TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Klaudyny, Romana, Tomasza 18 Listopada 2018, 13:06
Dziś 5°C
Jutro 2°C
Szukaj w serwisie

...i powtórnie przyjdzie w chwale sądzić żywych i umarłych - Credo

Credo...wierzę

...i powtórnie przyjdzie w chwale 

sądzić żywych i umarłych

obraz

Z punktu widzenia czasu w dziele zbawienia wiele się już dokonało. Wierzącym, czyli wtajemniczonym w bogactwo objawienia, ta historia jest znana. Dla niewierzących wydarzenia zbawcze nie istnieją. W kalendarz można już wpisać wcielenie Syna Bożego, Jego życie na ziemi, cierpienie, śmierć, zmartwychwstanie, wstąpienie do nieba oraz zesłanie Ducha Świętego. Są jednak wydarzenia zapowiedziane, a ich realizacja się dopiero dokona. Najważniejszym będzie powtórne przyjście Syna Bożego.

Ukaże On swe Bóstwo z całym jego bogactwem. Zegnie się przed Nim kolano wszelkich stworzonych istot rozumnych. Do uznania Jego istnienia wiara już nie będzie potrzebna. Wierzący rozradują się widząc, jak żyli licząc się z Nim w oparciu o słowo, jakie do nich dotarło. Niewierzący odkryją, czym się różnili na ziemi od wierzących.

W godzinie objawienia majestatu Syna Bożego stanie przed Nim cała ludzkość od Adama, jako pierwszego, który wyszedł z Jego ręki, do ostatniego człowieka, jaki się pocznie w chwili Jego przyjścia. Tego spotkania „oko w oko” ze Stwórcą, Zbawicielem i Sędzią nie jesteśmy sobie w stanie wyobrazić, bo miliardy ludzi, każdy z pełną świadomością i odpowiedzialnością za siebie i za to, co uczynił, stanie przed Nim, nie mając nic na obronę. Wszystko będzie jasne, żaden argument nie będzie potrzebny. Każdego z nas czeka takie spotkanie z Jezusem, i mimo że będą miliardy ludzi, nie będzie tłumu, bo w tłumie człowiek się gubi.

To przyjście Pana będzie niezwykle głębokim przeżyciem nie tylko z tego powodu, że doświadczymy bezpośredniego spotkania z Bogiem, ale i dlatego, że w mgnieniu oka zobaczymy siebie w świetle prawdy. To bowiem przyjście będzie połączone z sądem, jaki On przeprowadzi. Doświadczalnie przeżyjemy nie tylko prawdę o tym, że On nas stworzył, ponieważ chce się dzielić z nami swoim szczęściem, ale i to, w jakiej mierze nam na tym szczęściu zależało.

Sąd Jezusa będzie dotyczył „żywych i zmarłych”. To wyrażenie należy odczytać na dwóch poziomach. Pokolenie, w którym nastąpi powtórne przyjście, przeżyje je i ono może być określone jako „żywi”. Taka możliwość istnieje, choć znaki, jakie będą towarzyszyć przyjściu Pana, mogą doprowadzić wielu do śmierci. Jeśli nawet będzie jakaś liczba żyjących, to w skali całej ludzkości będzie to maleńki procent. Na sąd zmartwychwstaną wszyscy, nawet jeśli na ziemi nie zostało po nich ani śladu. Kod genetyczny ciała i ducha jest umieszczony w duszy człowieka i on decyduje o naszej tożsamości. Według niego zostanie odtworzone zmartwychwstałe ciało. Można więc słowa „żywych i zmarłych” odczytać tak, jak to czynimy w codziennym języku, dzieląc ludzi na żywych i umarłych.

Głębsze odczytanie tego, co znaczą słowa: „żywych i umarłych”, odsłania wymiar duchowy. „Żywi”, to posiadający łaskę uświęcającą. „Umarli”, to żyjący w grzechu ciężkim. To określenie dzieli ludzi na tych, którzy w godzinie sądu zostaną nagrodzeni szczęściem nieba i tych, którzy zostaną ukarani potępieniem wiecznym.

Jezus jako Sędzia odwołuje się jedynie do sprawiedliwości. W chwili Sądu Ostatecznego czas miłosierdzia się skończy. Kto na ziemi wykorzysta miłosierdzie jest ocalony, kto nie wykorzysta, już nie będzie miał szansy na odwołanie się do niego. Miłosierdzie Boga jest objawione w czasie, bo w nim jest szansa na zmianę decyzji tak człowieka, jak i przebaczającego Boga. Wieczność to „teraz” i o zmianie decyzji nie ma już mowy. Ponieważ tak niebo, jak i piekło są zanurzone w wieczności, tam o zmianie decyzji już nie ma mowy.

