Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2011-05-13 12:15:31

Sprawcza siła miłości

sprawcza sila milosci

Klamka zapadła. Wykrzyczane 6 lat temu na Placu św. Piotra ,,Santo subito” stało się faktem w tym samym miejscu. Świadkiem tego była ogromna wspólnota wiernych, zgromadzonych nie tylko w Rzymie, ale również w różnych miejscach na świecie. Wielka wspólnota serc skupiona przy jednym człowieku. I chociaż Polaków było prawdopodobnie najwięcej, to jednak na szczęście nie musimy zabiegać o monopol na świętość Jana Pawła II.

Gdyby miał czemuś patronować, zapewne byłby patronem wszystkich ludzi – bez względu na ich pochodzenie, status społeczny, rasę, język czy nawet wyznanie. Ponieważ ważny był dla niego sam człowiek w swej istocie. Karol Wojtyła od najmłodszych lat otoczony troskliwą miłością Boga Ojca potrafił tę za darmo otrzymaną miłość przekazywać dalej i ogarniać nią nie tylko owce znajdujące się w powierzonym mu stadzie, ale także te, które chodziły po innych drogach. Papież swoją miłość do ludzi wzorował na Bożej miłości, która nigdy nie jest bezczynna, ale jest siłą sprawczą w człowieku. To właśnie w tej miłości Jan Paweł II

odnajdywał motywację do przemierzenia tysięcy kilometrów. Po co? Żeby spotkać się z człowiekiem.

I stało się tak, że również ci, którzy mogli i zdecydowali się (szczęśliwie i ja mogę zaliczać się do tego grona), postanowili przemierzyć trochę kilometrów, by 1 maja spotkać się z człowiekiem, którego dziś nazywamy błogosławionym. I ta nasza decyzja również była zakorzeniona w Bogu, w Jezusie, gdyż to we wspólnocie Kościoła, który Chrystus ustanowił, Papież został wyniesiony na ołtarze. Troska Jana Pawła II o człowieka znalazła swój wyraz już w pierwszej jego encyklice, Redemptor hominis. Papież napisał w niej, że „Kościół nie może odstąpić człowieka, którego los – to znaczy wybranie i powołanie, narodziny i śmierć, zbawienie lub odrzucenie – w tak ścisły i nierozerwalny sposób zespolone są z Chrystusem. A jest to równocześnie każdy człowiek na tej planecie (...) ten człowiek jest pierwszą drogą, po której winien kroczyć Kościół w wypełnianiu swego posłannictwa, jest pierwszą i podstawową drogą Kościoła, drogą wyznaczoną przez samego Chrystusa (...)”. Jednocześnie dla Jana Pawła II
Chrystus był drogą człowieka, o czym przypomniał Benedykt XVI podczas Mszy beatyfikacyjnej. Obecny Papież ukazał w swojej homilii obrazy błogosławieństw zawartych w Ewangeliach. Rysuje się tutaj pewna sieć skojarzeń. Zacznijmy od końca. Ewangelia jest Dobrą Nowiną – jako dobre dzieci Kościoła wiemy to od początków naszej religijnej edukacji. Idźmy jednak dalej. Jeśli dla konkretnego człowieka Chrystus jest drogą, wówczas jest to droga błogosławiona. Chrystus sam jest błogosławieństwem w życiu człowieka. Ale jest tu pewien warunek, ponieważ ci są „błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli”. Zatem wymagana jest od człowieka postawa aktywna, podjęcie aktu wiary. Nawet Maryja, która została ochroniona od grzechu pierworodnego, była wezwana do tej aktywności – „Błogosławiona jesteś, któraś uwierzyła”. Benedykt XVI to błogosławieństwo nazwał błogosławieństwem wiary. Człowiek, gdy wejdzie w przestrzeń relacji z Bogiem, czyli uwierzy Mu, już jest błogosławiony. Jeśli pozostanie do końca wierny temu wyborowi, wówczas będzie mógł radować się z przebywania w domu Ojca. Wierność tę będzie musiał wielokrotnie potwierdzać w bardziej lub mniej pogodnych momentach ziemskiej wędrówki, ale przecież złoto próbuje się w ogniu. A nagroda później nie jest byle jaka.

1 maja ogłoszona została nam dobra nowina, potwierdzająca, że pewien człowiek, który kilkadziesiąt lat temu uczynił Chrystusa drogą swego życia i pozostał wierny tej decyzji m. in. przez słowo „przyjmuję”, jest błogosławiony, a zatem przebywa w chwale Boga. Tak po prostu. I tak po prostu może wyglądać droga każdego człowieka, czyli powinna zakończyć się błogosławieństwem. Ogłoszonym lub nie, ale błogosławieństwem – wiecznym szczęściem w niebie. 

Pewien przedsmak tego Jezus zapewnia nam już teraz, pozwalając nam przebywać w promieniach swego Miłosierdzia. Dlatego to niedzielne podwójne świętowanie we wspólnocie i słońce nad Rzymem mogą być pewnym obrazem, że gdy przekroczymy próg wieczności, będzie oczekiwać nas wspólnota świętych, będą ogarniające nas promienie Bożej Miłości i nieskończone świętowanie.

Katarzyna Strzyż

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Artykuły

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka

Opiekun nr 21(508) od 8 października 2017

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in. rozmowa z postulatorką służebnicy Bożej z diecezji kaliskiej s. Włodzimiry.

Zamów prenumeratę

 

kwartlanik

Kwartalnik "Opiekuna" -
Okno Wiary 2(10) 2017

w którym pragniemy rozmawiać z naszymi Czytelnikami o wierze, Kościele, rodzinie i historii.
W najnowszym numerze o św. Józefie

ARCHIWUM KWARTALNIKA

banner
figazmakiem
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej