|
Rekolekcje
wielkopostne ze św. Józefem, cz. I
Jan Paweł II nazwał go Opiekunem
Odkupiciela. Mógł użyć innych tytułów odnoszonych w tradycji do św.
Józefa, np.: Ojciec Zbawiciela, Małżonek Dziewicy, Małżonek
sprawiedliwy, Ojciec Słowa, Sługa Zbawienia. Jednak tytuł „Opiekun
Odkupiciela” wyraża najlepiej jego powołanie. On otrzymał zadanie od
Boga, aby przygotować Jezusa do misji odkupienia świata. On także
został dany Kościołowi jako wzór tożsamości chrześcijanina. „Opiekun”
znaczy ten, który troszczy się o to, aby Chrystus żył w tym świecie.
Józef z Nazaretu wydał swoje życie dla Chrystusa, dla ewangelizacji
świata. W centrum jest Odkupiciel Jezus Chrystus - jedyny ratunek dla
każdego z nas i dla całego świata. Właśnie takie jest orędzie Wielkiego
Postu. Okres ten przygotowuje nas do przyjęcia dobrej nowiny o
zwycięstwie Chrystusa nad śmiercią. „Opiekun” broni Słowa Życia wobec
słów świata bez Boga - propagandy cywilizacji śmierci. „Ja jestem
Życiem” - powiedział Jezus.
Opiekun
życia
Być szczęśliwym dla
człowieka myślącego kategoriami tego świata to: nie cierpieć i
korzystać z życia i jego przyjemności ile się da. Owszem, życie jest
fundamentalną wartością ale nie bożkiem. Traktując życie jako bożka,
idola, zapominamy, że jest ono darem Boga Ojca, który chce być w nim
obecny, aby nas doprowadzić do jego pełni, do życia w królestwie Bożym,
do bycia z Nim na zawsze. Jak można być w pełni szczęśliwym w domu bez
Ojca? Demon od początku próbuje nam wmówić, że jest to możliwe.
Czas Wielkiego Postu zaprasza nas do pokuty. Nie chodzi tu jednak o
pogardę dla życia, lecz o jego oczyszczenie. Gdy Chrystus wzywa nas,
abyśmy mieli „w nienawiści nasze życie”, to mówi o nienawiści do
grzechu, do naszego planowania życia bez Ojca. On proponuje śmierć
grzechowi, śmierć uczynkom starego człowieka, dającego oszukiwać się
przez kłamstwa szatana. To nasze oszukane „życie”, grzech, Chrystus
bierze na siebie i uśmierca na krzyżu. W zamian proponuje pełnię życia
- swojego Ducha, swoje Serce. „Kto kocha swoje życie, straci je” - mówi
Chrystus. Ulotne przyjemności, „droga szeroka” - to mentalność
współczesnego świata. Józef wybrał „drogę wąską” - projekt Boga, nie z
lęku przed Bogiem surowym, ograniczającym człowieka, lecz z synowskiej
miłości do Boga-Ojca. Jeżeli życie jest darem kochającego Ojca, to
każde Jego słowo skierowane do nas w tym życiu, każdy Jego plan, nasza
historia, są darem z miłości, choć czasem dzieje się to wbrew naszym
oczekiwaniom. Józef nie spodziewał się takiego planu Boga, chciał się
usunąć. Bóg jednak przychodzi we śnie. Nie jest to zwykły sen. To jest
„sen” Adama, podczas którego z jego boku została stworzona Ewa - matka
żyjących. To jest „sen” Chrystusa na krzyżu, podczas którego z Jego
boku został stworzony Kościół - nasza Matka. W takim „śnie” Józef
słyszy: „nie bój się wziąć Maryi i Jezusa”. Ten „sen” to stan
całkowitego posłuszeństwa Ojcu w niebie, to jest samo serce prawdziwej
modlitwy, w której przebywamy z Bogiem, i w której słyszymy: „nie bój
się żyć wbrew logice tego świata, wbrew temu, co podpowiadają ci
specjaliści od „szerokiej drogi””. Takim „specjalistą” od koncepcji
życia według tego świata był Herod, który zabijał wszystkich
zagrażających jego wizji świata, w którym on był bogiem, tylko on miał
rację. Józef otrzymuje misję od Boga, aby ratować Życie przed takim
zazdrosnym egoistą. Czyż nie czujemy w głębi serca, że szczęśliwi
jesteśmy tylko wtedy, gdy nie koncentrujemy się na sobie, lecz
bezinteresownie kochamy drugiego człowieka, wydając mu swoje życie w
darze, na wzór Chrystusa? Kochać życie według Ewangelii, to troszczyć
się o drugiego od poczęcia po naturalną śmierć. Kościół pierwotny
doskonale to rozumiał. We wspólnocie w Efezie, na przykład, głoszono
takie słowo: Mężowie, miłujcie żony, bo i Chrystus umiłował Kościół i
wydał za niego samego siebie, aby go uświęcić, oczyściwszy obmyciem
wodą, któremu towarzyszy słowo, aby samemu sobie przedstawić Kościół
jako chwalebny, nie mający skazy czy zmarszczki, czy czegoś podobnego,
lecz aby był święty i nieskalany. Mężowie powinni kochać swoje żony tak
jak własne ciało. Kto miłuje swoją żonę, siebie samego miłuje (Ef
5,25-28). Bez wątpienia to słowo zrealizowało się, zanim zostało
napisane, w życiu św. Józefa. Dany za małżonka Dziewicy Maryi ukochał
Ją właśnie w taki sposób. Chrystus, widząc miłość i jedność u swoich
Rodziców, tak ukochał swoją Oblubienicę - Kościół. Ty i ja możemy tak
kochać, gdy otworzymy się na ten dar, który Kościół daje za darmo
poprzez słowo Boże, Eucharystię i doświadczenie Wspólnoty wierzących.
