TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Jarosława, Konrada, Selmy 22 Kwietnia 2019, 02:34
Dziś 4°C
Jutro 17°C
Szukaj w serwisie

Ci, co zaufali Panu, otrzymują skrzydła jak orły

Ci, co zaufali Panu, otrzymują skrzydła jak orły

„Lecz ci, co zaufali Panu, odzyskują siły, otrzymują skrzydła jak orły: biegną bez zmęczenia, bez znużenia idą” - przeczytamy w Księdze proroka Izajasza. Jakże często będąc w trudnej sytuacji- czy stając przed ważnym wyborem zastanawiamy się, jak postąpić. Rozważamy różne możliwości i ich konsekwencje. Zamartwiamy się, czasem popadamy panikę lub rozpacz. Tylko po co, skoro mamy Boga?
Taki mechanizm myślenia leży w ludzkiej naturze i trudno się go wyzbyć. Jednak zanim zaczniemy się zamęczać, warto przypomnieć sobie, że przecież to Bóg nad wszystkim czuwa. On nie chce naszej zguby, ma przygotowany najlepszy plan na nasze życie. Teraz mogą odezwać się głosy: pięknie brzmi, ale jak to się ma do rzeczywistości? Spieszę z wyjaśnieniem. Otóż patrząc po ludzku, istotnie ciężko to pogodzić. Kiedy na przykład prosiliśmy o rozwiązanie jakiegoś problemu, a sprawa dalej stoi w miejscu. Kiedy spadają na nas kłopoty i nie mamy pomysłu, jak sobie poradzić. Aż chciałoby się krzyknąć: „Boże, gdzie jesteś? Wołam, a Ty nie odpowiadasz, nie działasz, nie pomagasz mi”. Tutaj warto sobie uświadomić, że Ojciec jest ZAWSZE przy nas. Może po prostu nie odpowiada w taki sposób, jakiego się spodziewamy i dlatego Go nie słyszymy, nie dostrzegamy? Za bardzo skupieni na swoich problemach, by otworzyć się na Boga. On nie działa według naszej logiki, a tym bardziej nie spełnia każdego życzenia. Chce dla nas czegoś lepszego, większego, często przekraczającego nasze wyobrażenia. Jednak nie oznacza to, że znajdując się w ciężkim położeniu nie powinniśmy prosić Pana o pomoc. Sam Jezus nas do tego zachęca, mówi przecież: „Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię” (Mt 11, 28). Idźmy do Niego z naszymi trudnościami, słabościami, powierzmy Mu je. Właśnie na to chcę zwrócić uwagę - zawierzenie. Oznacza jakoby danie Panu Bogu „wolnej ręki”. Pozwolić Mu zadziałać, zadecydować. Przy tym trzeba mieć oczy i uszy otwarte, bo nawet kiedy Bóg zamyka jedne drzwi, za każdym razem otwiera drugie, nigdy nie chce nas skrzywdzić.
Nie warto zatem ciągle uskarżać się na własną biedę, opuszczenie, tkwić w swoich schematach. Bóg je łamie, ale robi to po to, by nas ubogacić. Oczywiście można tego nie przyjąć, nie widzieć albo zaufać. Niejednokrotnie przekonałam się na własnej skórze, że ta druga opcja jest o wiele korzystniejsza. Jak każdy mam wiele problemów, dylematów. Bywało nielekko i prosiłam Pana o siły i pomoc. Zadziałał, ale nie zawsze od razu, czasem był to pewien proces, a kilka razy zostałam bardzo zaskoczona! Jednak te niespodzianki wniosły do mojego życia o wiele więcej, niż mogłam oczekiwać. Zrozumiałam niektóre rzeczy i zmieniam swój sposób myślenia. Byłam naprawdę sfrustrowana, zalękniona. Dziś jest dużo lepiej, codziennie odczuwam opiekę Pana Boga, dostrzegam „małe cuda”. Pan mnie wybawił i odkrywa przede mną niesamowite rzeczy. Aczkolwiek wciąż uczę się pełnego zawierzenia, bo nie jest to łatwe - nie martwić się, zrezygnować z własnych planów i zaakceptować Boże.
Jak widać, siłowanie się ze Stwórcą, opór naprawdę nie mają sensu. Zamiast tego zaufaj, daj się prowadzić, ponieważ tylko On może sprawić, że będziemy radośni i rzeczywiście wolni. W Nim jest pełnia życia. Zatem nie staraj się za wszelką cenę realizować jego własnej wizji, tylko pozwól pokierować swoim losem Bogu. On zawsze działa, kocha nas wyjątkową miłością, ale pozostawił nam wolną wolę, toteż pojawia się pytanie: Czy chcesz tego? Kiedy uznasz, że tak, po prostu „Powierz Panu swoją drogę, a On sam będzie działał” (Ps.37).

Julia Biernacka

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!