TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Klaudyny, Romana, Tomasza 18 Listopada 2018, 13:05
Dziś 5°C
Jutro 2°C
Szukaj w serwisie

Ciało

Ciało

Mówiono, że Jana Pawła II i ks. Jerzego Popiełuszkę łączyła niezwykła duchowa więź. Dziś coraz częściej mówi się o tym, że więź ta zaowocowała męczeństwem kapelana „Solidarności” i że ostatecznie to właśnie za papieża Polaka, ks. Jerzy oddał życie.

W 2010 roku dziennik „Fakt” opublikował nieznane wcześniej zdjęcia bł. ks. Jerzego Popiełuszki z Janem Pawłem II. Wykonano je 17 czerwca 1983 roku na warszawskim Okęciu. Wkrótce potem papież przekazał ks. Jerzemu różaniec. Był to znak wsparcia dla coraz bardziej osaczanego kapłana. Papież znał ponoć wszystkie kazania ks. Jerzego i z uznaniem obserwował jego działalność, choć nigdy, za życia kapłana, nie obnosił się z tym. Umęczone, martwe ciało ks. Jerzego, nosiło liczne znamiona wskazujące na to, że kapłan zginął nie chcąc zdradzić papieża.

Prof. Hovre dla Paris Match
„Mój kuzyn, Marian Guldynowicz, wykonywał zdjęcia, gdy ksiądz Jerzy leżał w trumnie, w kaplicy prosektorium, oraz zdjęcia z przewozu trumny do Warszawy – czytamy w protokole z przesłuchania Józefa Popiełuszki, brata ks. Jerzego, przez prokuratorów z Instytutu Pamięci Narodowej. - Guldynowicz tego samego dnia, tj. 2 listopada 1984 roku (…) w mojej obecności dał Chrostowskiemu ten film w celu wywołania go i wykonania zdjęć. Chrostowski następnego dnia, przed pogrzebem, oddał mi film (negatyw) i zdjęcia. Stwierdziłem, że to kopia negatywu, gdyż nie był to negatyw, który ja mu dałem. Kilka dni po pogrzebie oglądałem gazetę francuską, w której były zamieszczone zdjęcia wykonane przez Guldynowicza. Stwierdziłem, że to nasze zdjęcia, które musiał udostępnić Chrostowski. Od biskupa, którego nazwiska w tej chwili nie pamiętam, dowiedziałem się, że Chrostowski za te zdjęcia otrzymał około 40. tysięcy dolarów”. Francuską gazetą, o której wspomina Józef Popiełuszko, jest znany nie tylko we Francji, ale i w świecie, ilustrowany tygodnik Paris Match. Wstrząsające, kolorowe zdjęcia uzupełniał tekst, w którym zamieszczono wypowiedź prof. André Hovre’a, naukowca jednego z paryskich instytutów medycyny. Stwierdza on, że na tyle, na ile możliwe jest dla niego odczytanie informacji o stanie ciała ks. Popiełuszki w oparciu o fotografie, może powiedzieć, iż śmierć kapłana mogła nastąpić nawet po 25 października, a nie jak wówczas wskazywano w Polsce, sześć dni wcześniej, czyli 19 października, jak stwierdziła po przeprowadzeniu autopsji ciała prof. Maria Byrdy. Dziś już wiadomo, że protokół z autopsji prof. Byrdy był konstruowany tak, by potwierdzać oficjalną wersję uprowadzenia i śmierci ks. Jerzego, zaprezentowaną w czasie słynnego procesu toruńskiego, a nie w oparciu o fakty.

