TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Amandy, Jana, Juliana 27 Maja 2019, 04:02
Dziś 10°C
Jutro 14°C
Szukaj w serwisie

Franciszkańską drogą

Franciszkańską drogą

 

Słoneczna Italia to mój ulubiony kraj. Pierwszy raz miałam okazję i szczęście być tam piętnaście lat temu. Od tamtego czasu, kiedy tylko ruszam w tamte strony, serce chce mi wyskoczyć z piersi. Jest coś niezwykłego w tym kraju i nie chodzi tu tylko o krajobrazy, klimat czy smakowite jedzenie, ale o to, że ziemia ta jest naznaczona tyloma śladami świętych. Ten wyjazd był szczególny, prowadził nas, pielgrzymów na wielką uroczystość. Nasz umiłowany Rodak został włączony w poczet tych, którzy za nami orędują w niebie. Nie mogło więc na naszej trasie zabraknąć miejsc, w których święci żyli, dokonywali wielkich rzeczy i gdzie za ich przyczyną działy się cuda. 

Chcę podzielić się z wami odczuciami, które towarzyszyły mi podczas tej pielgrzymki. Wiele miejsc już widziałam, inne zobaczyłam po raz pierwszy. Padwa to miasto, które dało Kościołowi kilkunastu świętych i błogosławionych, ale najważniejszym z nich jest św. Antoni. Bazylika jemu poświęcona, z jego grobem i relikwiarzem, w którym znajdują się nienaruszone szczątki Świętego to miejsce, którego nie mogło zabraknąć na naszej trasie. Św. Antoni zasłynął jako męczennik, z głoszenia słowa Bożego do tłumów pod gołym niebem, gdyż jego szczególny dar wymowy gromadził tak wielu, że żaden kościół nie mógł pomieścić. W relikwiarzu znajdują się właśnie jego struny głosowe i język. Św. Antoni zafascynowany prostotą Braci Mniejszych św. Franciszka po wielu trudach wstąpił do zakonu franciszkańskiego. 

 

Urok prostoty

Kolejne dni prowadziły nas do miejsc szczególnych, ale dla mnie wizyta w maleńkim miasteczku o nazwie Pietrelcina była czymś naprawdę wyjątkowym. Ta niewielka miejscowość, w której narodził się i spędził lata swej młodości Ojciec Pio urzekło mnie spokojem. Wąskie uliczki wijące się pod górę i w dół wiodły nas do domu rodzinnego Świętego, do kościoła, w którym został ochrzczony i do tego, w którym przez sześć lat pełnił posługę kapłańską. Mogliśmy zobaczyć  też małą izdebkę, która była świadkiem wielu mistycznych cierpień i straszliwej walki Francisca Forgione (o. Pio) z szatanem. Może właśnie te miejsca pozwoliły mi odkryć na nowo tego Świętego, który był słaby fizycznie, ale silny siłą ducha w habicie kapucynów, również należących do rodziny franciszkańskiej. Owszem, znałam historię jego życia, choćby z filmów, które pojawiały się w telewizji, ale nie należał on do „moich” świętych, do których uciekałam się do tej pory w modlitwie. 

 

Mistyk i stygmatyk

Tamtego dnia, w tym małym, cichym miasteczku stał mi się bliższy. Dlatego też z niecierpliwością czekałam na kolejny etap naszej pielgrzymki, który prowadził nas do San Giovani Rotondo. Miasto, w którym przez ponad 50 lat żył i działał wielki stygmatyk i mistyk. Miasto, w którym znajduje się jego grób. Jeszcze w autokarze oglądaliśmy film dokumentalny o Ojcu Pio; jego pogrzeb i otwarcie trumny po 40 latach. Nie mogłam się doczekać, kiedy osobiście będę mogła zobaczyć miejsce, gdzie spoczywa Padre Pio. Jest to podziemna krypta w kaplicy, którą zdobią przepiękne mozaiki. Relikwiarz można oglądać przez specjalny otwór w filarze, co więcej, można go dotknąć. Co wtedy czułam, to trudno opisać słowami. Wiem jedno, że ten Święty już na zawsze zagości w moich modlitwach. Potem całą grupą poszliśmy na Drogę krzyżową, którą prowadził ks. Jerzy Salamon. Wiodła ona wśród drzew, na zboczu wzgórza Castellano. Mogliśmy więc w spokoju i skupieniu modlić się i kontemplować to, czego wcześniej doświadczyliśmy. W strumieniach deszczu opuszczaliśmy to cudowne miejsce, by udać się do świątyni św. Michała Archanioła z grotą, przed którą w latach 490, 492 i 493 miały miejsce objawienia Michała Archanioła. Kolejne dni odsłaniały przed nami wielkie cuda, które dokonywały się za sprawą niebios. 

 

Cząsteczka u Matki Bożej Anielskiej

W tym miejscu pragnę zatrzymać się na chwilę w Asyżu, małym,  fascynującym miasteczku leżącym w centralnej Umbrii. Posiada ono wspaniałą historię i zajmuje jedno z najważniejszych miejsc na religijnej mapie świata. Asyż i Święty Franciszek to nierozłączna całość. I nie ma innego miejsca, które tak bardzo, jak Asyż przeniknięte jest duchem i duchowością tego Świętego. Był on synem bogatego kupca i jako młodzieniec prowadził beztroskie życie. Marzył o rycerskiej sławie, tym chętniej wziął udział w bitwie Asyżan z mieszkańcami sąsiedniego miasta Perugi. Skończyło się to dla niego krótką niewolą, po której wrócił chory do domu i przeżył wielki przełom duchowy. Św. Franciszek zerwał z tym wszystkim, co dotychczas było treścią jego życia, oddając się całkowicie Bogu.  

 W 1208 roku w położonym koło Asyżu kościółku, zwanym Porcjunkulą (Cząsteczką), znajdującym się dziś w bazylice Matki Bożej Anielskiej uświadomił sobie, iż Bóg wzywa go do duchowej odnowy Kościoła. Środkiem do tego miało być życie w ubóstwie i apostolstwo, na wzór Chrystusa i Apostołów. Odziany w habit, przewiązany sznurem, wziął kij do ręki i udał się przed kościół św. Jerzego, by tam nauczać ludzi. Jedni traktowali go jako dziwaka, może nawet jako pozbawionego zmysłów, inni ujrzeli w nim Świętego. Zaczęli garnąć się do niego uczniowie, którzy na wzór uczniów Chrystusa obchodzili miasta i wioski, i nawoływali do pokuty. Dzieło św. Franciszka rozpowszechniło się na kształt żywiołu, a on sam stał się założycielem zakonów franciszkańskich. Zmarł 3 października 1226 roku obok Porcjunkuli. W dwa lata później został wyniesiony na ołtarze. Z jedenastodniowej pielgrzymki, która wiodła po śladach świętych wybrałam dla was te miejsca, w których żyli i działali ci święci, którzy należeli do rodziny franciszkańskiej.

Arleta Wencwel

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!