|
W tegorocznym zamyśleniu rekolekcyjnym chciałbym zaprosić Was drodzy
czytelnicy do pochylenia się nad tajemnicami rzeczy ostatecznych -
piekła, czyśćca i nieba. Bynajmniej nie mam na celu
straszenia kogokolwiek czymkolwiek, ale zdaję sobie sprawę, że na ten
temat wiele się mówi, że wiele osób stawia pytania, że dla wielu piekło
to kotły z wrzącą smołą i śmieszne diabełki z widłami, czyściec to
oczyszczalnia z grzechów i poczekalnia w drodze do nieba, a niebo to
miejsce gdzie się będzie dobrze i spokojnie żyło. Pierwsza konferencja
rekolekcyjna poświęcona będzie piekłu.
Zacznijmy od stwierdzenia bardzo wymownego: piekło istnieje. Jest to
rzeczywistość, o której mówi Pan Jezus, o której wspominają wielcy
mistycy. I bynajmniej nie jest ono puste. Fakt istnienia piekła
pozostaje niezaprzeczalny, choć dziś wielu twierdzi, że to "bajka dla
niegrzecznych dzieci." Paradoksem jest to, że szatan próbuje w
dzisiejszym świecie zakamuflować istnienie piekła i dobrze mu się to
udaje. Bo przecież jeśli nie ma piekła to w gruncie rzeczy nie ma zła,
jeśli nie ma zła to nie ma grzechu, a skoro tak to po co Jezus, po co
Jego śmierć, po co nawrócenie? Zobaczmy więc, że zaprzeczenie istnienia
piekła może w konsekwencji prowadzić do odrzucenia wiary w Boga, Boga
miłosiernego, który niczego innego nie pragnie, jak tylko wyrwać
człowieka ze szponów zła. Piekło jest dobrowolnym odrzuceniem przez
człowieka miłości Boga, jest samowykluczeniem z jedności z Bogiem. Może
do tego dojść wtedy, gdy człowiek do końca swego życia odrzuci wiarę i
nawrócenie. Bóg nikogo nie przeznacza do piekła; dokonuje się to przez
dobrowolne odwrócenie się Niego (grzech śmiertelny) i trwanie w nim do
końca życia. Św. Jan Apostoł powiada, że "Kto nie miłuje, trwa w
śmierci."(1J 3,14) Piekło pozostaje więc konsekwencją wolności
człowieka - wolności nadużytej, skierowanej przeciwko sobie. Człowiek
dobrowolnie wybiera zło, grzech, trwa w nim, nie chce się nawrócić.
Odrzuca Miłosierdzie Boże. Idea piekła jest zamknięta także w grzechu
przeciwko Duchowi Świętemu. Mówi nasz Pan, że ten rodzaj grzechu nigdy
nie zostanie odpuszczony. Czym jest ów grzech? Odpowiedź na to pytanie
znajdujemy w encyklice Jana Pawła II o Duchu Świętym Dominum et
Vivificantem: "bluźnierstwo przeciw Duchowi Świętemu polega więc w
konsekwencji na radykalnej odmowie przyjęcia odpuszczenia grzechów."(nr
46) Innymi słowy chodzi tu o radykalną odmowę nawrócenia się. Człowiek
uważa, że Bóg nie jest w stanie pokonać jego grzechu, wątpi w Boże
Miłosierdzie lub też popełnia grzech ze względu na nie, nadużywając
miłości Bożej. Trwa w przekonaniu, że grzech jest tak potężny, że nie
można z nim już nic więcej zrobić. Grzech przeciwko Duchowi Świętemu
powstaje także wtedy, gdy ktoś "broni rzekomego <<prawa>> do trwania w
złu, we wszystkich innych grzechach, i który w ten sposób odrzuca
odkupienie." (nr 46) To sytuacja w której żąda się prawa do czynienia
zła, kiedy obiektywne zło uważa się za dobro. A tutaj nie ma miejsca na
nawrócenie, bo z czego się nawracać, skoro to co zrobiłem jest dobre,
bo jest prawem... Mówi Ojciec Święty: "Człowiek pozostaje zamknięty w
grzechu, uniemożliwiając ze swej strony nawrócenie - a więc i
odpuszczenie grzechów, które uważa się za jakby nieistotne i nieważne w
swoim życiu."(por. 46) Można by więc postawić pytanie: czy zgoda na
aborcję, eutanazję lub uprawomocnienie każdej innej formy zła nie jest
zgodą na piekło? Pozostawiam to pytanie bez odpowiedzi. Istota kary
piekielnej polega na pozbawieniu się przez człowieka możliwości
oglądania Boga, które ma charakter uszczęśliwiający. Piekło jest więc
stanem całkowitego oddalenia się od Boga, całkowitej samotności, braku
miłości. Nauczanie Kościoła stwierdza istnienie piekła i jego
wieczność. Dusze tych, którzy umierają w stanie grzechu śmiertelnego,
bezpośrednio po śmierci idą do piekła, gdzie cierpią męki, "ogień
wieczny." Nigdy jednak Kościół nie orzekł, że ktoś jest w piekle.
