|
Na samym początku pragnę jak
najserdeczniej pozdrowić staropolskim „Niech będzie pochwalony Jezus
Chrystus”. Również pragnę prosić o przebaczenie, że tak długo nie dałem
znać nic o sobie i nawet nie napisałem listu. Co się więc stało? W
rzeczywistości to nic się nie stało. Ale po kolei.
Mój powrót do Brazylii był bardzo „burzliwy”. Już w Warszawie samolot
się spóźnił godzinę. W Rzymie musiałem czekać na samolot do Rio de
Janeiro, który odlatywał następnego dnia. Niestety spóźnił się znowu
cztery godziny i w ten sposób straciłem wszystkie połączenia w głąb
kraju (Brazylii), ponieważ samolot przyleciał opóźniony do Rio de
Janeiro. Musiałem czekać na samolot, który odlatywał z Rio de Janeiro
następnego dnia. I znowu się spóźnił godzinę. I tak po wielu
„przebojach” wróciłem do mojej kochanej Parafii. Parafianie zrobili mi
niespodziankę, o czym już wiedziałem wcześniej.
Nawiasem mówiąc Brazylijczycy lubią robić niespodzianki i czasami muszę
udawać, że nic nie wiem, aby nie popsuć zabawy. Wyprawili mi imieniny.
Był duży tort i dużo amerykańskiej Coca-Coli.
Po
przyjeździe z wakacji do parafii spotkało mnie mnóstwo spraw do
rozwiązania i wiele rzeczy do zrobienia. Oddałem się wiec pracy, wcale
nie zapominając o Polsce. W mojej parafii czego nie brakuje to pracy.
Ciągle jest coś do zrobienia. I to jest normalne, wziąwszy pod uwagę
fakt, ze mieszka tutaj 70.000 ludzi.
Drugi motyw
mojego trochę zwlekania z napisaniem listu to fakt, że chciałem zrobić
zdjęcie naszego kościoła, który budujemy. Nie jest to kościół
parafialny, który zaczniemy budować dopiero w roku 2003. Jest to
kaplica o powierzchni 250 metrów kwadratowych (25 m x 10 m), w której
mamy jedną salkę do nauki religii, zakrystię i z tyłu WC. Pieniądze,
które otrzymałem od naszego Księdza Biskupa Stanisława Napierały w
imieniu całej naszej Diecezji Kaliskiej, od Księdza Prałata Stanisława
Adamskiego i od parafian z parafii Chrystusa Króla, od Księdza
Proboszcza Dariusza Matusiaka i parafian z parafii św. Marcina w
Jarocinie i od wielu indywidualnych osób starałem się jak najlepiej
wykorzystać, robiąc zawsze „poszukiwanie cen” korzystnych dla nas. Na
zdjęciu, które wysyłam, widać już kościół wytynkowany , chociaż bez
wieży. Nie była ona nawet zaplanowana. Kosztowałaby ogrom pieniędzy.
Postanowiliśmy więc umieścić na górze ładny, duży oświetlony krzyż.
Myślę, że ten krzyż będzie robił wrażenie.
Na tym
kończę ten mój list. Jeszcze raz dziękując za ofiary, które otrzymałem
na budowę naszego kościółka. Dziękuje za modlitwę i pamięć o mnie.
Pozdrawiam bardzo serdecznie naszych Księży Biskupów Stanisława i
Teofila i Was wszystkich. Życzę wiele Bożego błogosławieństwa. Patrząc
na zdjęcie każdy może zobaczyć swoją cząstkę..
Jeszcze raz serdecznie dziękuję. Z Bogiem! ! ! Za rok i 9 miesięcy będę
znowu w Polsce.
7 października 2001 r.
Ks. Piotr Schewior
|