DomowaSzukajDomowa

                              

Ustaw stronę redakcji Opiekuna jako domową. Dodaj stronę  redakcji Opiekuna do "Ulubionych". Prześlij adres tej strony znajomym. Napisz do nas. Wydrukuj.
 Opiekun edycja internetowa

 Dziś

Spis

Piszą u nas
Pod naszym patronatem
Rekolekcje z Opiekunem
Diecezja w Internecie

Ziarno Słowa

Nieustanna modlitwa

29 Niedziela zwykła Łk 18,1-8

 Wiele rzeczy w życiu powinniśmy. Mamy poczucie obowiązku, wielu zadań, które na nas czekają. Mniejszych i większych, ważniejszych i mniej ważnych. Różnie się z nich wywiązujemy. Jezus mówi nam dzisiaj o jednej z najważniejszych powinności, o modlitwie. W Ogrójcu powie, że powinniśmy się modlić, aby nie ulec pokusie. Mało tego, dodaje, że zawsze powinniśmy się modlić i nie ustawać. Czy to jest możliwe do wykonania?
   Od razu nasuwa się wiele wytłumaczeń, które bardzo wyraźnie uświadamiają nam, że nie można bez przerwy trwać na modlitwie. To fizycznie niemożliwe, musimy przecież jeść, spać, wykonywać wiele innych czynności. Nawet sam Chrystus nie modlił się w taki sposób. Nauczał, uzdrawiał, rozmawiał z ludźmi, i udawał się na miejsca pustynne, aby się modlić. Ale jednak mówi do swoich uczniów o nieustannej modlitwie. Czyżby sprzeczność?
   Nie, trzeba tylko poszerzyć nasze rozumienie modlitwy. Modlitwa to nie tylko słowa wypowiadane do Boga w określonym czasie i miejscu. Taka modlitwa nie może trwać bez końca. Ale modlitwa to także kierowanie swoich myśli, pragnień ku Bogu. Nieustanne trwanie w łączności z Nim niezależnie od tego, gdzie jesteśmy i co czynimy. Więź, która trwa i nie ustaje. Podobnie jak między małżonkami, których łączy głęboka i szczera miłość. Niezależnie od odległości są zawsze przy sobie i ze sobą.
   Jednak, aby Bóg był nieustannie obecny w naszych sercach, myślach i pragnieniach potrzebne i konieczne jest stawanie przed Nim w określonym czasie i miejscu, wytrwale i regularnie. Potrzebna jest wytrwałość owej wdowy z dzisiejszej Ewangelii. Przychodzenie do Boga, ale nie tylko wtedy, gdy czegoś potrzebujemy, ale także „bezinteresownie”. Potrzebujemy głębokiej motywacji, aby nie ustawać w modlitwie. Wdowa przychodziła do sędziego, bo wiedziała, że tylko on może jej pomóc, on miał władze, pozycje, wpływy.
   Wiele trudności, jakie wiążą się z naszą modlitwą, wynika ze słabości naszej wiary. Chrystus stawia nam dzisiaj pytanie skłaniające do głębokiej refleksji nad naszą wiarą: „Czy Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?” (Łk 18, 8). Często brakuje nam głębokiego przekonania, że On jest, On wszystko może, On każdego kocha, On prędko weźmie w obronę swoich wybranych. Jezus nam dzisiaj przypomina, że Bóg nie będzie bezczynny wobec swoich wybranych, którzy dniem i nocą wołają do Niego. Warunek, trzeba być wytrwałym. Nie wiemy jak długo wdowa przychodziła do sędziego. To wszystko skłania do refleksji, że nasza modlitwa albo będzie stawała się coraz bardziej nieustanną, albo niestety będzie w ogóle zanikała. Bo albo Bóg będzie coraz bardziej obecny w naszych myślach i pragnieniach, gdy do Niego będziemy przychodzili, albo też inne sprawy, czasami bardzo przyziemne zaczną nas wypełniać bez reszty, gdy o Nim zapomnimy.
ks. Michał Pacyna
Opiekun nr 21(246) 2007

 

Copyright 2007 JoWaL