DomowaSzukajDomowa

                              

Ustaw stronę redakcji Opiekuna jako domową. Dodaj stronę  redakcji Opiekuna do "Ulubionych". Prześlij adres tej strony znajomym. Napisz do nas. Wydrukuj.
 Opiekun edycja internetowa

 Dziś

Spis

Piszą u nas
Pod naszym patronatem
Rekolekcje z Opiekunem
Diecezja w Internecie

 

Rekolekcje wielkopostne z Opiekunem

W drodze ku początkom człowieczeństwa (1)

W naszych rozważaniach będziemy chcieli pochylić się nad historią człowieka zawartą w pierwszych rozdziałach Księgi Rodzaju. Opowiadanie to powstało w szczególnym czasie jaki przeżywał Naród Wybrany - było to doświadczenie niewoli w Babilonie. Odebranie Ojczyzny, wygnanie i poniżenie rodziło w sercach wielu ludzi pytanie o sens własnego życia i wyznawanej wiary. Niewola fizyczna niosła za sobą jeszcze głębsze niebezpieczeństwo - zniewolenie duchowe. Odpowiedzią, którą Bóg dał na takie zagrożenie są dzieje początków świata i człowieka, przekazane przez poszczególne tradycje i złączone w jedną opowieść jaka dociera do nas przez Księgę Rodzaju. Jej tekst nie służył odpowiedzi na pytanie o to w jaki sposób powstał świat, jak formowało się ludzkie życie. Słowo z tej Księgi otwierał przed człowiekiem możliwość spotkania z samym sobą, innymi ludźmi i Bogiem. Prowadziło do odnajdywania radości życia . Próbę takiego spojrzenia podejmiemy w naszych rozważaniach rekolekcyjnych.

„...Pan Bóg ulepił człowieka z prochu ziemi i tchnął w jego nozdrza tchnienie życia, wskutek czego człowiek stał się istotą żywą.” (Rdz 7,7)

Bywa, że ciało traktujemy jako naszą gorszą, a nawet grzeszną stronę. Przecież ulega ono rozpadowi, chorobom, niesie na sobie piętno ułomności. Tymczasem biblijny obraz ukazuje ludzkie ciało jako cząstkę naszego człowieczeństwa. Co więcej jest ono darem, który Bóg daje nam, abyśmy mogli żyć. Biblia posługuje się obrazem lepienia ciała ludzkiego z prochu ziemi. Językiem genetyków mogę powiedzieć, że w moim ciele dziedziczę tysiące informacji, jakie zostały zakodowane w genach naszych przodków. Wybrany materiał poszczególnych pokoleń, ich cechy, wrażliwość, zdolności, możliwości twórcze docierają przez nasze ciała do nas, aby przez nasze życie otworzyć nowy rozdział w historii ludzkości. To one - mówiąc językiem Biblii - stanowią proch ziemi, z którego Bóg tworzy nasze ciała, dzięki czemu jesteśmy podobni do pokoleń naszych przodków a jednocześnie niesiemy w sobie nowe, niezwykłe, jeszcze nie poznane cechy. Istnieje w nas cud życia. Jesteśmy zaproszeni, by uczyć się rozpoznawać go w sobie.

Taka sytuacja zaprasza do zaakceptowania naszego ciała: własnego wyglądu, przemian jakie nieustannie dokonują się w naszym ciele, ale także i ograniczeń, czy nawet niedoskonałości jakie są weń wpisane. Można buntować się przeciw cechom jakie odziedziczyliśmy, ale można też poznawać je i traktować jako narzędzie przez które budujemy własne życie. Jednocześnie nieustanne przemiany w naszym ciele przypominają, że jesteśmy stworzeniami, które zmierzają ku swojemu Stwórcy. Nieustannie rozwijamy się, by przez drzwi, którym na imię śmierć, przejść do nowej fazy życia - Wieczności. W niej poprzez zmartwychwstanie będzie uczestniczyć także ta cząstka nas samych jaką jest nasze ciało. Posługując się słowami św. Pawła obecnie to ciało jest podobne do nasienia, z którego w chwili zmartwychwstania ukaże się niezwykle cudowna roślina, której piękna nie jesteśmy w stanie sobie nawet wyobrazić (por. 1Kor 15,35-49).

Ciało jest darem jaki otrzymaliśmy od Boga. Jest darem dobrym. Zapytajmy siebie, czy kiedykolwiek dziękowaliśmy Bogu za ten dar. Spróbujmy ułożyć modlitwę, w której będziemy Bogu dziękować za samych siebie. Może odkryjemy w niej to, z czym trudno nam się pogodzić, czego jeszcze nie akceptujemy, ale może nade wszystko zobaczymy swoje własne piękno. Pomyślmy też o radości jaką Bóg czuje, gdy dziękujemy mu za samych siebie, gdy zaczynamy cieszyć się własnym życiem.