Ksiądz był torturowany w szczególny sposób
Na identyfikację ciała z ramienia Kościoła wyznaczono ks. Edwarda Żmijewskiego i ks. prałata Grzegorza Kalwarczyka. „Dostaliśmy upoważnienie ks. prymasa Józefa Glempa. Musieliśmy mieć też zgodę Ministerstwa Sprawiedliwości - opowiada ks. Żmijewski. - Do prosektorium Zakładu Medycyny Sądowej początkowo nie chciano nas wpuścić. (…) Przerażający był widok zmasakrowanego ciała”. Relacja ks. Grzegorza Kalwarczyka odtwarza wstrząsające szczegóły. M.in. ks. Kalwarczyk przytacza fragment wypowiedzi lekarza: „Stwierdził, że w swojej praktyce lekarskiej nigdy nie dokonywał sekcji zwłok, które wewnętrznie byłyby tak uszkodzone, jak było to w przypadku wnętrza ciała księdza Jerzego”.

Obaj księża wiedzieli, na jakie znaki szczególne zamordowanego kapłana zwrócić uwagę przy identyfikacji. Mieli ze sobą m.in. rentgenowskie zdjęcie jego uzębienia, które było wykonane krótko przed uprowadzeniem. Identyfikacji na podstawie uzębienia dokonywały także inne powołane do niej osoby. Większość z nich wspominała potem, że twarz księdza była tak zdeformowana, że nie mieli pewności czy to on. Jedna z osób identyfikujących zdradziła później, że w trakcie oglądania jamy ustnej dostrzegła, iż kapłan zamiast języka ma coś na kształt miazgi. W czasie śledztwa IPN zaczęto mówić głośno o tym, że język księdzu wyrwano w trakcie tortur, którym był poddawany. „Tortury to nie ciosy zadawane dla pozbawienia życia – pisze w książce „Popiełuszko będziesz ukrzyżowany” wybitny polski reporter Krzysztof Kąkolewski. – To męczarnie stosowane celem wymuszenia zeznań”. Kąkolewski był jednym z pierwszych, którzy zabrali się do całościowego dziennikarskiego śledztwa w sprawie morderstwa ks. Jerzego i jednym z pierwszych, którzy oficjalnie napisali, że uprowadzenie kapelana „Solidarności” miało na celu nakłonienie go do bycia agentem służb komunistycznych w Watykanie. Wiadomo już było, że wkrótce ma wyjechać do Rzymu i cieszy się dużą sympatią Jana Pawła II. Wyrwanie języka, jak pisze Kąkolewski, było przedśmiertną karą za milczenie, za niepodjęcie dialogu i współpracy, karą bardzo charakterystyczną, swoistą wizytówką, podpisem zostawianym przez służby. Gdyby ks. Popiełuszko zgodził się na współpracę – pisze dalej Kąkolewski – wkrótce odnalazłby się żywy. Od Prymasa ks. Żmijewski dostał aparat fotograficzny, którym zaczął robić zdjęcia ciała ks. Jerzego. „Jeden z funkcjonariuszy próbował wykręcić mi rękę, chcąc odebrać aparat - relacjonuje ks. Żmijewski. - Wygrażano, że to władza robi dokumentację. Wyrwałem aparat i przekazałem dyskretnie Jackowi Lipińskiemu - opowiada ks. Żmijewski. Potem zdjęcia te ukazały się we francuskim piśmie Paris Match. (Prawdopodobnie P. M. korzystał z obu wymienionych w tekście filmów). Siostry ubrały ks. Jerzego w ornat i sutannę, do której przypięto znaczki „Solidarności”. Do ręki włożono mu krzyż z pasyjką i różaniec z masy perłowej”. O dłoni zaciśniętej na krzyżu wypowiedział się prof. Hovre we wspomnianym materiale Paris Match. Mówił, że widok przestrzeni między palcami jest rażąco nienaturalny. Ksiądz był torturowany w szczególny sposób – czytamy w książce Kąkolewskiego. – Przypalano go elektrycznością, rażono prądem. Oparzenia te są widoczne na jednym ze zdjęć w Paris Match - dodaje”.

Tekst Aleksandra Polewska
Zdjęcie: Umęczone pobiciem ciało błogosławionego księdza Jerzego Popiełuszki

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!