TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Joachima, Kiry, Maurycego 20 Marca 2019, 16:59
Dziś 10°C
Jutro 10°C
Szukaj w serwisie

I zmartwychwstał trzeciego dnia, jak oznajmia Pismo

24.05.13

Credo...wierzę...

I zmartwychwstał trzeciego dnia, jak oznajmia Pismo

obrazWiara w Bóstwo Jezusa jest ściśle związana z wiarą w Jego zmartwychwstanie. Tylko Bóg jest Panem życia. Szatan jest panem śmierci, czyli może zabić, ale nie może wskrzesić. Wielu ludzi zabijając innych dowodzi, że są panami śmierci, ale żaden nie jest w stanie wskrzesić zabitego. Tylko Bóg jest Panem życia. On życie daje i On może zmarłemu je przywrócić. 

Objawienie odsłania tę potęgę Syna Bożego ukazując Jego zstąpienie do otchłani, czyli krainy śmierci. W niej przebywała cała rodzina Adama i Ewy, czyli wszyscy, którzy umarli przed Chrystusem i oczekiwali wybawienia od śmierci. Zstępowali tam prorocy i głosili przebywającym w otchłani wciąż nowe wiadomości o przyjściu Wybawiciela. Wielka radość zapanowała w otchłani, gdy przybył do niej Jan Chrzciciel i zawiadomił wszystkich, że nadejście Wybawiciela jest już bliskie, bo żyje na ziemi jako Syn Człowieczy.

Jezus kocha każdego człowieka. Kocha Adama i Ewę oraz wszystkie ich dzieci. On do ich rodziny należy. Kiedy On zstępował do otchłani przebywały w niej miliardy ludzi i dla nich spotkanie z Jezusem było godziną wielkiej radości. Na Golgocie uczniowie Jezusa płakali, ale w otchłani była eksplozja szczęścia, bo oni wszyscy czekali na Jego przyjście. Ta prawda jest rzutem oka na dzieje ludzkości do czasów Jezusa. Brama krainy śmierci została otwarta i ta część ludzkości doświadczyła zbawienia. Niektórzy, nawet jako zmartwychwstali ukazali się bliskim w Jerozolimie (por. Mt 27, 52-53).

Jezus przebywał w otchłani od swej śmierci do zmartwychwstania. Miało ono miejsce rankiem w dzień po szabacie, czyli w dniu, który my nazywamy Wielką Niedzielą. Ona jest pamiątką zmartwychwstania.

Przekaz prawdy o zmartwychwstaniu od samego początku płynie dwoma nurtami. Jednym przekazują ją świadkowie, którzy spotkali Zmartwychwstałego, a drugim strażnicy grobu Chrystusa. Oni byli świadkami odwalenia kamienia blokującego wejście do grobu. Nie widzieli Zmartwychwstałego, widzieli pusty grób i donieśli o tym władzom świątynnym w Jerozolimie. 

Władze świątynne natychmiast wykorzystały świadków pustego grobu do głoszenia kłamstwa. Wezwano ich do głoszenia, że gdy oni spali, uczniowie wykradli Jego ciało. Kłamstwo o krótkich nogach, bo skoro spali, to skąd wiedzieli, że uczniowie wykradli? Ale za pieniądze kłamie wielu. O tej samej godzinie po Jerozolimie rozchodziły się dwie wiadomości o pustym grobie. Mamy do czynienia z natychmiastowym, sprytnym przekazem kłamstwa przez ojca kłamstwa, aby utrudnić wiarę w zmartwychwstanie Jezusa. Mateusz zaznacza, że jeszcze wtedy, gdy pisze Ewangelię, czyli w trzydzieści lat po zmartwychwstaniu, w Jerozolimie to kłamstwo było głoszone (por. Mt 28, 11-15).

Spotkania ze Zmartwychwstałym nie były częste. Tylko kilka z nich odnotowali Ewangeliści. Jezus zawsze sam decydował o tym, komu się ukazuje. Nawiedzał Apostołów w Wieczerniku, rozmawiał z dwoma uczniami zmierzającymi do Emaus, na brzegu jeziora przygotował śniadanie i czekał na kilku Apostołów, gdy wracali z całonocnego połowu ryb. Te spotkania miały pomóc w akcie wiary w zmartwychwstanie Jezusa.

Zdumiewa fakt, że Tomasz, jeden z Dwunastu, nie chciał uwierzyć świadkom, którzy spotkali Zmartwychwstałego. Słuchał co mówiły kobiety będące przy pustym grobie, co mówili Apostołowie, na pewno rozmawiał z Matką Jezusa, ale swój akt wiary uzależnił od osobistego spotkania ze Zmartwychwstałym. Słyszał, że Jego ciało nosi ślady ran na rękach i boku. Postanowił osobiście dotknąć tych śladów, by mieć pewność, że to nie zjawa, ale faktycznie ciało Jezusa. Kiedy po ośmiu dniach Jezus stanął przed nim, Tomasz wyznał: „Pan mój i Bóg mój”. Jezus jednak odsłonił słabość jego wiary mówiąc mu: „Uwierzyłeś dlatego, że Mnie ujrzałeś? Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli” (J 20, 21). Tymi słowami Jezus wzywa do aktu wiary świadków Jego zmartwychwstania. Wierzymy im, bo wszyscy w obliczu męczeństwa wybierali śmierć, wiedząc że zmartwychwstaną. Śmierć dla nich nie była już groźnym końcem wszystkiego, lecz tylko przejściem do nowego życia. Taki bowiem jest owoc wiary w zmartwychwstanie Jezusa i nasze. Ten, kto wierzy, że zmartwychwstanie, nie boi się śmierci. Może się obawiać bólu umierania. Jezus nam to ukazał w Getsemani. On przeżył agonię i odsłonił, że można się lękać cierpienia związanego z umieraniem, ale nie samej śmierci, bo ona jest przejściem do nowego życia.

Akt wiary w zmartwychwstanie Jezusa otwiera przed człowiekiem zupełnie inną perspektywę życia. Ono dla niego nie jest zamknięte w doczesności. Jezus zmartwychwstały należy do nowego świata, w którym zachowamy swą tożsamość, i razem z ciałem i duszą możemy uczestniczyć w pełni życia, w jakiej On żyje. Kto nie wierzy w zmartwychwstanie ma przed sobą jedynie doczesność. Dla niego wszystko kończy się w chwili śmierci. Wszystkie więc decyzje podejmuje jedynie w perspektywie doczesności. 

Łaska wiary w Zmartwychwstałego otwiera ciasne granice doczesności i pozwala już na ziemi w podejmowaniu decyzji, które mają na uwadze wartości wieczne, a nie tylko doczesne, które trzeba na ziemi zostawić. Wierzący w zmartwychwstanie Jezusa wierzy i w swoje zmartwychwstanie, dlatego nie inwestuje w dobra doczesne, ale wieczne. Żyje dla Zmartwychwstałego, a nie dla siebie. Zmartwychwstały natychmiast wprowadza swego ucznia w świat miłości otwarty na uszczęśliwianie wielu. 

Żyjemy w świecie doczesności i tylko jego programy się liczą. Według świata ten, kto nie inwestuje w doczesność jest głupi i nie wie, po co żyje. Ale ten, kto posiada wiarę w zmartwychwstanie wie nie tylko, po co żyje, ale i po co umiera, czego niewierzący nie wiedzą. Tym się różni mądrość wierzącego od niewierzącego. Nic więc dziwnego, że iluzja szczęśliwej doczesności jest podtrzymywana za wszelką cenę. Pęknieje ona jednak w chwili śmierci, która odsłania sens tak doczesności, jak i wieczności.

ks. Edward Staniek

Spotkanie

My, żyjący współcześnie, mamy szczęście, bo doskonale wiemy, co to znaczy, że Jezus ,,po trzech dniach zmartwychwstał”. Uczniowie Mistrza dwa tysiące lat temu nie mieli tyle szczęścia, byli prostymi ludźmi, małej, prostej wiary nim stali się apostołami narodów i fundamentem Kościoła. Dlatego tak wielkie emocje towarzyszyły im, kiedy dopiero co zmartwychwstały Chrystus ukazał się najpierw niewiastom, a później uczniom zmierzającym do Emaus. Namalował to m. in. Duccio di Buoninsegna ze Sieny.

O samym malarzu wiemy niewiele, poza tym, że żył w Sienie (w latach około 1260 - 1318), był założycielem sieneńskiej szkoły malarstwa, związanym mocno ze stylem bizantyjskim (m. in. schematyczna kompozycja i złote tło) i malował obrazy o tematyce religijnej. Dwie sceny, które dotyczą Jezusa ukazującego się po zmartwychwstaniu są niewielką częścią wielkiego dzieła zwanego Maesta, a mającego wymiary 370 na 450 cm. Kiedy okazuje się, że chodzi o drewniany ołtarz katedry długość i szerokość dzieła nie wydaje się już tak imponująca. W 1308 roku Jacomo di Gilberti zlecił Duccio di Buoninsegni wykonanie dla ołtarza głównego katedry w Sienie poliptyku przedstawiającego Matkę Boską na tronie. Prace trwały trzy lata, po czym Maesta została przeniesiona w uroczystej procesji z pracowni malarza za bramą Staloreggi do katedry, gdzie do 1506 roku pełniła rolę głównego ołtarza. Obecnie dzieło znajduje się w katedralnym muzeum w Sienie.

Przód ołtarza przedstawia Matkę Bożą na tronie w otoczeniu licznych aniołów i świętych, znajdziemy tu także sceny z życia Najświętszej Maryi Panny. Jednak w tym przypadku bardziej będzie nas interesować tylna, lub jak kto woli, odwrotna strona ołtarza, na której Duccio namalował sceny dotyczące ostatnich dni życia, męki, śmierci i zmartwychwstania Jezusa Chrystusa. Największą powierzchnię i centralne miejsce zajmuje przedstawienie śmierci Jezusa na krzyżu w otoczeniu dwóch łotrów i wielu obserwatorów. Po prawej stronie, przy samym brzegu ołtarza mamy scenę przedstawiającą Jezusa zmierzającego z uczniami do Emaus, a poniżej Nauczyciela, który ukazuje się jednej z niewiast. 

Na pierwszym obrazie widzimy trzy postacie mężczyzn zmierzających w kierunku miasta, jeden z nich wyraźnie unosi rękę w kierunku wędrowca w zapraszającym geście. Bo tutaj Jezus wygląda właśnie jak typowy pielgrzym: ma torbę, kapelusz, który opadł na plecy i ciepłą pelerynę (być może wełnianą lub ze zwierzęcej skóry), Jego ubranie jest szaro-brązowe; jednym słowem jest gotowy do drogi, zapewne już tej ostatniej, niekoniecznie ziemskiej. Zupełnie inaczej wyglądają uczniowie: nie mają żadnej torby ani kija, ich szaty są kolorowe, niemal odświętne. W Emaus spotkają się z Mistrzem przy stole i poznają Go przy łamaniu chleba, wtedy dopiero zrozumieją, dzięki łasce udzielonej im przez Pana i Jego słowom, co znacząy stwierdzenie, które nie raz słyszeli z Jego ust, że ,,Syn Człowieczy po trzech dniach zmartwychwstanie”. 

Całkiem inaczej został przedstawiony Zmartwychwstały w scenie, którą z tyłu ołtarza widzimy poniżej tej o drodze do Emaus. Tu Jezus ukazuje się po wyjściu z grobu kobiecie, warto zaznaczyć, jednej kobiecie. W trzech Ewangeliach (Mateusza, Marka i Łukasza) wieść o zmartwychwstaniu zostaje ogłoszona trzem kobietom, tylko u Jana sama Maria Magdalena odkrywa, że trzeciego dnia po śmierci Jezusa Jego grób jest pusty. Kiedy uczniowie biegną to sprawdzić, bo jej nie wierzą, ona płacze przy grobie, wtedy ukazują jej się dwaj aniołowie, a kiedy odwraca się widzi Mistrza, ale nie od razu Go poznaje. W końcu z radością zaczyna wierzyć. Na obrazie widzimy klęczącą niewiastę, która wyciąga ręce do Chrystusa i Nauczyciela z symbolizującym zwycięstwo nad śmiercią krzyżem z chorągwią zmartwychwstania. Jego szaty nie są podróżne, ale mają wymowne kolory ciemnej zieleni i czerwieni - kolorów męki, miłości i nadziei.

Obie te sceny przypominają nam fundamentalną prawdę naszej wiary
- zmartwychwstanie. Choćbyśmy stracili nadzieję, nie rozumieli tego, co się dzieje, jak uczniowie i niewiasty po śmierci Jezusa, On przychodzi i zwycięża śmierć, zło i wszelkie nasze trudności. 

Anika Djoniziak

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!