W naszym wielkopostnym rachunku sumienia zapytajmy się też o to, czy potrafimy szanować dar naszego ciała - nas samych. Jak dbamy o jego wygląd, zdrowie, potrzebny mu odpoczynek? Czy odrzucamy wszystko, co sprzeciwia się jego godności, jak choćby pornografia, narkomania, alkoholizm, agresja? Czy nie oszpecamy samych siebie? Bóg każdego z nas czyni zbyt pięknymi, by niszczyć samych siebie. Rozpocznijmy uczyć się odkrywać piękno stworzenia jakim jest każdy z nas.

ks. Krzysztof P. Kowalik

Opiekun nr 5 (125) 03


 

W drodze ku początkom człowieczeństwa (2)

 

W pierwszym rozważaniu pochyliliśmy się nad darem naszego życia. Próbowaliśmy za nie dziękować Bogu. Nikt z nas jednak nie istnieje sam. Dzisiejsza wędrówka ścieżką Słowa Bożego pragnie postawić przed nami pytanie o nasze związki z innymi ludźmi. Pochylmy się nad fragmentem Księgi Rodzaju, który zazwyczaj jest odnoszony do małżeństwa. Dziś spójrzmy na ten tekst nieco inaczej. Odczytajmy go jako tekst, który ukazuje wszelkie relacje międzyludzkie.
„Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz, na obraz Boży go stworzył: stworzył mężczyznę i niewiastę.” (Rdz 1,27)

Jako ludzie jesteśmy do siebie podobni. Podobieństwo naszych ciał odróżnia nas od innych stworzeń i jednocześnie pozwala nam się porozumiewać. Możemy spotykać innych ludzi, dzielić się z nimi naszymi przeżyciami i nadziejami. Jednocześnie życie każdego z nas jest inne. Wewnątrz milionów mężczyzn i kobiet jest coś, co odróżnia każdego z nich. Wśród ludzi nie istnieje ktoś tak identyczny jak ty. Nikt nie może ciebie zastąpić. Każdy z nas jest niepowtarzalny. Przed nami stoi zadanie odkrycia daru własnej niepowtarzalności. Jest ono dane przez samego Boga. Temu zadaniu towarzyszy pytanie: co uczynić z tym darem? Jakie ma on znaczenie dla mojego bycia z drugim człowiekiem?

Bywa, niestety bardzo często, że człowiek zaczyna w pewien charakterystyczny sposób porównywać się z innymi ludźmi. Mówi o sobie „jestem lepszy od innych”, bądź ma przekonanie, że takim powinien być. Wkładamy wiele wysiłku w to, aby osiągnąć przewagę nad innymi. Jednocześnie dostrzegamy, że nieustanna rywalizacja prowadzi nas do rozgoryczenia, oddala od innych ludzi, czyni nas coraz bardziej obcymi. Dlaczego tak jest? Życie zbudowane jako nieustanne dążenie by być lepszym jest niczym innym niż egoizmem. Jest dążeniem do wywyższania samego siebie. A przecież „zawsze będą od ciebie lepsi i gorsi” (Dezyderata). Taki styl życia sprzeciwia się całkowicie sposobowi w jaki Bóg ukształtował każdego z nas. Przypomina często stawiane pytanie: „kim lepiej być: mężczyzną, czy kobietą?” Pytanie jest pułapką mogącą prowadzić na bezdroża, gdyż odpowiedź, którą pokazuje Słowo Boga jest prosta, choć czasem trudna do zaakceptowania: najlepiej być tym kim się jest.

Z zamiaru samego Boga różnimy się od innych ludzi. I to jest najcenniejsze w nas. Naszą miarą nie jest porównanie z innymi. Wolni od takiego podejścia całą energię, którą wkładaliśmy w tym kierunku możemy teraz położyć w rozwój naszego życia. Rozpoczyna się nowy rozdział w naszej historii. Zaczynamy również dostrzegać, że inni - tak samo jak my - posiadają niezwykłe bogactwo darów. Możemy więc dzielić się tym, co każdy z nas posiada. Widząc piękno w samych sobie zaczynamy odkrywać je w innych ludziach. Kochamy drugiego dlatego, że nauczyliśmy się kochać samych siebie. Zasługujemy na szacunek, podobnie należy on się tym, którzy żyją wśród nas. Jesteśmy godni miłości dlatego, że istniejemy. Również godni są jej inni ludzie. Odnajdywane różnie, obecne w każdym z nas, stają się okazją do budowania wspólnoty ludzkiej. Możemy zarówno obdarowywać jaki i przyjmować dar od innych. Uzupełniamy się nawzajem, tak jak mężczyzna i kobieta. Otwiera się więc przed nami nowy sposób życia w którym - choć bardzo różni - stanowimy wspólnie obraz Boga, który jest miłością.

Ta postawa zaprasza nas także do tego, by strzec się próby kształtowania człowieka na swój własny obraz - ujednolicenia wszystkich ludzi. Bywa, że nader często myślimy, że wszyscy spostrzegają świat tak jak my go widzimy, czują tak ja my czujemy. Wielu z nas nie mówi o swoich uczuciach uważając, że są one oczywiste dla innych. A może nawet lękamy się, że nikogo nie będą one interesować? Równie rzadko słuchamy innych. A może nawet rozmawiając słyszymy nie to, co ktoś mówi, ale to co chcemy słyszeć! Mąż jest przekonany, że żona ma te same odczucia i potrzeby. I odwrotnie. A przecież tak nie jest. Niestety zdarza się, że „zapominamy” o tym sobie nawzajem powiedzieć, lub nie chcemy tego słyszeć. Czy również nie za bardzo przyzwyczailiśmy się do tego, że „dzieci i ryby głosu nie mają”?

Jeśli próbujemy narzucić innym własne zdanie, różnice zamiast łączyć prowadzą do konfliktu. „Ja” znów staje w centrum nie dając miejsca dla innych. Dlatego warto postawić sobie pytanie o sposób w jaki rozmawiamy z naszymi bliskimi. Czy akceptujemy, że każdy z nas jest odrębnym światem? Czy każdy ma prawo do wypowiedzenia swych poglądów w mojej rodzinie, wspólnocie w której żyję? Może musimy zacząć uczyć się rozmawiać ze sobą, mówić tak, by jasno i zrozumiale, nie raniąc nikogo, wypowiadać to, co jest wewnątrz każdego z nas, uznając, że druga osoba ma (tak samo jak ja) prawo do wypowiadać swoje opinie, czy odczucia. Jeśli mnie jest dobrze nie musi to oznaczać, że dobrze jest wszystkim, którzy żyją wokół mnie. Nikt z nas nie musi „postawić na swoim”, ale możemy szukać tego, co jest dobre dla nas wszystkich. Nikt nie musi mieć „jedynego prawa do racji i prawdy”, ale wspólnie możemy tej prawdy poszukiwać i odnajdywać to, co jest słuszne. W ten sposób zaczniemy odkrywać, że w świecie złożonym z różnych osób, obdarowanych bogactwem temperamentów, doświadczeń, przeżyć, a także i słabości jest miejsce dla każdego z nas. Zaczyna nam być dobrze razem ze sobą, powstaje wspólnota ludzka zbudowana z mężczyzn i kobiet stanowiąca obraz Boga.

Propozycja do lektury i medytacji:

Flp 2,1-11; 1

Kor 13,1-13

ks. Krzysztof P. Kowalik

Opiekun nr 6 (126) 03


 

W drodze ku początkom człowieczeństwa (3)

 

W poprzednich tygodniach staraliśmy się odczytać kształt relacji między ludźmi jaki podpowiada nam Księga Rodzaju. Obecnie przyjrzyjmy się znaczeniu tekstu, w którym Bóg powołuje człowieka do przekazywania życia. Jakie jest jego znaczenie dla każdego z nas?

"Po czym Bóg im błogosławił, mówiąc do nich: "Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię i uczynili ją sobie poddaną; abyście panowali nad rybami morskimi, nad ptactwem powietrznym i nad wszelkimi zwierzętami pełzającymi po ziemi".<...> A Bóg widział, że wszystko, co uczynił, było bardzo dobre." (Rdz 1,28.31a)

W każdym z nas jest zawarty potencjał życia. Największy dar Boga. Dar godny nieśmiertelności. Fizyczne poczynanie i rodzenie człowieka nieustannie nam o nim przypomina. Niesiemy w sobie dar płodności. Ale ten dar ma znaczenie o wiele głębsze. Swoją obecnością, wypowiadanym słowem, pracą, którą wykonujemy - całą swoją osobą - jesteśmy w stanie budować warunki do życia dla siebie i dla innych. W ten sposób każdy z nas, niezależnie od miejsca i stanu w którym żyje, może współuczestniczyć z Bogiem w dziele stworzenia. Większość z nas uczestniczy w tajemnicy przekazania życia poszczególnym ludziom. Natomiast wszyscy jesteśmy powołani proszeni do obdarowywania życiem przez stwarzanie warunków, w których człowiek pragnie żyć, przebywać z innymi ludźmi, odkrywać piękno i bogactwo życia i nieustannie się nim zachwycać.