Rekolekcje
wielkopostne ze św. Józefem, cz. II
Zanim Jezus wypowiedział publicznie słowa
„Ja jestem prawdą”, miał doświadczenie życia w prawdzie w domu swojej
Rodziny w Nazarecie, którego głową był św. Józef. Opiekun Odkupiciela
był Opiekunem Prawdy. Bycie opiekunem Prawdy jest także rysem
tożsamości każdego chrześcijanina.

Opiekun Prawdy
Bardzo często prawdą nazywamy to, co dla nas jest wygodne; nie
akceptujemy naszej prawdziwej rzeczywistości, traktujemy ją jakby nie
istniała, gdyż czujemy się pokrzywdzeni przez los. Wolimy żyć iluzjami
podsuwanymi przez ten świat, nie zauważając prawdziwych darów jakie
daje nam Bóg. Wielki Post pomaga nam wrócić do Prawdy, gdy proklamowana
jest Ewangelia o kuszeniu Jezusa na pustyni. To zmaganie się Jezusa z
Odwiecznym Kłamcą przeżywał na co dzień także Jego ziemski ojciec -
Józef. Zadaniem ojca było utrzymać rodzinę i wpoić wiarę Synowi, że Bóg
jest jedynym, który naprawdę kocha człowieka.
Szatan mówił do Jezusa: Jesteś głodny? Ty, Syn Boży? To niemożliwe, abyś
akceptował taką sytuację! Dlaczego masz niepotrzebnie cierpieć? Twój
Ojciec naprawdę jest dobry? Przecież możesz zaradzić sobie sam, bez
Niego! Powiedz tym kamieniom, by stały się chlebem!
Przypomnijmy sobie doświadczenia Józefa: Bóg powierzył mu opiekę nad
Maryją i Jezusem, którego nosi pod sercem. Przychodzi czas rozwiązania
w Betlejem - „Domu Chleba”. Dla Nich nie ma miejsca ani chleba. Jak to?
Przecież Syn Boży musi mieć godne miejsce! Dlaczego Bóg nie pomaga
Józefowi? Jak wielką wiarę musiał mieć Józef, aby ufać, że potrzebne
jest to ubóstwo, by zawstydzić możnych tego świata, by pokazać gdzie
jest prawdziwy Chleb.
A my? Czyż nie mamy tej pokusy? Dlaczego mamy cierpieć? Musimy mieć
dużo pieniędzy, dobrą pozycję za wszelką cenę. To my sami musimy
zapewnić sobie życie! Sprzedajemy duszę diabłu żeby mieć to, co jak nam
się wydaje, uczyni nas szczęśliwymi. Józef ufa, że Ojciec w Niebie daje
mu wystarczająco dużo. Jezus odpowiada: „Nie samym chlebem żyje
człowiek, ale każdym Słowem, które pochodzi z ust Bożych”. Żyć w
prawdzie to mieć postawę synowską wobec Boga jak Józef i Jezus, w
każdej sytuacji.
