DomowaSzukajDomowa

                              

Ustaw stronę redakcji Opiekuna jako domową. Dodaj stronę  redakcji Opiekuna do "Ulubionych". Prześlij adres tej strony znajomym. Napisz do nas. Wydrukuj.
 Opiekun edycja internetowa

 Dziś

Spis

Piszą u nas
Pod naszym patronatem
Rekolekcje z Opiekunem
Diecezja w Internecie

Rekolekcje wielkopostne z Opiekunem 2005

Piekło (1)

     W tegorocznym zamyśleniu rekolekcyjnym chciałbym zaprosić Was drodzy czytelnicy do pochylenia się nad tajemnicami rzeczy ostatecznych - piekła, czyśćca i nieba.   Bynajmniej nie mam na celu straszenia kogokolwiek czymkolwiek, ale zdaję sobie sprawę, że na ten temat wiele się mówi, że wiele osób stawia pytania, że dla wielu piekło to kotły z wrzącą smołą i śmieszne diabełki z widłami, czyściec to oczyszczalnia z grzechów i poczekalnia w drodze do nieba, a niebo to miejsce gdzie się będzie dobrze i spokojnie żyło. Pierwsza konferencja rekolekcyjna poświęcona będzie piekłu.

     Zacznijmy od stwierdzenia bardzo wymownego: piekło istnieje. Jest to rzeczywistość, o której mówi Pan Jezus, o której wspominają wielcy mistycy. I bynajmniej nie jest ono puste. Fakt istnienia piekła pozostaje niezaprzeczalny, choć dziś wielu twierdzi, że to "bajka dla niegrzecznych dzieci." Paradoksem jest to, że szatan próbuje w dzisiejszym świecie zakamuflować istnienie piekła i dobrze mu się to udaje. Bo przecież jeśli nie ma piekła to w gruncie rzeczy nie ma zła, jeśli nie ma zła to nie ma grzechu, a skoro tak to po co Jezus, po co Jego śmierć, po co nawrócenie? Zobaczmy więc, że zaprzeczenie istnienia piekła może w konsekwencji prowadzić do odrzucenia wiary w Boga, Boga miłosiernego, który niczego innego nie pragnie, jak tylko wyrwać człowieka ze szponów zła. Piekło jest dobrowolnym odrzuceniem przez człowieka miłości Boga, jest samowykluczeniem z jedności z Bogiem. Może do tego dojść wtedy, gdy człowiek  do końca swego życia odrzuci wiarę i nawrócenie. Bóg nikogo nie przeznacza do piekła; dokonuje się to przez dobrowolne odwrócenie się Niego (grzech śmiertelny) i trwanie w nim do końca życia. Św. Jan Apostoł powiada, że "Kto nie miłuje, trwa w śmierci."(1J 3,14)  Piekło pozostaje więc konsekwencją wolności człowieka - wolności nadużytej, skierowanej przeciwko sobie. Człowiek dobrowolnie wybiera zło, grzech, trwa w nim, nie chce się nawrócić. Odrzuca Miłosierdzie Boże. Idea piekła jest zamknięta także w grzechu przeciwko Duchowi Świętemu. Mówi nasz Pan, że ten rodzaj grzechu nigdy nie zostanie odpuszczony. Czym jest ów grzech? Odpowiedź na to pytanie znajdujemy w encyklice Jana Pawła II o Duchu Świętym Dominum et Vivificantem: "bluźnierstwo przeciw Duchowi Świętemu polega więc w konsekwencji na radykalnej odmowie przyjęcia odpuszczenia grzechów."(nr 46) Innymi słowy chodzi tu o radykalną odmowę nawrócenia się. Człowiek uważa, że Bóg nie jest w stanie pokonać jego grzechu, wątpi w Boże Miłosierdzie lub też popełnia grzech ze względu na nie, nadużywając miłości Bożej. Trwa w przekonaniu, że grzech jest tak potężny, że nie można z nim już nic więcej zrobić. Grzech przeciwko Duchowi Świętemu powstaje także wtedy, gdy ktoś "broni rzekomego <<prawa>> do trwania w złu, we wszystkich innych grzechach, i który w ten sposób odrzuca odkupienie." (nr 46) To sytuacja w której żąda się prawa do czynienia zła, kiedy obiektywne zło uważa się za dobro. A tutaj nie ma miejsca na nawrócenie, bo z czego się nawracać, skoro to co zrobiłem jest dobre, bo jest prawem... Mówi Ojciec Święty: "Człowiek pozostaje zamknięty w grzechu, uniemożliwiając ze swej strony nawrócenie - a więc i odpuszczenie grzechów, które uważa się za jakby nieistotne i nieważne w swoim życiu."(por. 46) Można by więc postawić pytanie: czy zgoda na aborcję, eutanazję lub uprawomocnienie każdej innej formy zła nie jest zgodą na piekło? Pozostawiam to pytanie bez odpowiedzi. Istota kary piekielnej polega na pozbawieniu się przez człowieka możliwości oglądania Boga, które ma charakter uszczęśliwiający. Piekło jest więc stanem całkowitego oddalenia się od Boga, całkowitej samotności, braku miłości. Nauczanie Kościoła stwierdza istnienie piekła i jego wieczność. Dusze tych, którzy umierają w stanie grzechu śmiertelnego, bezpośrednio po śmierci idą do piekła, gdzie cierpią męki, "ogień wieczny." Nigdy jednak Kościół nie orzekł, że ktoś jest w piekle. Pozostaje więc nam się modlić o to, by nikt, nigdy nie zwątpił w Boże Miłosierdzie i w możliwość nawrócenia się.

Teksty biblijne mówiące o piekle: 1J 3, 14c-15; Mt 13,41-42; Mt 25,41; Mt 22,13-14; 1Kor 6,9-10; Ap 20,10 i in.

Ks. Bogumił Kempa

Opiekun nr 4(176)2005


Czyściec (2)

Zacznijmy nasze dzisiejsze rozważanie od stwierdzenia, że dla chrześcijanina czyściec nie jest rozwiązaniem. Wielu bowiem ludzi sądzi, że „w razie czego to pójdę do czyśćca”. Zdecydowanie taka postawa jest nie do przyjęcia. Dla człowieka, który uwierzył w Chrystusa jedynym pragnieniem, jedynym celem winno być niebo. Niemniej Bóg nieskończenie miłosierny daje człowiekowi możliwość całkowitego oczyszczenia się z grzechów i odpokutowania kar za nie w czyśćcu także po śmierci. Ci, którzy umierają w łasce i przyjaźni z Bogiem, ale nie są jeszcze całkowicie oczyszczeni, chociaż już są pewni swego wiecznego zbawienia, przechodzą po śmierci oczyszczenie, by uzyskać świętość konieczną do wejścia do radości nieba. (por. KKK 1030) To końcowe oczyszczenie wybranych jest czymś zupełnie innym od kary piekła.
Zauważmy, że kiedy Jezus mówi o grzechu przeciwko Duchowi Świętemu (por. np. Mt 12,32) wspomina, że jest to grzech, który nie zostanie odpuszczony ani w tym życiu, ani w życiu przyszłym. Wskazuje więc na możliwość oczyszczenia „w życiu przyszłym”, z którego jednak wyłączony jest ów grzech. Czyściec jest więc stanem, w którym człowiek staje po swej śmierci by pokutować za popełnione grzechy. Trzeba jednak powiedzieć, że wszystkie dusze znajdujące się w czyśćcu pójdą do nieba.
     Kara czyśćcowa polega na czasowym pozbawieniu oglądu Boga, a dusze, które przejdą oczyszczenie będą zbawione. Stąd z czyśćca nie można iść do piekła. Kary w czyśćcu nie są takie same dla wszystkich. Nierówność kar czyśćcowych polega na różności przewinień. Nie można ich jednak porównywać do cierpień ziemskich i kar piekielnych. Dusze w czyśćcu przeżywają bowiem radość, bo wiedzą, że będą oglądać Boga. Ta nadzieja pozwala im trwać w pokucie. Pragnienie Boga jest tak wielkie, że niczego więcej nie pragną. Dlatego tak ważna jest modlitwa w intencji zmarłych. Zresztą nauczanie Kościoła o czyśćcu w dużej mierze opiera się na praktyce modlitwy za zmarłych. O takiej modlitwie mówi już Pismo Święte: „Dlatego właśnie (Juda Machabeusz) sprawił, że złożono ofiarę przebłagalną za zabitych, aby zostali uwolnieni od grzechu.” (2 Mch 12,45)
     Kościół od początku czcił pamięć zmarłych i ofiarowywał im pomoce, a w szczególności Ofiarę Eucharystyczną, by po oczyszczeniu mogli dojść do uszczęśliwiającej wizji Boga. Msza Święta za zmarłego jest największym darem jaki możemy mu ofiarować. Nie zastąpi jej najpiękniejsza modlitwa, najwspanialszy pogrzeb ze wzruszającymi przemowami, nie będą jej równe wieńce z kwiatów czy światło zniczy. Wspaniałą tradycją jest zamawianie Mszy Świętych z okazji pogrzebu. Trzeba jednak baczyć, by nie stało się to okazją do pychy i do usłyszenia swojego nazwiska na liście ofiarodawców. Zamówienie Mszy Świętej ma być wyrazem mojej miłości do zmarłego i pragnienia by poprzez Eucharystyczną Ofiarę stał się on uczestnikiem radości zbawionych i mógł oglądać Boga.
    Kościół zaleca także jałmużnę, odpusty i dzieła pokutne za zmarłych. Święty Jan Chryzostom pisał: „Nieśmy im pomoc i pamiętajmy o nich. Jeśli synowie Hioba zostali oczyszczeni przez ofiarę ich ojca, dlaczego mielibyśmy wątpić, że nasze ofiary za zmarłych przynoszą im jakąś pociechę? Nie wahajmy się nieść pomocy tym, którzy odeszli i ofiarujmy za nich nasze modlitwy.” (por. KKK 1032) Tradycja Kościoła poświęca duszom czyśćcowym wiele miejsca. Zresztą pierwsi chrześcijanie modlili się za zmarłych. W katakumbach rzymskich spotyka się teksty modlitw za zmarłych.
     Warto także wspomnieć, że dusze w czyśćcu modlą się za nas. My natomiast możemy się modlić za nie, ale także do nich. Taka możliwość wypływa z przekonania o świętych obcowaniu to znaczy wzajemnego wpływu trzech społeczności: zbawionych w niebie, pokutujących w czyśćcu i ludu Bożego na ziemi. W przeciwieństwie do nieba i piekła czyściec nie jest wieczny. Skończy się bowiem w czasie ostatecznego przyjścia Chrystusa.
     Nie może zatem zabraknąć w naszej pobożności głębokiej relacji z duszami czyśćcowymi. Nie może zabraknąć modlitwy za nie i do nich. Zawsze taka modlitwa będzie znakiem, że miłość potrafi przetrwać nawet śmierć.
Teksty biblijne mówiące o czyśćcu: Mt 12,32; Łk 12, 58-59; 2 Mch 12,42-46

 

Ks. Bogumił Kempa

Opiekun nr 5(177)2005


Niebo (3)

 