Jest to prawda, która wydaje się oczywista, ale często jest przez wielu z nas zapomniana. Doświadczenie wojny, przemocy, wzajemnej agresji nauczyło nas, że człowiek potrafi niszczyć. Może nawet i my w taki sposób próbujemy bronić samych siebie. Wchodząc w świat, w którym racji dochodzi się siłą utraciliśmy radość życia. Doszliśmy tak daleko, że ludzie żyjący w cywilizacji nasyconej przemocą stawiają sobie pytanie o sens przekazywania życia. Staliśmy się nieświadomi niezwykłej możliwości obdarowywania dobrocią ludzi którzy żyją wokół nas. Co więcej, nie tylko nie potrafimy dobrem obdarowywać, ale też nie umiemy go przyjmować. Mamy w swoim człowieczeństwie olbrzymi potencjał dany przez Boga, z którego nie potrafimy korzystać. Stąd jesteśmy zaproszeni do odkrywania naszego największego bogactwa - możliwości obdarowywania życiem. Jest niezwykłym, że energia, którą do tej pory kierowaliśmy ku niszczeniu może zostać użyta, by budować. Cudowna możliwość i przedziwny wybór został złożony w nasze ręce.

Człowiek jest zdolny przekroczyć ten próg, gdy zaczyna patrzeć na siebie oczyma Boga. On widzi wielką wartość jaką stanowi życie każdego z nas. W jego oczach jesteśmy godni niezwykłego szacunku. Doświadczenie takiego spojrzenia pozwala nam w podobny sposób patrzeć na ludzi z którymi mieszkamy pod jednym dachem, spotykamy się w pracy, szkole, na ulicy. W oczach Boga są oni również godni życia - podobnie jak my. Żyjąc w świetle Bożego spojrzenia już nie musimy nieustannie bronić swojej godności. Zaczynamy wychodzić poza świat agresji, przez którą w tak rozpaczliwy sposób próbowaliśmy udowodnić sobie swoją własną wartość. Przebijamy się przez ciemność niepewności. Dostrzegamy nowy sposób bycia, jakim jest spotkanie, dzielenie się dobrem jakie każdy z nas otrzymał. Odkrywamy siebie i innych ludzi. Jak Bóg potrafimy powiedzieć, że wszystko jest bardzo dobre.

Na tym zakończymy nasze rozważania. Przedstawiony tu obraz człowieka - jaki jest zawarty w Księdze Rodzaju - jest jedynie szkicem. Nie wyczerpuje bogactwa Księgi. Nie mniej prowokuje w naszym sercu pytania: Dlaczego nasze życie tak znacznie różni się od tego co czytamy? Czy jest możliwość życia w sposób zaprezentowany przez opowieść o stworzeniu człowieka? Podpowiadając odpowiedź chcemy Czytelników zachęcić do dalszego poszukiwania.
Tym, co burzy nasze życie jest grzech - odejście człowieka od Boga. Jest to decyzja, by układać swe życia według własnego upodobania, by w codziennym życiu stawiać siebie w miejsce Boga. To my pragniemy ustalać zasady życia, reguły postępowania. Narzucamy je naszym najbliższym, naszemu otoczeniu. Buntujemy się, gdy ktoś nie chce ich przestrzegać. Dążymy do podporządkowania innych ludzi naszej wizji życia...

Takie podejście do życia doprowadziło Naród Wybrany do niewoli w Babilonie. To ono sprawia, że kolejne pokolenia ludzkości - w tym również i nasze - prowadzi życie wygnańców z ojczyzny własnego człowieczeństwa. Dlatego historia stworzenia człowieka zawarta na kartach Księgi Rodzaju przychodzi jako Dobra Nowina nie tylko dla ludzi, którzy słuchali jej kiedyś nad rzekami Babilonu. Jest ona również propozycją dla każdego z nas, propozycją życia do jakiego Bóg pragnie nas doprowadzić.

Drogą dającą możliwość powrotu jest Jezus Chrystus. Ono jest Bramą, za którą znajduje się utracony ogród człowieczeństwa - miejsce przeznaczone dla każdego z nas. Historię stworzenia człowieka to także obraz życia, które przynosi Jezus - obraz nowego stworzenia. Spróbujmy więc wrócić do lektury tych tekstów i odczytać je nie jako wspomnienie o "Raju utraconym", ale spojrzeć na nie jako na "Ziemię Obiecaną".

Wejść w rozważaną przez nas historię pozwoli nam liturgia Nocy Paschalnej. To do udziału w niej przygotowujemy się przez cały Wielki Post. Ona zaprasza nas do drogi, na której Chrystus pragnie swoim Słowem stwarzać każdego z nas na nowo, byśmy mogli rozradować się naszym własnym życiem i by ta radość mogła trwać aż po wieczność. Pozwólmy więc Jezusowi Chrystusowi poprowadzić się ku pełni człowieczeństwa.

Propozycja lektury i medytacji:

Rdz 3,1-24; J 10,1-18; J20,11-18

Ks. Krzysztof P. Kowalik

Opiekun nr 7 (127) 03

Copyright 2002 KrisPlo