Szatan zachęcał też Jezusa, by rzucił się w dół z narożnika świątyni:
To będzie wydarzenie! Przecież nic Ci się nie stanie, Aniołowie na to
nie pozwolą, jak mówi Pismo. Wszyscy wtedy zobaczą, że jesteś wielki,
niesamowity, tłumy będą Cię podziwiały. A teraz? Kim Ty jesteś? Synem
Józefa, tego zwykłego człowieka, cieśli? To dlatego nikt Cię nie
słucha!
Tę pokusę przeżywamy wszyscy. Demon podpowiada: nie akceptuj prawdy
swojej historii, tej rodziny, tej żony, tego męża, dzieci; jesteś
pokrzywdzony przez los, praca ci nie pasuje, przełożeni są źli, tak nie
może być! Ale Jezus nie ucieka od prawdy swojej rzeczywistości, nie ma
pretensji do Boga. W domu rodzinnym w Nazarecie widział, że Jego ojciec
nie narzekał, lecz był wdzięczny Bogu za wszystko, akceptował
codzienne, proste życie, akceptował trud. Żyć w prawdzie to mieć
postawę synowską wobec Boga jak Józef i Jezus, zawsze!
Szatan kusi Jezusa jeszcze w inny sposób: Możesz mieć wszystko,
królestwa ziemi, tylko oddaj mi pokłon! Każdy z nas może doświadczać
tego samego: Daj sobie spokój z tym miernym życiem, podpowiada ci Zły
Duch, zacznij kombinować. Musi się spełnić wszystko czego ty chcesz!
Przecież widzisz, że Bóg ci nie pomaga! Idź do psychologa, do znachora,
do wróżki, nie traktuj zbyt poważnie Kościoła! Rób karierę po trupach!
W ten sposób oddajemy pokłon Szatanowi; nie ufamy, że Bóg jest Ojcem,
który poprzez naszą prawdziwą historię mówi do nas. Cierpienie, brak
pieniędzy, brak zaszczytów, to wszystko może nam służyć, może być dla
nas dobre, abyśmy się nie zatracili. Chrystus mówi: Kto chce pójść za
Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie swój krzyż i niech
Mnie naśladuje. Kto na serio nie rozpozna w swoim życiu prawdziwego
krzyża, nie spotka także Chrystusa i nigdy nie stanie się człowiekiem
dojrzałym. Prawdziwym krzyżem jest bycie znakiem sprzeciwu wobec ducha
tego świata. Dzięki Duchowi Świętemu, z Chrystusem, możemy „umrzeć dla
świata”. Krzyż jest Mądrością daną po to, abyśmy się nie zainstalowali
na tym świecie, nie chcąc wrócić do Ojca. Żyć w prawdzie to mieć
postawę synowską wobec Boga, jak Józef i Jezus, na co dzień.
Rekolekcje wielkopostne ze św.
Józefem, cz. II
Jezus powiedział o sobie: „Ja
jestem Drogą”. „Drogą” nazywano także chrześcijaństwo. Święty Józef,
Opiekun Odkupiciela, jest również Opiekunem Kościoła Świętego. Słowo
„Opiekun” określa tu Józefa jako tego, który służy spełnieniu się misji
Jezusa i Kościoła. Jezus utożsamia się z Kościołem, mówiąc np. do
Szawła, prześladującego chrześcijan: „Szawle, Szawle, dlaczego Mnie
prześladujesz?” Powiedział też uczniom: „Kto widzi Mnie, widzi Ojca w
Niebie”. Dziś widzimy tylko Kościół. Czy patrząc na Kościół, widzimy
Jezusa i Ojca?
Opiekun
Drogi
Jezus, krótko przed śmiercią, bardzo konkretnie mówił o tym, co będzie
najważniejsze w Jego Kościele. Powiedział do Apostołów: „Miłujcie się
tak jak Ja was umiłowałem. Po tym poznają żeście moimi uczniami”.
Prosił też Ojca o jedność: „Aby byli jedno, jak Ja i Ty jedno jesteśmy.
Aby świat uwierzył, żeś Ty Mnie posłał”. Miłość i Jedność - to dwa
znaki Kościoła jako wspólnoty, które mają moc przyciągania
niewierzących do Chrystusa. Każdy człowiek w głębi serca pragnie kochać
i być kochanym, pragnie jedności z innymi. Doświadczenie życia pokazuje
jednak, że jest inaczej. Nawet, gdy mamy dobrą wolę, udaje się to do
pewnego momentu, lecz gdy przychodzi zagrożenie ze strony drugiej
osoby, gdy musimy rezygnować ze swojego zdania, ustępować, tracić
twarz... po pewnym czasie mówimy: dosyć! Stąd tyle dramatów: gniew,
rozwody... Takie jest nasze życie poddane grzechowi. Grzech zawsze
sprowadza śmierć: choć biologicznie żyjemy, duchowo jesteśmy martwi!
