|
Przyjdź po wodzie

19 Niedziela zwykła Mt 14,22 - 33
Widząc Jezusa kroczącego po wodzie chciałoby
się powiedzieć, to niemożliwe. A jednak nie tylko Jezus, ale także Piotr.
Czy inni też mogą? Jezus uczy, że „wszystko możliwe jest dla tego, kto
wierzy” (Mk 9, 23). Wiara czyni cuda, przenosi góry. Piotr zaczął tonąć,
gdy uległ zwątpieniu. Dla uczniów, którzy byli rybakami, których całe
dotychczasowe życie było związane z pokonywaniem, przezwyciężaniem
żywiołu wody, widok Jezusa kroczącego po jeziorze musiał być bardzo
wymowny.
Co Jezus chciał im powiedzieć, także nam poprzez ten obraz? On nie
czynił cudów na pokaz. Ten także był przygotowany i zaplanowany. Jezus
zostaje na brzegu, aby się modlić, a uczniom każe przeprawić się na drugi
brzeg. Dzieli ich woda, żywioł jeziora wobec, którego niejednokrotnie
człowiek pozostaje bezradny. Jezus krocząc po wodzie pokazuje, że jest
Panem także tego żywiołu. Nawiązuje poprzez to do Starego Testamentu,
gdzie to Bóg jest tym, który ujarzmia żywioł wody. Bóg powstrzymuje wody
potopu i ratuje Noego. Bóg sprawia, że rozstępują się wody Morza
Czerwonego, a Izraelici przechodzą po jego suchym dnie. On także
zatrzymuje wody Jordanu, aby naród wybrany mógł wkroczyć do ziemi
obiecanej.
Ktoś kto stąpa po wzburzonych wodach jeziora nie jest zwykłym
człowiekiem. Uczniowie szybko wyciągają właściwe wnioski. „Prawdziwie
jesteś Synem Bożym” (Mt 14, 33). A Jezus mówi do Piotra, do każdego z nas
„przyjdź” do Mnie krocząc po wodzie. Kto się odważy? Wyjść z łodzi na
środku jeziora i spróbować postawić stopę na wodzie? Trzeba podziwiać
Piotra za ten pierwszy krok, który zapewne był najtrudniejszy, następne
były już łatwiejsze. Ale nie do końca. Zabrakło mu wiary, ale też
przygotowania.
Tym przygotowaniem Jezusa do kroczenia po wodzie była noc spędzona
na modlitwie. Ewangelista przekazuje, że jeszcze przed zapadnięciem
wieczoru Jezus rozpoczął modlitwę. A przyszedł do Apostołów w czasie
czwartej straży nocnej, czyli między godziną trzecią a szóstą nad ranem.
Tyle czasu poświęcił na modlitwę. Jaki z tego wniosek dla nas?
Wiara, która pozwala nie zatonąć musi być karmiona modlitwą. Nie
powierzchowną, formalistyczną w rozproszeniu i zabieganiu. Ale głęboką,
autentyczną trwającą więcej niż przysłowiowe pięć minut. Sierpień jest w
naszej ojczyźnie miesiącem, w którym szczególnie pochylamy się nad
problemami związanymi z alkoholem. Można, a nawet trzeba z bólem
powiedzieć, że wielu „utonęło” z tego powodu, wielu zaczyna tonąć. Jak im
pomóc? Wołać w ich imieniu tak jak Piotr: „Panie, ratuj mnie” (Mt 14,
30). Ale też jednocześnie pamiętać, że „tonąć” nie tylko w alkoholu, ale
także w innych uzależnieniach, zniewoleniach zaczyna się wówczas, gdy
słabnie nasza wiara. Podtrzymujmy i umacniajmy ją dzięki wytrwałej i
systematycznej modlitwie.
ks. Michał Pacyna
Opiekun nr 16(267) 2008
|