Pozostaje więc nam się modlić o to, by nikt, nigdy nie zwątpił w Boże
Miłosierdzie i w możliwość nawrócenia się.
Teksty
biblijne mówiące o piekle: 1J 3, 14c-15; Mt 13,41-42; Mt 25,41; Mt
22,13-14; 1Kor 6,9-10; Ap 20,10 i in.
Ks. Bogumił Kempa
Opiekun nr 4(176)2005
Czyściec (2)
Zacznijmy nasze dzisiejsze rozważanie od stwierdzenia, że dla
chrześcijanina czyściec nie jest rozwiązaniem. Wielu bowiem ludzi
sądzi, że „w razie czego to pójdę do czyśćca”. Zdecydowanie taka
postawa jest nie do przyjęcia. Dla człowieka, który uwierzył w
Chrystusa jedynym pragnieniem, jedynym celem winno być niebo. Niemniej
Bóg nieskończenie miłosierny daje człowiekowi możliwość całkowitego
oczyszczenia się z grzechów i odpokutowania kar za nie w czyśćcu także
po śmierci. Ci, którzy umierają w łasce i przyjaźni z Bogiem, ale nie
są jeszcze całkowicie oczyszczeni, chociaż już są pewni swego wiecznego
zbawienia, przechodzą po śmierci oczyszczenie, by uzyskać świętość
konieczną do wejścia do radości nieba. (por. KKK 1030) To końcowe
oczyszczenie wybranych jest czymś zupełnie innym od kary piekła.
Zauważmy, że kiedy Jezus mówi o grzechu przeciwko Duchowi Świętemu
(por. np. Mt 12,32) wspomina, że jest to grzech, który nie zostanie
odpuszczony ani w tym życiu, ani w życiu przyszłym. Wskazuje więc na
możliwość oczyszczenia „w życiu przyszłym”, z którego jednak wyłączony
jest ów grzech. Czyściec jest więc stanem, w którym człowiek staje po
swej śmierci by pokutować za popełnione grzechy. Trzeba jednak
powiedzieć, że wszystkie dusze znajdujące się w czyśćcu pójdą do nieba.
Kara czyśćcowa polega na czasowym pozbawieniu oglądu
Boga, a dusze, które przejdą oczyszczenie będą zbawione. Stąd z czyśćca
nie można iść do piekła. Kary w czyśćcu nie są takie same dla
wszystkich. Nierówność kar czyśćcowych polega na różności przewinień.
Nie można ich jednak porównywać do cierpień ziemskich i kar
piekielnych. Dusze w czyśćcu przeżywają bowiem radość, bo wiedzą, że
będą oglądać Boga. Ta nadzieja pozwala im trwać w pokucie. Pragnienie
Boga jest tak wielkie, że niczego więcej nie pragną. Dlatego tak ważna
jest modlitwa w intencji zmarłych. Zresztą nauczanie Kościoła o czyśćcu
w dużej mierze opiera się na praktyce modlitwy za zmarłych. O takiej
modlitwie mówi już Pismo Święte: „Dlatego właśnie (Juda Machabeusz)
sprawił, że złożono ofiarę przebłagalną za zabitych, aby zostali
uwolnieni od grzechu.” (2 Mch 12,45)
Kościół od początku czcił pamięć zmarłych i ofiarowywał
im pomoce, a w szczególności Ofiarę Eucharystyczną, by po oczyszczeniu
mogli dojść do uszczęśliwiającej wizji Boga. Msza Święta za zmarłego
jest największym darem jaki możemy mu ofiarować. Nie zastąpi jej
najpiękniejsza modlitwa, najwspanialszy pogrzeb ze wzruszającymi
przemowami, nie będą jej równe wieńce z kwiatów czy światło zniczy.