Dlatego właśnie Chrystus daje nam dar Kościoła, abyśmy bezsensownie nie
cierpieli. Kościół jest drogą w podwójnym sensie. Najpierw dla
wierzących jest drogą, na której otrzymujemy dar miłości i jedności, to
znaczy dar zmartwychwstania, dar nowego serca. My bardzo często
odkupienie Chrystusa zawężamy tylko do Jego bolesnej męki i śmierci za
nasze grzechy, do ofiary, którą należało złożyć za nas, aby przebłagać
zagniewanego Boga. Ale przecież wiemy dobrze, że samo wykupienie kogoś
z więzienia niewiele pomaga; gdy serce takiego człowieka pozostaje
niezmienione, po pewnym czasie wraca on znów do więzienia. Prawdziwy
cud jest wtedy, gdy Chrystus zmartwychwstaje w tobie i we mnie; gdy
serce oszusta, mordercy, niewolnika nałogów, lubieżnika... zostaje
zastąpione przez serce Jezusa, serce syna wdzięcznego Ojcu, serce
zdolne do miłości. To nowe serce to Duch Święty, Duch Chrystusa w nas.
Chrześcijaninem jest ten kto ma tego samego Ducha co Chrystus. Gdy
Kościół ma takich chrześcijan wtedy jest też prawdziwie misyjny, jest
Drogą dla niewierzących, mocnym znakiem, że jest droga wyjścia z tego
świata zniewolenia pieniądzem, cielesnością, egoizmem. Jest znakiem, że
możliwa jest miłość i jedność aż po krzyż. Dziś nie wystarcza już
duszpasterstwo sakramentalne, dobre dla tych, którzy mają wiarę; dziś
potrzeba duszpasterstwa ewangelizacyjnego, bo wielu jest ludzi
religijnych, ale mało ludzi wiary, w których „Chrystus jest
ukształtowany”.
Jan Paweł II prosił, aby dla tej odnowy naszego duszpasterstwa na
nasze czasy obrać za patrona Świętego Józefa (Redemptoris custos, 32).
Chrystus przychodzi na świat w Rodzinie. Jego misja zbawiania,
uzdrawiania ludzkości, zaczyna się od rodziny. Głową Świętej Rodziny
zostaje człowiek, który potrafi słuchać woli Boga. Józef wydaje swoje
życie dla Chrystusa i Maryi. Ten, który w porządku ludzkim jest
najważniejszy jako ojciec rodziny, staje się sługą zbawienia, w cieniu
swojej Małżonki i Syna. W małżeństwie chrześcijańskim nikt nie żyje sam
dla siebie, lecz dla Chrystusa. Drugi jest Chrystusem. Takiego życia
sami, swoimi siłami, nie jesteśmy w stanie sobie dać. Takie życie może
być tylko darem, darmo otrzymanym w Kościele w sakramencie chrztu,
dojrzewającym poprzez słowo Boże, Eucharystię i doświadczenie
wspólnoty. Gdy człowiek żyje sam dla siebie nie jest w stanie kochać,
nie potrafi wybrać ani małżeństwa ani kapłaństwa, a jeżeli to uczyni,
po jakimś czasie jego sytuacja i tych, którzy są z nim związani, staje
się dramatem.
Święta Rodzina jest też obrazem Kościoła. Trzeba nam pasterzy jak
św. Józef, który wydał swoje życie, aby Chrystus mógł żyć. Na nic dobre
struktury, budowle, jeśli Kościół nie daje znaków życia Chrystusa,
jeśli nie ma wspólnot kościelnych, które pociągają innych do wiary,
wspólnot żyjących w jedności, miłością w wymiarze krzyża, świadczących
o tym, że śmierć została pokonana! Prośmy Józefa, Opiekuna Kościoła o
nową ewangelizację, aby tak jak kiedyś zaniósł Jezusa do Egiptu, tak i
teraz uczynił to w naszym „Egipcie”, w świecie wielkich współczesnych
„piramid”, które jednak ostatecznie są tylko grobem dla człowieka. Ale
po co nam droga, która kończy się na grobie? W Wielki Post i Wielkanoc
ogłaszamy orędzie, że jest inna Droga - Chrystus, Droga, która prowadzi
do życia wiecznego, do Domu Ojca. Święty Józef jest Opiekunem tej
Drogi. Prośmy go o pomoc!
|