Opis Sądu Ostatecznego jest podany przez Jezusa i zapisany w Ewangelii św. Mateusza. Sędzia dzieli wszystkich na dwie części. Jednych ustawia po swej prawicy, drugich po lewicy. Nie ma żadnej szansy na jakieś pole kompromisów dla tych, którzy są trochę dobrzy, a trochę źli. Waga sprawiedliwości wyważy dokładnie, co do grama, postawę, czyny, decyzje, słowa człowieka i jaka szala przeważy, ta zadecyduje o jego miejscu po prawicy lub lewicy Sędziego. Człowiek winien dbać o to, aby szala dobra była po jego stronie, bo ona przeważy zło, jakie popełnił. 

Jak długo żyjemy na ziemi, mamy jeszcze szansę korzystania z miłosierdzia i jeśli weźmiemy odpowiedzialność za swe grzechy, to Bóg nam je przebaczy, i na sądzie nie będzie ich uwzględniał. Szczere wyznanie grzechów przed Bogiem i zanurzenie ich w Jego miłosierdziu jest jedyną szansą dla nas do chwili śmierci. 

Na sądzie zostaną uwzględnione wszystkie skutki grzechów, jakie popełniamy. W pełni zostaną ujawnione zgorszenia, które polegają na rozlewaniu zła na innych ludzi. Ten, kto gorszy zobaczy, ilu ludzi i w jakiej mierze poranił. Zgorszenie jest na wadze gorszyciela. Podobnie będzie z tymi, którzy swym dobrym przykładem i słowem wspomogli innych w wędrowaniu drogą prawości. Tak dobro, jak i zgorszenie są przekazywane w większym stopniu przykładem, niż słowem.

Na Sądzie Ostatecznym Jezus nagrodzi tych, którzy okazali miłosierdzie. Większość po raz pierwszy zobaczy Jezusa. Jeśli bowiem na ziemi nie otrzymali łaski wiary, to nie mogli się z Nim spotkać. Wyznają to otwarcie: „Kiedy widzieliśmy Cię głodnym, spragnionym, więźniem, chorym?” (Mt 25, 37 i 44). Wówczas Jezus w imię sprawiedliwości powie im: „Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili”. Czyli okazaliście miłosierdzie braciom, to Ja po sprawiedliwości okazuję je wam. A ci, których na ziemi nie było stać na miłosierdzie, w godzinie sprawiedliwego sądu już go nie otrzymają. Ponieważ Jezus jest Najwyższym Trybunałem Sprawiedliwości, odwołania już nie ma, czeka ich kara w otchłaniach piekła.

Wiara w czekające nas spotkanie z Jezusem, Sprawiedliwym Sędzią winna kształtować całe życie, bo będziemy przez Niego sądzeni z każdego słowa i każdej minuty, jaką od Boga otrzymujemy. Ta świadomość jest kamieniem węgielnym odpowiedzialności człowieka.

ks. Edward Staniek

 

Sędzia wieczności

To jeden z nasłynniejszych obrazów przedstawiających Sąd Ostateczny. Namalował go Hans Memling, a przynajmniej tak przez kilka wieków mówili swoim uczniom nauczyciele sztuki, tak podawały też podręczniki i albumy o malarstwie sakralnym. Okazuje się jednak, że nie jest to wcale takie pewne, bo badający obraz w maju tego roku fachowcy skłaniają się ku teorii, że Sąd Ostateczny namalowały dwie osoby.

O samym Hansie Memlingu również wiemy niewiele, w każdym razie nic pewnego. Prawdopodobnie urodził się około 1430 lub 1435 roku w Seligenstadt w Niemczech, niedaleko Frankfurtu, a zmarł około 1494 roku w Brugii. Być może uczył się u Stephana Lochnera w Kolonii i Rogiera van der Veydena, który, jak uważa prof. Iwona Szmelter z Wydziału Konserwacji i Restauracji Dzieł Sztuki ASP w Warszawie, może być współautorem dzieła, bo rysunki pod farbą bardzo przypominają jego styl. Badacze chcą przeprowadzić kolejne analizy i będą się starać o fundusze unijne na ten cel. Profesor Iwona zapewnia, że wykonuje je i będzie wykonywał najbardziej renomowany międzynarodowy zespół badawczy w zakresie dziedzictwa kultury.

Malujący żołnierz

Sam Hans Memling miał być bardzo bogatym mieszkańcem Brugii, należeć do gildii św. Łukasza (w średniowiecznej Europie stowarzyszenie o charakterze obronnym, religijnym lub towarzyskim), a w swojej pracowni zatrudniać uczniów i pomocników. Był przedstawicielem sztuki wczesnego odrodzenia. Istnieje też legenda o tym malarzu, powstała pod koniec XVIII wieku, która swego czasu przysporzyła mu sporo popularności, zwłaszcza wśród niemieckich romantyków na początku XIX w. Głosiła ona, że Memling był żołnierzem armii Karola Śmiałego. Znaleziono go rannego na progu szpitala św. Jana w Brugii. Aby odwdzięczyć się za otrzymaną opiekę artysta postanowił pozostać na usługach tej charytatywnej instytucji. Zaczęto mu wtedy przypisywać większość anonimowych dzieł szkoły niderlandzkiej.

Osądzeni według uczynków

Doskonale znane są Madonny autorstwa Memlinga, choć wielu może nawet nie wie, że to właśnie on je namalował. Można powiedzieć, że z jego obrazów emanuje spokój, kolory są wyraziste, czyste i często jasne. Znajdziemy na nich bardzo dużo szczegółów, a postacie będą zazwyczaj ,,wyszczuplone”, czasem o posągowych, choć przyjemnych rysach twarzy. Sąd Ostateczny został namalowany w 1473 roku, u nas była to jeszcze końcówka średniowiecza, a na przykład we Włoszech rozkwit renesansu. Wróćmy jednak do samego tryptyku, który obecnie znajduje się w Muzeum Narodowym w Gdańsku. 

Pełne niebo z kręgiem ziemi

Jezus siedzi na tym obrazie na okręgu ziemi, a złotą kulę ma pod stopami. Śpiewamy w ,,Te Deum”:,,Święty, Święty, nad Świętymi, Bóg Zastępów, Król łaskawy, pełne niebo z kręgiem ziemi, Majestatu Twojej sławy”, bo na tym tryptyku Jezus panuje w pełni swojej chwały nad całą ziemią i niebem, a cześć oddają mu postacie wokół Niego: apostołowie, Maryja, Jan Chrzciciel, a także: ,,Tobie wszyscy Aniołowie, Tobie Moce i Niebiosy,
Cheruby, Serafinowie, ślą wieczystej pieśni głosy.” Aniołowie niosą także atrybuty męki Chrystusa, koronę cierniową, krzyż, słup, przy którym był biczowany i narzędzia do zadawania bólu, bo przecież Jezus jest ,,Rodzica Syn z wiek wieka, który by świat zbawić swoim zgonem, przyoblókłszy się w człowieka, nie wzgardziłeś Panny łonem. On pokruszył śmierci wrota; starł jej oścień w męki dobie i rajskiego kraj żywota otworzył wiernym sobie.” Poniżej Michał Archanioł w zbroi, w której odbija się okrąg ziemi, waży na wadze ludzi, a właściwie ich uczynki. Na sąd przyjdziemy całkiem nadzy, niekoniecznie dosłownie, ale całkowicie odsłonięci, bo Bóg będzie widział wszystkie nasze uczynki i oceniał każde słowo i gest. Inni aniołowie z trąbami wieszczą koniec świata, a jeszcze inni aniołowie walczą z szatanami o ludzkie dusze. ,,Lecz gdy zagrzmi trąba sroga, przyjdziesz sądzić ludzkie czyny.” - śpiewamy w pieśni, ale choć Michał Archanioł waży, to Jezus podejmuje decyzję, a my prosimy o miłosierdzie ,,o w dniu onym racz nas Panie od wszelakiej ustrzec winy” i żyjemy z nadzieją na niebo ,,Prowadź w niebios błogie bramy”. W drodze do nieba towarzyszy ludziom św. Piotr i aniołowie, którzy przyodziewają ich w szaty chwały. Strona niebiańska jest na obrazie jasna, a piekielna ciemna, co wydaje się dość oczywiste. Obraz piekła jest charakterystyczny, natomiast niebiańskie Jeruzalem przedstawia pięknie zdobiona gotycka budowla. 

AAD

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!