TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Amandy, Jana, Juliana 27 Maja 2019, 03:39
Dziś 10°C
Jutro 14°C
Szukaj w serwisie

A w rodzinie Nowaków… (23)

A w rodzinie Nowaków…

Bal karnawałowy, na który wybrali się się państwo Nowakowie okazał się bardzo udany. Wrócili późno w nocy, właściwie nad ranem do… pustego mieszkania. Ola i Maciek nocowali u dziadków.

Wszyscy pamiętali także o Bambiku. Nie było szans, żeby wytrzymał tak długo bez swoich opiekunów. Oczywiście dziadkowie mogli przyjść do wnuków, ale nocowanie poza domem to zawsze wielka frajda, więc babcia Stasia stwierdziła, że jak najbardziej zgadza się na wieczór karnawałowy z dziećmi i psem. Państwo Nowakowie przyjechali po Olę i Maćka następnego dnia
i zostali na obiedzie. Gorący rosół i pyszne gołąbki – pychaaa!
- Jedzcie moi kochani! - zachęcała babcia. -
Tylko zostawcie trochę miejsca na sernik.
Jedzenie zniknęło w błyskawicznym tempie i chwilę później Ola rozkładała na stole talerzyki do ciasta. Maciek w tym czasie ubrał się i wyszedł z Bambikiem na dwór. Dzielny piesek nie sprawił dziadkom żadnego kłopotu. Sernik jak zawsze rozpływał się w ustach, a pani Alicja żartowała, że po takich tańcach może spokojnie poprosić o dokładkę. Babcia Stasia kładła więc na talerz kolejne kawałki ciasta i z przyjemnością patrzyła na uśmiechnięte twarze bliskich.
- Opowiadajcie! - zagadnął dziadek Stefan.
- Udał wam się ten bal, prawda?
- Oj tak! - potwierdził pan Karol. - Ala tańczy najlepiej. Dobra muzyka, świetne menu, a jeszcze spotkaliśmy tam dawnych znajomych.
- Dostałam piękną kartkę z życzeniami od męża – pochwaliła się pani Alicja.
- A babcia pokazała nam ususzone kwiaty od dziadka. Dostała je bardzo dawno temu - powiedziała Ola i wgramoliła się babci na kolana.
- Walentynek wtedy nie było – odezwał się dziadek Stefan. - Nam i tak nie byłyby potrzebne, prawda Stasiu?
- Prawda. A te kwiatki, o których mówi Ola przechowuję już ponad czterdzieści lat. Czy jakiś miłosny sms ma szanse przetrwać tak długo?
Żegnając bliskich, babcia Stasia zaprosiła ich na pączki w Tłusty Czwartek. Dzieci aż podskoczyły z radości, ale pani Alicja pokazując na brzuch, pogroziła im palcem. Ola i Maciek spojrzeli na siebie jakby chcieli zapytać: „Jak to nie będzie pączków?”. Mama roześmiała się i powiedziała, że pączki będą. Faworki też. Te, mają być zrobione w domu.
- To my zapraszamy was – postanowiła pani Alicja. - Rodzice Karola też przyjdą, ale na drugi dzień, bo w czwartek idą do Pawła.
- No to dziękujemy i oby coś zostało dla babci Eli i dziadka Mirka.
- Zostanie, spokojnie – zapewnił babcię Maciek. - Zrobimy z Olą tyle faworków, że..., że...
- Że nam brzuchy pękną – dokończyła Ola.
- Musimy zrobić zapasy, bo później to już tylko chleb i woda.
- Olu – zaczął tata. – Myślę, że mama nie dałaby rady karmić was chlebem i wodą przez cały Wielki Post. Przecież wiecie, jak dba o to, co trafia do waszych żołądków. A jeśli masz na myśli to, że trzeba będzie trochę nad sobą popracować i pozbyć się tego, co jakoś nas męczy i oddala od dobra, to masz rację. Ktoś zrezygnuje ze słodyczy, ktoś postanowi codziennie być na Mszy Świętej, by do tego dobra się przybliżyć.

Ewa Makowska

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!