Wspaniałą tradycją jest zamawianie Mszy Świętych z okazji pogrzebu.
Trzeba jednak baczyć, by nie stało się to okazją do pychy i do
usłyszenia swojego nazwiska na liście ofiarodawców. Zamówienie Mszy
Świętej ma być wyrazem mojej miłości do zmarłego i pragnienia by
poprzez Eucharystyczną Ofiarę stał się on uczestnikiem radości
zbawionych i mógł oglądać Boga.
Kościół zaleca także jałmużnę, odpusty i dzieła pokutne za
zmarłych. Święty Jan Chryzostom pisał: „Nieśmy im pomoc i pamiętajmy o
nich. Jeśli synowie Hioba zostali oczyszczeni przez ofiarę ich ojca,
dlaczego mielibyśmy wątpić, że nasze ofiary za zmarłych przynoszą im
jakąś pociechę? Nie wahajmy się nieść pomocy tym, którzy odeszli i
ofiarujmy za nich nasze modlitwy.” (por. KKK 1032) Tradycja Kościoła
poświęca duszom czyśćcowym wiele miejsca. Zresztą pierwsi chrześcijanie
modlili się za zmarłych. W katakumbach rzymskich spotyka się teksty
modlitw za zmarłych.
Warto także wspomnieć, że dusze w czyśćcu modlą się za
nas. My natomiast możemy się modlić za nie, ale także do nich. Taka
możliwość wypływa z przekonania o świętych obcowaniu to znaczy
wzajemnego wpływu trzech społeczności: zbawionych w niebie,
pokutujących w czyśćcu i ludu Bożego na ziemi. W przeciwieństwie do
nieba i piekła czyściec nie jest wieczny. Skończy się bowiem w czasie
ostatecznego przyjścia Chrystusa.
Nie może zatem zabraknąć w naszej pobożności głębokiej
relacji z duszami czyśćcowymi. Nie może zabraknąć modlitwy za nie i do
nich. Zawsze taka modlitwa będzie znakiem, że miłość potrafi przetrwać
nawet śmierć.
Teksty biblijne mówiące o czyśćcu: Mt 12,32; Łk 12, 58-59; 2 Mch
12,42-46
Ks. Bogumił Kempa
Opiekun nr 5(177)2005
Niebo (3)
Niebo - dom Ojca, o którym mówi Jezus. Jest ogromnym pragnieniem
naszego Pana, abyśmy tam byli: „a gdy odejdę i przygotuję wam miejsce,
przyjdę powtórnie i zabiorę was do siebie, abyście i wy byli tam, gdzie
Ja jestem”(J 14, 3). Ileż w tych słowach takiego zwykłego ludzkiego
pragnienia bycia ze sobą, bycia razem. To pragnienie jest przesiąknięte
jednak boskim „Pragnę”. Kiedy Jezus zasiadał z uczniami do ostatniej
wieczerzy, zanim wziął chleb i wino w swoje ręce ukonkretnił owo boskie
pragnienie: „Gorąco pragnąłem spożyć tę Paschę z wami...” (Łk 22, 15).
Odpowiedź na pytanie: czym jest niebo? - prowadzi nas zawsze do
Eucharystii, która jest jego przedsmakiem. Ona jest - jak mawiała
siostra Faustyna „ustawicznym zachwytem” i „życiem duszy”. Kiedy
człowiek przyjmuje Komunię Świętą, otrzymuje od Boga „rozkosze nieba”;
staje w takiej bliskości z Bogiem, że nasze ludzkie zmysły i uczucia
nie potrafią wyrazić tego, co dzieje się w sercu, człowiek pozostaje
zupełnie bezradny w swoich władzach i rozumieniu, ta rzeczywistość
przerasta go i sprawia, że człowiek trwa w Bogu - „Kto spożywa moje
Ciało i Krew moją pije, trwa we mnie a ja w nim” (J 6, 56). Owo trwanie
w Bogu to właśnie najbardziej prosta definicja nieba. Zatem mamy niebo
w zasięgu ręki...
Najpełniej charakteryzuje niebo określenie „na zawsze
szczęście”. Jest to ostateczny cel i spełnienie najgłębszych dążeń
człowieka. Niebo to przebywanie z Chrystusem, które nigdy się nie
kończy, stan najwyższego i ostatecznego szczęścia, dziedzictwo
niezniszczalne, niepokalane, niewiędnące, źródło nasycenia wszystkich
duchowych władz. Wybrani żyją „w Nim”, ale zachowują i - co więcej -
odnajdują tam swoją prawdziwą tożsamość, swoje własne imię (por. KKK
1025). Nieba dostępują wszyscy zbawieni, tęsknią za nim przebywający w
czyśćcu. Jest to widzenie Boga, którego przedmiotem jest tajemnica osób
Bożych - Trójca Święta. To doskonałe życie z Bogiem, tajemnica miłości
życia z Nim, z Dziewicą Maryją, aniołami i wszystkimi świętymi. Nie ma
tam łez, śmierci, żałoby, krzyku, trudu... (por. Ap 21,4). To
posiadanie najwyższego Dobra, którym jest sam Bóg. Niebo to widzenie
Boga „takim jaki jest”, upodobnienie się do Niego w najwyższym stopniu
(por. 1J 3,2).
Niebo jest udziałem w miłości Boga, a przez nią w miłości
ludzi i aniołów. Człowiek będący w niebie jest zatopiony w odwiecznej
miłości, miłości osobowej, którą jest sam Bóg. Człowiek otrzymuje
poznanie i umiejętność doskonałego miłowania Boga i wszystkich
stworzeń, które On kocha. Trzeba jednak w tym miejscu zaznaczyć, że
niebo jest dla każdego szczęściem indywidualnym, nieprzemijającym, nikt
go człowiekowi nie odbierze. Nie ma tu jednak mowy o samotności. Niebo
to przebywanie ze zbawionymi, gdzie nie ma osamotnienia. Jezus bowiem
włącza do swej niebieskiej chwały tych, którzy uwierzyli w Niego i
pozostali wierni Jego woli. „Tajemnica szczęśliwej komunii z Bogiem i
tymi wszystkimi, którzy są w Chrystusie, przekracza wszelkie możliwości
naszego zrozumienia i wyobrażenia. Pismo Święte mówi o niej w obrazach:
życie, światło, pokój, uczta weselna, wino królestwa, dom Ojca,
niebieskie Jeruzalem, raj: „to czego ani oko nie widziało, ani ucho nie
słyszało, ani serce człowieka nie zdołało pojąć jak wielkie rzeczy
przygotował Bóg tym, którzy Go miłują” (1Kor 2,9) (por. KKK 1027).
Święta Faustyna krótko przed swoją śmiercią pisała, że zjednoczenie
z Chrystusem w chwale nieba jest „zatonięciem w Bogu jako w oceanie
szczęścia”. Nie stanowi to jednak dla niej przeszkody do tego, by być
na ziemi wraz z nami i modlić się za nas. To jest szczególna więź,
która łączy nas ze zbawionymi. Kościół bowiem wielokrotnie ogłaszał, że
ludzie są zbawieni i są w niebie. Idą tam nie dlatego, że doświadczali
na ziemi jakieś nadprzyrodzoności, ale dlatego, że żyli Ewangelią, że
Chrystus był drogowskazem dla ich życia, że odznaczali się na ziemi
szczególnymi cnotami. Nie musimy, by iść do nieba przeżywać jakiś
objawień, czy nadprzyrodzonych wizji. Wystarczy, że będziemy kochać
Boga i naszych bliźnich, że będziemy się nieustannie nawracać.
Pamiętajmy: „W domu Ojca mego jest mieszkań wiele...” (J14, 2).
Tekst biblijne mówiące o niebie: J 14, 1-14, Mt 6, 19-21, 2Kor 5,1, 1J
3,2, Ap 21,4 i inne.
Ks. Bogumił Kempa
Opiekun nr 6(178)2005 |