TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Ernesta, Jana, Marka 27 Marca 2019, 03:46
Dziś -4°C
Jutro 8°C
Szukaj w serwisie

Bóg, Reagan i zimna wojna

Bóg, Reagan i zimna wojna

- Zdaję sobie sprawę, iż musimy być ostrożni w deklarowaniu, że Bóg jest po naszej stronie - mawiał 40. prezydent USA Ronald Reagan. - Jednocześnie wydaje mi się, że dobrze jest Go pytać czy to my znajdujemy się po Jego stronie.

W lutym minęła 118. rocznica urodzin Ronalda Reagana, a w marcu minie 38 lat od zamachu na jego życie. Zamachu, którego dokonano niecałe trzy miesiące po zaprzysiężeniu go na prezydenta. Zamachu, który cudem przeżył i który odczytywał jako znak z nieba.

Motyle
W drugiej dekadzie XX wieku, rodzina Reaganów wprowadza się do domu w miasteczku Dixon, którego poprzedni lokatorzy pozostawili na strychu gablotki z motylami. Kilkuletni Ronald uwielbia spędzać czas przyglądając się ich niesamowitym barwom i kształtom. Rodzice często przeprowadzają się z miasta do miasta, w związku z czym przyszły prezydent zmienia stale szkoły i traci w związku z tym kolegów. Jest przez to trochę samotnikiem i pozostanie nim do końca życia. Dlatego spędza tak wiele czasu przed gablotkami z motylami.
Ojciec Ronalda jest katolikiem, a matka protestantką. Oboje szanują bardzo swoją religijną odmienność, jednak dzieci (Ronald ma jeszcze brata) pozostając pod wrażeniem bardzo aktywnej religijności matki, idą za jej duchowością. Prezydent Reagan będzie wspominał anonimowych lokatorów, którzy pozostawili na strychu gablotki z motylami jako dobroczyńców, którzy mieli wielki wpływ na jego życie. Będzie dziękował za nich w modlitwach. Dlaczego? Gdyż pewnego dnia, mały Ronald wpatrując się w kolorowe, delikatne skrzydełka dozna olśnienia, które kiedyś nazwie swoistym objawieniem. Dociera do niego, że tak cudowne stworzenia jak motyle wyszły spod ręki Boga. A skoro Bóg „robi” tak cudowne rzeczy, to jakiż sam musi być cudowny! Prezydent Reagan wyzna po latach, że tamten dzień na strychu, był dniem narodzin jego osobistej wiary. Odtąd Bóg był dla niego kimś bardzo bliskim i ważnym. Kimś namacalnym.

Z Bogiem w Hollywood
Matka Ronalda udziela się w kościele, bardzo chętnie pomaga biednym, choć sama nie zawsze ma co włożyć do garnka. Szybko zauważa, że choć Ronald miewa problemy z kontaktami z dziećmi, świetnie sprawdza się przed publicznością. Innymi słowy ma talent aktorski.
Pierwszy konkurs recytatorski przyszły prezydent USA wygrywa właśnie w kościele, do którego prowadza go mama. Później ochoczo gra w tamtejszych jasełkach i innych przedstawieniach religijnych dla dzieci. W tym małych monodramach komediowych, w których Ronald rozbawia widzów do łez. Widząc to ostatnie matka zabiera go do chorych dzieci w miejscowym szpitalu by swoim budzącym się talentem komika tchnął w nie nieco radości. Autor niezwykłej i świetnie udokumentowanej „Duchowej biografii” (Paul Kengor, „Ronald Reagan. Duchowa biografia”, Wydawnictwo Rafael, Kraków 2010). Ronalda Reagana, Paul Kengor, pisze, że Ronald jako chłopiec czyta powieść „The Printer of Udell’s”, której bohater, pobożny, wędrujący chrześcijanin, wywiera na nim tak wielkie wrażenie, że po jej przeczytaniu obwieszcza swoim rodzicom: „Chcę być jak ten człowiek! Chcę zostać ochrzczony!” Zostaje ochrzczony jako 12-latek.
Ronald dorasta, zaczyna naukę w college’u i co ciekawe, ani na chwilę, nie traci swego duchowego zapału. College jest oddalony od jego domu o 100 mil, a mimo to, Ronald dojeżdża regularnie do rodzinnego miasteczka by przez kilka lat uczyć w niedzielnej, przykościelnej szkole. Jego uczniowie go uwielbiają. A skoro już o szkole mowa, warto wspomnieć, że w Dixon (wówczas Fort Dixon), budynek w którym mieściła się podstawówka Ronalda, był w 1832 miejscem spotkania trzech przyszłych prezydentów USA, którzy wówczas byli wojskowymi. Byli to: Abraham Lincoln, Zahary Taylor i Jefferson Davis. Obraz upamiętniający to niezwykłe spotkanie wisiał na szkolnej ścianie, a mały Ronald, nie przeczuwając, że dołączy w przyszłości do tego zacnego grona, codziennie na niego spoglądał. Bóg jest nieustannie obecny w kolejnych etapach jego życia, w tym także w hollywoodzkim rozdziale, bo pamiętać należy, że Ronald Reagan był również aktorem. Nie ma jednak możliwości opowiedzieć o tym w niniejszym artykule, więc zainteresowanych odsyłam do wspomnianej wyżej książki. W tym miejscu chcę jeszcze zaznaczyć, iż młody Reagan bardzo interesował się wydarzeniami w sowieckiej Rosji. Miał sześć lat, gdy wybuchła rewolucja bolszewicka, 26 - gdy w ZSRR miała miejsce kulminacja stalinowskiego terroru. I co bardzo ciekawe, młody Reagan patrzył na komunizm sowiecki nie tylko jako na ustrój polityczny, ale przede wszystkim jako na system, który uosabiał walkę z Bogiem. Pewnie dlatego, że tak wcześnie zrozumiał jego istotę, nie bał się, już jako prezydent, nie zważając na poprawność polityczną, nazwać Związek Sowiecki Imperium Zła.

Imperium Zła
Reagan został zaprzysiężony na prezydenta USA 20 stycznia 1981 roku i już wtedy był znany na świecie jako zdecydowany przeciwnik komunizmu. 30 marca tego samego roku przed hotelem Washington Hilton strzelił do niego kilka razy John Hinckley. Kula o kilka centymetrów ominęła serce prezydenta. Warto wspomnieć w tym miejscu, że Ronald Reagan jest jedynym w historii USA prezydentem, który przeżył zamach na swoje życie, mimo iż został trafiony pociskiem.
Prezydent uznał swoje ocalenie za cud, żywiąc jednocześnie przekonanie, że Bóg oszczędził go, by mógł wypełnić ważną misję. Ostatecznie doszedł do wniosku, że ma przed sobą dwa ważne zadania do wykonania. Po pierwsze odbudować morale USA i uczynić je na nowo potęgą gospodarczą, a po drugie zakończyć Zimną Wojnę i pokonać Imperium Zła. Jedno i drugie zrealizował. - Oddanie mojego ojca zasadzie wolności człowieka wyrastało z jego głębokiej wiary w Boga – powiedział Michael Reagan, syn Ronalda. – Zdecydował się powierzyć swoje życie opiece i kierownictwu Chrystusa kiedy miał 11 lat. Pozostał temu wierny do końca swoich dni.

Aleksandra Polewska

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!