Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2011-07-21 10:23:16

Mieć ten głód zawsze

Loty w kosmos to wciąż rzadkość, 
a jednak wydaje się, że wypoczywamy 
na Księżycu: nie ma kościołów w okolicy

Dzisiejszy felieton ma być w zamierzeniu wskazówką na wakacje, ale pragnę wyjść od pewnego wydarzenia, które miało miejsce kilka tygodni temu w bazylice św. Józefa w Kaliszu. Podczas Eucharystii były tam obecne liczne poczty sztandarowe kaliskich szkół i przyznam się, że serce rosło, kiedy na poszczególnych sztandarach odczytywałem imiona patronów, począwszy od Jana Pawła II, przez ks. prałata Sieradzana, na Januszu Kusocińskim skończywszy, nie wspominając uznanych od dawna Asnyka czy Kopernika. Dla kogoś, kto się uczył w szkole podstawowej im. Gen. Karola Świerczwskiego „Waltera“ oglądanie dzisiejszych sztandarów staje się prawdziwą przyjemnością, tak ze względu na ich treść jak i samą ich obecność na liturgii w kościele. Kiedy jednak nadszedł czas Komunii Świętej, zanim udałem się do wiernych zgromadzonych w kościele, najpierw zaniosłem Pana Jezusa w miejsce, gdzie zgrupowanych było bodajże osiem czy dziesięć szkolnych pocztów sztandarowych. Ze zgrozą zauważyłem, że nikt, dosłownie nikt nie podszedł do Komunii Świętej. I po dziś dzień zastanawiam się, jaka była tego przyczyna, że na trzydziestu młodych ludzi wybranych do zaszczytnej przecież funkcji chorążych (może ja jestem z jakiejś zupełnie innej bajki, ale nie wyobrażam sobie, aby do takiej roli wybierano osoby przypadkowe) nikt nie przyjął Komunii Świętej i to w niedzielę. I mam trzy hipotezy: pierwsza, najgorsza, sugeruje, że po prostu młodzi ludzie nie są zainteresowani przyjmowaniem Pana Jezusa, że nie ma w nich głodu Eucharystii, z różnych przyczyn, częściowo z ich własnej winy, ale nie tylko. Druga hipoteza: nasi młodzi tak naprawdę ciągle są przywiązani do Chrystusa, Komunia ma dla nich wielką wartość i właśnie dlatego nie przyjmują Eucharystii, jeśli są w stanie grzechu ciężkiego. Po dziś dzień pamiętam jak uczestniczyłem jako kleryk z kolegą klerykiem we Mszy Świętej w Niemczech; raz tak się złożyło, że kiedy przyszedł moment Komunii Świętej cały lud wierny ruszył do przodu i w ławkach zostało tylko dwóch kleryków z Polski. Czuliśmy, że jesteśmy w stanie grzechu, a nie było się u kogo wyspowiadać, więc do Komunii nie poszliśmy, chociaż wstyd było, nie powiem. Ale z drugiej strony wielki szok, że tam nikt inny poczucia grzechu nie miał. Trzecia hipoteza - instynkt stadny:  gdyby choć jeden z młodych ruszył do Komunii może i inni poszliby za nim, a ponieważ nikt się nie odważył, wszyscy pozostali na swoich miejscach. Nie wiem, która z hipotez jest najbliższa prawdy, może każda po części. Jaka z tego wszystkiego wynika wskazówka na wakacje? Przede wszystkim, aby nie poddawać się instynktowi stadnemu: skoro nikt nie szuka Mszy Świętej to ja też nie będę. Kiedy jedzie się przez Polskę wydaje się, że mamy świątynię na świątyni; kiedy słucha się powakacyjnych spowiedzi, ma się wrażenie, że kościoła trzeba u nas ze świeczką szukać.

ks. Andrzej Antoni Klimek

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Artykuły

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka 12

Opiekun nr 13(526) od 17 czerwca 2018

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in
relacja z 22. Spotkania Młodych na Lednicy

Zamów prenumeratę

 

baner
banner
figazmakiem
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej