DomowaSzukajDomowa

                              

Ustaw stronę redakcji Opiekuna jako domową. Dodaj stronę  redakcji Opiekuna do "Ulubionych". Prześlij adres tej strony znajomym. Napisz do nas. Wydrukuj.
 Opiekun edycja internetowa

 Dziś

Spis

Piszą u nas
Pod naszym patronatem
Rekolekcje z Opiekunem
Diecezja w Internecie

Ziarno Słowa

Religijna kosmetyka

9 Niedziela zwykła   Mt 7, 21-27

Jezus mówi dziś bardzo wyraźnie i jasno, że nie wystarczą same słowa. Pan Bóg patrzy na całe nasze życie. To wydaje się bardzo oczywiste, wiemy o tym, jesteśmy tego świadomi. Przecież podobnie jest w codziennym życiu, słowa to jeszcze nie wszystko. Zwłaszcza dzisiaj, gdy słowa znaczą coraz mniej. Tak wiele pustych słów, niespełnionych obietnic. Wiemy o tym, ale z drugiej strony obserwując życie, można odnieść wrażenie jakbyśmy o tym często zapominali. Na ile jesteśmy tego świadomi? Jezus zaprasza nas dzisiaj do refleksji nad tym zagadnieniem.
   W praktyce kiedy nie stać nas na więcej nasze działanie ogranicza się do samych słów. Dużo łatwiej powiedzieć, niż wykonać, zrealizować. Wobec Boga również łatwiej o słowa niż o czyny. Piękne słowa modlitwy, wyznania wiary, ambitnych postanowień, ale niestety często na tym etapie wszystko się kończy. Jezus mówi, że jeżeli tak postępujemy, jeżeli tylko na słowach budujemy naszą relację z Nim to łudzimy, oszukujemy samych siebie. Możemy kiedyś być bardzo rozczarowani, słysząc z ust Chrystusa słowa: „Nigdy was nie znałem” (Mt 7, 23).
   Gdy zatrzymujemy się tylko na słowach można odnieść wrażenie jakby tylko nasz język był wierzący. A co z resztą człowieka? Dobrze jeżeli jesteśmy świadomi tego pęknięcia, które w nas jest i staramy się wypełniać wolę Ojca, staramy się, aby nasze słowa miały pokrycie w czynach. Sytuacja jest dużo bardziej skomplikowana, gdy brakuje nam tej świadomości. Gdy wiara jest tylko formalna, zewnętrzna, powierzchowna. Sytuacja, gdy ktoś deklaruje się, że wierzy, ale jednocześnie chce zachować autonomię w swoim codziennym postępowaniu. Pan Bóg tak, ale tylko w kościele, a moje życie to moja prywatna sprawa.
   Wielkie nieporozumienie, złudzenie, które skądinąd jest bardzo wygodne dla człowieka. Bo taka „wiara” jest bardzo łatwa, niewymagająca. Nikt mi nie zarzuci, że jestem niewierzący. A z drugiej strony same deklaracje do niczego nie zobowiązują. Ale coś takiego to tylko religijna kosmetyka. To nie jest wiara, bo w takiej postawie nie ma słuchania Boga, człowiek nie chce przyjąć tego co Bóg mówi, nie jest jeszcze gotowy budować swego życia według woli Ojca. Nie wierzy, że On chce jego dobra. Buduje po swojemu, a więc buduje na piasku. Kiedy przychodzi burza wszystko się rozsypuje. I wówczas albo człowiek już zupełnie daje sobie spokój z Panem Bogiem, rezygnuje nawet z praktykowanej dotąd religijnej kosmetyki. Albo wówczas dopiero zaczyna inaczej patrzeć na swoje życie. Taka życiowa burza może być łaską, która pomoże dojść do głębokiej i autentycznej wiary. Chrystus zaprasza nas dzisiaj, abyśmy takiej wiary szukali i budowali nasze życie na skale, według woli Ojca.

ks. Michał Pacyna
Opiekun nr 11(262) 2008

 

Copyright 2008 JoWaL