obliczu Boga.

Pozostawiamy górny kościół i wąskimi schodami udajemy się do jego dolnej kondygnacji. Jest ona zbudowana nad skałą. Pielgrzymi łącza ją z osobą św. Piotra. Tu płakał po tym, jak zdradził Jezusa. Przypominają o tym wydarzeniu mozaiki umieszczone w prezbiterium. Oto Piotr chce ogrzać się przy płonącym ognisku. Pada pytanie, czy jest uczniem Jezusa? Pojawia się strach. Przecież już odźwierna o to pytała. A on zranił sługę Arcykapłana. Strach wzmaga to, czego był świadkiem przed chwilą; proces zakończył się klęską Jezusa. Jego Mistrza znieważono i wyszydzono. Zaprzecza jak za pierwszym razem, przed służącą. Za chwilę uczyni to jeszcze raz. I wtedy – jak podaje Ewangelia – zapiał kogut. To, co wydawało się niemożliwe, stało się faktem. Od rozpaczy uratowała jednak św. Piotra łza żalu. Przypomniał sobie słowa Jezusa. Dlatego – jak ukazuje trzecia mozaika – spotkał się z przebaczeniem. Miało to miejsce nad Jeziorem Galilejskim. Tutaj jednak – jak mówi tradycja (a o czym teksty biblijne milczą) – przychodził i płakał, żałując zdrady.

Właściwie można byłoby już opuścić kościół, ale jak często bywa to, co najważniejsze jest na samym końcu. Otóż w skale, nad którą wzniesiono budowlę znajduje się okrągły otwór. Prowadzi on do groty – cysterny. Takich cystern jest tu kilka. Gromadzono w nich zapasy wody. Nie mniej ta jedna ma wyryte trzy krzyże. Archeolodzy datują je na okres bizantyjski. Skąd te znaki i kult miejsca? Tradycja pielgrzymia identyfikuje je jako więzienie Chrystusa. Otóż puste cysterny używano w takim właśnie celu. Świadczy o tym historia proroka Jeremiasza. Podczas oblężenia Jerozolimy, jakie mało miejsce w VI w. przed Chr. opuszczono go na linie, pozostawiając w pustym zbiorniku. Najprawdopodobniej w podobny sposób we wnętrzu cysterny znalazł się Jezus. Jej pusta przestrzeń stała się dlań więzieniem. Znalazł się wtedy w absolutnej ciemności. Co mogło się wtedy tu dziać? Dziś, w poszukiwaniu odpowiedzi - schodzimy do cysterny po wykutych schodach. W cieniu, na jednej ze ścian można doszukać się zarysu postaci Jezusa: klęczący człowiek wznosi ręce ku niebu. Może wypowiadał słowa psalmu, jak choćby te kończące Psalm 88: Nade mną przeszły twe gniewy i zgubiły mnie twe groźby. Otaczają mnie nieustanie jak woda; okrążają mnie wszystkie naraz. Odsunąłeś ode mnie przyjaciół i towarzyszy; domownikami moimi stały się ciemności. Wszystko, co owej nocy się tu działo pozostanie tajemnicą, ale miejsce to przez wieki budziło i budzi kolejne pokolenia chrześcijan do modlitwy i włączenia się w misję Chrystusa Sługi, ofiarującego swe życie za zbawienie świata. Przypomina o tym współczesna figura Jezusa nawiązująca do izajaszowego proroctwa o cierpiącym Mesjaszu.

Tekst i foto ks. Krzysztof P. Kowalik

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Artykuły

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka 12

Opiekun nr 13(526) od 17 czerwca 2018

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in
relacja z 22. Spotkania Młodych na Lednicy

Zamów prenumeratę

 

baner
banner
figazmakiem
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej