DomowaSzukajDomowa

                              

Ustaw stronę redakcji Opiekuna jako domową. Dodaj stronę  redakcji Opiekuna do "Ulubionych". Prześlij adres tej strony znajomym. Napisz do nas. Wydrukuj.
 Opiekun edycja internetowa Ks. Piotr Schewior O94

 Dziś

Spis

Domowa
Ks. Piotr Schewior

Piszą u nas
Pod naszym patronatem
Rekolekcje z Opiekunem
Diecezja w Internecie

 

Ks. Piotr Schewior - Listy z misji

Święta w Brazylii

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Ogólnie rzecz biorąc Boże Narodzenie jest podobne do naszego polskiego. W czasie Adwentu przygotowuje się żłóbek ku wielkiej radości dzieci. Jest to forma ewangelizacji małych dzieci. Mamy też nasz dzień spowiedzi Bożonarodzeniowych. I wiele ludzi przychodzi. Bogu dzięki żaden ksiądz nie może powiedzieć, że zmarzł. Przyjeżdżają inni księża i ja jadę do innych parafii. Też robimy choinki, bardzo skromne, ale większość stara się coś przygotować. Przed Świętami wręcza się osobom bardziej bliskim kartki świąteczne. Ja też będę odwiedzał wielu naszych dobrodziejów z życzeniami od parafian i z podziękowaniem za pomoc dla parafii. Tego zwyczaju nie mają tzw. kościoły ewangelickie, które w zasadzie są sektami „chrześcijańskimi”. Są one bardzo wrogo nastawione do katolików i innych religii afro-brazylijskich. Wielu ludzi przeszło do nich.

W Dniu Bożego Narodzenia mamy Mszę św. w nocy i nazywa sie Missa do galo, tzn. Msza św. koguta. Galo znaczy kogut. Ja będę miał dwie takie Msze św. Pierwsza o 20.00 i druga o 22.00. Msza św. jest bardzo uroczysta. Macha się rękoma, klaszcze się, używa się białe chorągiewki, robi się procesje w czasie których tańcząco przynosi się dary ołtarza. Ludzie ubierają się na biało. Jest to Msza św., w czasie której widzi i czuje się wiele radości. Kiedy kończy się Msza św., ludzie się obejmują, całują, składają sobie życzenia Bożonarodzeniowe. Potem idą do domu i jedzą uroczystą kolację, oczywiście Ci, których na to stać. Ogólnie rzecz biorąc wszyscy starają się coś „skombinować” na tę okazję. Nie będę ukrywał, że ogromny procent moich parafian zadowoli się bardzo skromnym posiłkiem: ryżem i fasolą. Nie ma tutaj zwyczaju opłatka.

Bardzo mi się podoba zwyczaj składania życzeń świątecznych. Nie potrzeba tutaj wymyślać życzeń. Mówi się tylko „Feliz Natal”, tzn. Wesołych Świąt i gotowe. 25 grudnia będę miał pięć Mszy św. i na pewno przyjdzie więcej ludzi. Też w tym dniu będziemy mieli obiad dla bardzo biednych dzieci, które nie mają żadnych warunków, aby coś „skombinowac”. Będę jadł z nimi, a potem dam im lizaki i one będą się bardzo cieszyć. Tak niewiele im potrzeba. Co jest przykre to fakt, że dla większości, która mieszka na terenie parafii Boże Narodzenia to okazja, aby spędzić czas w barach, pijąc wódkę i alkohol. Nawet trochę podobnie jak w Polsce.

Święta trwają tylko dzień. Bardzo mało ludzi tutaj ma świadomość „katolicką”. Wielu niestety już przeszło do sekt, większość zapomniała, że była ochrzczona w Kościele katolickim.

 

Wesołych Świąt dla wszystkich !!!

Ks. Piotr Schewior

Drodzy Czytelnicy "Opiekuna" !

Na samym początku pragnę jak najserdeczniej pozdrowić staropolskim „Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus”. Również pragnę prosić o przebaczenie, że tak długo nie dałem znać nic o sobie i nawet nie napisałem listu. Co się więc stało? W rzeczywistości to nic się nie stało. Ale po kolei.

      Mój powrót do Brazylii był bardzo „burzliwy”. Już w Warszawie samolot się spóźnił godzinę. W Rzymie musiałem czekać na samolot do Rio de Janeiro, który odlatywał następnego dnia. Niestety spóźnił się znowu cztery godziny i w ten sposób straciłem wszystkie połączenia w głąb kraju (Brazylii), ponieważ samolot przyleciał opóźniony do Rio de Janeiro. Musiałem czekać na samolot, który odlatywał z Rio de Janeiro następnego dnia. I znowu się spóźnił godzinę. I tak po wielu „przebojach” wróciłem do mojej kochanej Parafii. Parafianie zrobili mi niespodziankę, o czym już wiedziałem wcześniej.

    Nawiasem mówiąc Brazylijczycy lubią robić niespodzianki i czasami muszę udawać, że nic nie wiem, aby nie popsuć zabawy. Wyprawili mi imieniny. Był duży tort i dużo amerykańskiej Coca-Coli.

   Po przyjeździe z wakacji do parafii spotkało mnie mnóstwo spraw do rozwiązania i wiele rzeczy do zrobienia. Oddałem się wiec pracy, wcale nie zapominając o Polsce. W mojej parafii czego nie brakuje to pracy. Ciągle jest coś do zrobienia. I to jest normalne, wziąwszy pod uwagę fakt, ze mieszka tutaj 70.000 ludzi.

   Drugi motyw mojego trochę zwlekania z napisaniem listu to fakt, że chciałem zrobić zdjęcie naszego kościoła, który budujemy. Nie jest to kościół parafialny, który zaczniemy budować dopiero w roku 2003. Jest to kaplica o powierzchni 250 metrów kwadratowych (25 m x 10 m), w której mamy jedną salkę do nauki religii, zakrystię i z tyłu WC. Pieniądze, które otrzymałem od naszego Księdza Biskupa Stanisława Napierały w imieniu całej naszej Diecezji Kaliskiej, od Księdza Prałata Stanisława Adamskiego i od parafian z parafii Chrystusa Króla, od Księdza Proboszcza Dariusza Matusiaka i parafian z parafii św. Marcina w Jarocinie i od wielu indywidualnych osób starałem się jak najlepiej wykorzystać, robiąc zawsze „poszukiwanie cen” korzystnych dla nas. Na zdjęciu, które wysyłam, widać już kościół wytynkowany , chociaż bez wieży. Nie była ona nawet zaplanowana. Kosztowałaby ogrom pieniędzy. Postanowiliśmy więc umieścić na górze ładny, duży oświetlony krzyż. Myślę, że ten krzyż będzie robił wrażenie.

    Na tym kończę ten mój list. Jeszcze raz dziękując za ofiary, które otrzymałem na budowę naszego kościółka. Dziękuje za modlitwę i pamięć o mnie. Pozdrawiam bardzo serdecznie naszych Księży Biskupów Stanisława i Teofila i Was wszystkich. Życzę wiele Bożego błogosławieństwa. Patrząc na zdjęcie każdy może zobaczyć swoją cząstkę..

     Jeszcze raz serdecznie dziękuję. Z Bogiem! ! ! Za rok i 9 miesięcy będę znowu w Polsce.

7 października 2001 r.

Ks. Piotr Schewior

Poprzednia Domowa Następna

Copyright 2002 KrisPlo