TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Beniaminy, Dariusza, Gabrieli 19 Grudnia 2018, 15:30
Dziś 0°C
Jutro -1°C
Szukaj w serwisie

Atak na Franciszka

Atak na Franciszka

Nie jest to temat, którym zajmuję się z wielką pasją, ale z całą pewnością taki, którego nie wolno omijać i przede wszystkim ja nie chcę omijać.
Chciałbym mianowicie wrócić dzisiaj do, jak to zatytułował jeden z prawicowych portali, „Wstrząsającego świadectwa watykańskiego arcybiskupa o Franciszku i skandalu pedofilskim w Kościele”. Wspomniany tekst zawierał obszerne omówienie opublikowanego przez niektóre portale „świadectwa”, które emerytowany arcybiskup Carlo Maria Viganò, niegdyś nuncjusz apostolski w USA, złożył wobec włoskiego dziennikarza i watykanisty, prosząc o jego ujawnienie. Tak się dziwnie złożyło, że świadectwo ujrzało światło dzienne dokładnie podczas wizyty papieża Franciszka w Irlandii, gdzie ten ostatni surowo potępił wszelkie tuszowanie przypadków pedofilii. Jak zapewne Czytelnicy pamiętają owo świadectwo czy też zeznanie, bez wchodzenia w szczegóły, wymierzone było wprost w obecnego papieża Franciszka zarzucając mu rzekomą wiedzę o nadużyciach kardynała McCarricka (oskarżonego o pedofilię) wspieranie go, uczynienie swoim doradcą przy nominacjach biskupich i zbyt późne poddanie go karze. Viganò pisał też o rzekomych sankcjach nałożonych na McCarrica przez papieża Benedykta, które Franciszek miał ignorować, czy też odwołać.
Jak już napisałem, nie chcę wchodzić w szczegóły, bo w tej rubryce bardziej interesuje nas to wydarzenie od strony medialnej. Nie trzeba chyba mówić, że cała sytuacja wywołała wielkie poruszenie, a niektóre media do dziś „grzeją” ten temat. I to co mnie najbardziej interesuje: portale prawicowe i konserwatywne nieustannie informują nas, którzy kolejni biskupi czy też katoliccy eksperci wezwali papieża do ustosunkowania się do kwestii zawartych w „świadectwie” arcybiskupa Viganò. Oto przykładowy tekst z 11 września: „Abp Vigano, były nuncjusz apostolski w USA opublikował list, w którym przedstawił proceder tuszowania przestępstw i wykorzystywania seksualnego na najwyższych szczeblach kościelnej hierarchii, z papieżem włącznie. Do tych zarzutów odniosła się część amerykańskich biskupów, domagających się przeprowadzenia śledztwa w tej sprawie. Specjalny list – prośbę w tej sprawie podpisało 35 duchownych. (…) Wszyscy sygnatariusze listu wyrażają wsparcie dla abp Viganò, dając temu wyraz na podstawie wieloletniej współpracy i osobistej znajomości. Biskupi zapewniają, że nie ma podstaw, by wątpić w prawdziwość informacji zawartych w jego oświadczeniu”.
Z kolei portale i prasa liberalna właściwie nie pozostawiają suchej nitki na... arcybiskupie Viganò i jego rewelacjach. Choćby „New York Times” wykazał, że jego list jest pełen sprzeczności, nieścisłości i zwykłych kłamstw. Wystarczy przyjrzeć się dokładnie samemu listowi i zapoznać się z ostatnimi latami biskupiej kariery Viganò, by wiedzieć, że to co napisał jest zemstą na Franciszku za to, że ten w pewnym momencie odsunął go od wszelkich wpływów, pozbawiając go tym samym nadziei na kardynalski kapelusz.
Jaki z tego możemy wyciągnąć wniosek? Dlaczego akurat ci atakują, a tamci bronią? Dobrze oddał to Krzysztof Osiejuk: „Wiem jakie intencje przyświecają jednym i drugim, ale przez to też wiem, że o ile faryzeusze działają zza tak zwanego winkla, „New York Times” niczego nie ukrywa. Oni wspierają Franciszka dlatego właśnie, że popierając go wobec szaleństwa owych faryzeuszy, liczą na to, że w ten sposób zniszczą Kościół. Robiąc to co robią, mają nadzieję, że w ten sposób będą dostarczać faryzeuszom kolejnych powodów, by widzieć we Franciszku agenta światowej masonerii i żydostwa. Oni świetnie wiedzą, że gdyby nagle zaczęli papieża atakować, w sposób naturalny uruchomiliby w środowiskach katolickich ruch na rzecz jego obrony”.
A co na to sam papież? Jak on odniósł się do oskarżeń? Oto jego komentarz: „Przeczytajcie uważnie i dokonajcie własnego osądu. Nie powiem o tym ani słowa. Wierzę, że dokument mówi sam za siebie. Macie wystarczająco dużo umiejętności dziennikarskich, by wyciągać wnioski”.
Wydaje się, że papież pozostaje tutaj wierny słowom, które napisał wiele lat temu (w 1990 r): „W chwilach ciemności i wielkiego ucisku, kiedy różnych węzłów nie da się rozplątać i kiedy nie da się wyjaśnić pewnych rzeczy, musimy milczeć. Łagodność tej ciszy pokaże nam, jak jesteśmy słabi, a diabeł ośmieli się wtedy podejść do światła i pokaże swoje prawdziwe intencje, już bez przebrania anioła, zostanie zdemaskowany”.

Ks. Andrzej Antoni Klimek

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!