Niebo - dom Ojca, o którym mówi Jezus. Jest ogromnym pragnieniem naszego Pana, abyśmy tam byli: „a gdy odejdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę powtórnie i zabiorę was do siebie, abyście i wy byli tam, gdzie Ja jestem”(J 14, 3). Ileż w tych słowach takiego zwykłego ludzkiego pragnienia bycia ze sobą, bycia razem. To pragnienie jest przesiąknięte jednak boskim „Pragnę”. Kiedy Jezus zasiadał z uczniami do ostatniej wieczerzy, zanim wziął chleb i wino w swoje ręce ukonkretnił owo boskie pragnienie: „Gorąco pragnąłem spożyć tę Paschę z wami...” (Łk 22, 15). Odpowiedź na pytanie: czym jest niebo? - prowadzi nas zawsze do Eucharystii, która jest jego przedsmakiem. Ona jest - jak mawiała siostra Faustyna „ustawicznym zachwytem” i „życiem duszy”. Kiedy człowiek przyjmuje Komunię Świętą, otrzymuje od Boga „rozkosze nieba”; staje w takiej bliskości z Bogiem, że nasze ludzkie zmysły i uczucia nie potrafią wyrazić tego, co dzieje się w sercu, człowiek pozostaje zupełnie bezradny w swoich władzach i rozumieniu, ta rzeczywistość przerasta go i sprawia, że człowiek trwa w Bogu - „Kto spożywa moje Ciało i Krew moją pije, trwa we mnie a ja w nim” (J 6, 56). Owo trwanie w Bogu to właśnie najbardziej prosta definicja nieba. Zatem mamy niebo w zasięgu ręki...
    Najpełniej charakteryzuje niebo określenie „na zawsze szczęście”. Jest to ostateczny cel i spełnienie najgłębszych dążeń człowieka. Niebo to przebywanie z Chrystusem, które nigdy się nie kończy, stan najwyższego i ostatecznego szczęścia, dziedzictwo niezniszczalne, niepokalane, niewiędnące, źródło nasycenia wszystkich duchowych władz. Wybrani żyją „w Nim”, ale zachowują i - co więcej - odnajdują tam swoją prawdziwą tożsamość, swoje własne imię (por. KKK 1025). Nieba dostępują wszyscy zbawieni, tęsknią za nim przebywający w czyśćcu. Jest to widzenie Boga, którego przedmiotem jest tajemnica osób Bożych - Trójca Święta. To doskonałe życie z Bogiem, tajemnica miłości życia z Nim, z Dziewicą Maryją, aniołami i wszystkimi świętymi. Nie ma tam łez, śmierci, żałoby, krzyku, trudu... (por. Ap 21,4). To posiadanie najwyższego Dobra, którym jest sam Bóg. Niebo to widzenie Boga „takim jaki jest”, upodobnienie się do Niego w najwyższym stopniu (por. 1J 3,2).
    Niebo jest udziałem w miłości Boga, a przez nią w miłości ludzi i aniołów. Człowiek będący w niebie jest zatopiony w odwiecznej miłości, miłości osobowej, którą jest sam Bóg. Człowiek otrzymuje poznanie i umiejętność doskonałego miłowania Boga i wszystkich stworzeń, które On kocha. Trzeba jednak w tym miejscu zaznaczyć, że niebo jest dla każdego szczęściem indywidualnym, nieprzemijającym, nikt go człowiekowi nie odbierze. Nie ma tu jednak mowy o samotności. Niebo to przebywanie ze zbawionymi, gdzie nie ma osamotnienia. Jezus bowiem włącza do swej niebieskiej chwały tych, którzy uwierzyli w Niego i pozostali wierni Jego woli. „Tajemnica szczęśliwej komunii z Bogiem i tymi wszystkimi, którzy są w Chrystusie, przekracza wszelkie możliwości naszego zrozumienia i wyobrażenia. Pismo Święte mówi o niej w obrazach: życie, światło, pokój, uczta weselna, wino królestwa, dom Ojca, niebieskie Jeruzalem, raj: „to czego ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani serce człowieka nie zdołało pojąć jak wielkie rzeczy przygotował Bóg tym, którzy Go miłują” (1Kor 2,9) (por. KKK 1027).
   Święta Faustyna krótko przed swoją śmiercią pisała, że zjednoczenie z Chrystusem w chwale nieba jest „zatonięciem w Bogu jako w oceanie szczęścia”. Nie stanowi to jednak dla niej przeszkody do tego, by być na ziemi wraz z nami i modlić się za nas. To jest szczególna więź, która łączy nas ze zbawionymi. Kościół bowiem wielokrotnie ogłaszał, że ludzie są zbawieni i są w niebie. Idą tam nie dlatego, że doświadczali na ziemi jakieś nadprzyrodzoności, ale dlatego, że żyli Ewangelią, że Chrystus był drogowskazem dla ich życia, że odznaczali się na ziemi szczególnymi cnotami. Nie musimy, by iść do nieba przeżywać jakiś objawień, czy nadprzyrodzonych wizji. Wystarczy, że będziemy kochać Boga i naszych bliźnich, że będziemy się nieustannie nawracać. Pamiętajmy: „W domu Ojca mego jest mieszkań wiele...” (J14, 2).
Tekst biblijne mówiące o niebie: J 14, 1-14, Mt 6, 19-21, 2Kor 5,1, 1J 3,2, Ap 21,4 i inne.

 

Ks. Bogumił Kempa

Opiekun nr 6(178)2005

Copyright 2005 JoWaL