DomowaSzukajDomowa

                              

Ustaw stronę redakcji Opiekuna jako domową. Dodaj stronę  redakcji Opiekuna do "Ulubionych". Prześlij adres tej strony znajomym. Napisz do nas. Wydrukuj.
 Opiekun edycja internetowa Ks. J. Giera Op89

 Dziś

Spis

Domowa
Ks. Janusz Giera

Piszą u nas
Pod naszym patronatem
Rekolekcje z Opiekunem
Diecezja w Internecie

 

Szkolne grafitti

Od czasu do czasu któryś z polskich lub polskojęzycznych kanałów telewizyjnych karmi nas filmem o amerykańskiej szkole. Czasem jest to opowieść o szkole ekskluzywnej, tylko dla bogaczy; najczęściej są to jednak filmy z pogranicza „kina akcji”, o szkołach z zakazanych dzielnic. Fabuła zwykle jest podobna. Do „trudnej młodzieży” przybywa nowy nauczyciel lub nauczycielka. Początkowo bohater (bohaterka) przeżywa wiele porażek i gorzkich rozczarowań. Dokonuje jednak nadludzkich czynów, stosuje niekonwencjonalne metody wychowawcze. Oczywiście przynosi to pozytywne rezultaty. Już mniej więcej w siedemdziesiątej minucie trwania filmu (jeśli film jest telewizyjny, to oczywiście prędzej) dotychczasowi kandydaci na bandytów i morderców zamieniają się w gromadę super dzieciaków, z którymi „można konie kraść”. Wszystko dobrze się kończy (jak to zwykle w amerykańskich filmach), a potem już tylko szczęście i idylla.

Ciekawe w tych opowiastkach są krajobrazy z tamtej rzeczywistości. Budynki szkolne zdewastowane do granic możliwości, opisane jakimś obrzydliwym „graffiti”. Sale lekcyjne ciemne, ponure. Lekcje prowadzone przez innych, niż główny bohater, nauczycieli rozpaczliwie nudne. Młodzież w dziwnych strojach, z fryzurami jak ze złego snu, wulgarna do granic możliwości i w słownictwie, i w zachowaniu. To tylko szkic, oczywiście. Bardziej zainteresowanych zachęcam do oglądania.

Zapyta ktoś, dlaczego tak się rozpisałem o tej zdegenerowanej amerykańskiej szkole, którą uzdrawiać muszą spec - komandosi lub pozytywnie nawiedzone „psycholożki”. Otóż jeszcze kilka lat temu patrzyłem na te filmy jak na fantastykę, niekoniecznie naukową. Ale od pewnego czasu jakby zaczęło być znajomo... I powiało grozą. Oczywiście, w naszych szkołach jeszcze nie jest tak źle, ale to dopiero początek drogi. Co będzie za najbliższym zakrętem?

Powoli wydają owoce takie eksperymenty jak tzw. bezstresowe wychowywanie dzieci, rozumiane najczęściej jako absolutny brak wymagań i uleganie wszelkim dziecięcym zachciankom; obrona PRAW dziecka czy ucznia, przy całkowitym zapomnieniu, że młode pokolenie ma też OBOWIĄZKI. Inne ciekawe doświadczenia to zohydzanie, gdzie tylko się da, wszelkich autorytetów, brak zrozumienia i współpracy między Rodziną, Szkołą i Kościołem, częste przeciwstawianie sobie tych trzech instytucji, tak ogromnie ważnych w wychowaniu młodego pokolenia. Do tego wszystkiego dochodzi manipulowanie przy prawie, którego skutkiem jest jego całkowita bezradność wobec straszliwych zdarzeń i ich młodocianych sprawców. To tylko kolejny w tym rozważaniu zarys sytuacji, który absolutnie nie rości sobie pretensji do wyczerpania tematu. To tylko szkic rzeczywistości, która nieuchronnie prowadzi do tego, że wiele naszych, polskich szkół już wygląda, lub niedługo będzie wyglądać tak, jak te z amerykańskich filmów. I nie ma się co łudzić, życie to nie fabuła. Tak szybko nie znajdziemy armii dzielnych komandosów lub pań z nadzwyczajnymi umiejętnościami, którzy to bohaterowie zdołają szybko i skutecznie odmienić naszych milusińskich.

Wielu Czytelników powie, że to co powyżej napisałem, to gruba przesada, że wcale nie jest u nas tak źle. Oby mieli rację oni, a nie ja. Niestety, przyglądam się od prawie dwunastu lat z bliska Szkole i jej wysiłkom. I widzę to i owo. Widzę jak coraz trudniej pracuje się nauczycielom. Jak zmienia się, powoli, ale nieustannie, stosunek uczniów do nich. I to wcale nie na lepsze, niestety. Powiedzieć dzisiaj o nauczycielce głośno, publicznie, w jej obecności, że jest „kurwą” lub „dziwką” to nic nadzwyczajnego, i to już dla ucznia końca podstawówki czy gimnazjum. O groźbach, próbach zastraszania nie wspominam. Wiemy doskonale z doniesień prasowych czy telewizyjnych, że na słowach się nie kończy. Na razie są to wypadki sporadyczne. Na razie.

ks. Janusz Giera
Opiekun nr (89) 2001

Poprzednia Domowa Następna

Copyright 2002 KrisPlo