|
Do niedawna postawienie takiego pytania osobom, które przyznają się do
chrześcijaństwa wywołałoby święte oburzenie, a już na pewno byłoby
dużym nietaktem. Myślę, że przeważająca większość czytelników Opiekuna
wzrastała w przeświadczeniu, że okres Adwentu należał do czasu
pokutnego i bezwzględnie zabraniał organizowania jakichkolwiek zabaw.
Wynikało to z tego, iż powszechnie uważano czas poprzedzający święta
Bożego Narodzenia za okres pokuty i w pełni starano się realizować
treść ówczesnego piątego przykazania kościelnego: „w czasach
zakazanych zabaw hucznych nie urządzać.”
Obecne brzmienie czwartego przykazania głosi, aby w okresach pokuty
powstrzymywać się od udziału w zabawach. Z kolei zgodnie z Kodeksem
Prawa Kanonicznego, w Kościele okresami pokutnymi są poszczególne
piątki i czas Wielkiego Postu. Adwent więc nie zalicza się do
wspomnianego wyżej okresu. Jest to radosne oczekiwanie na Zbawiciela.
Na pierwszy rzut oka widać, że nie ma prawnych przeszkód, by
organizować w tym czasie zabaw. Jednak, gdy się dłużej nad tym
zastanowić, wówczas domaga się od nas głębszej rozwagi słowo kluczowe
Adwentu. Jest nim oczekiwanie!
Wydaje się, że skoro ma to być wyczekiwanie na Kogoś wyjątkowego, to
nie wypada w tym czasie oddawać się nastrojom karnawałowym. Nawet
między ludźmi, każde planowane spotkanie wymaga wcześniejszego
przygotowania się, pomyślenia o koniecznych do spełnienia rzeczach.
Nikt rozsądny nie myśli wówczas o osobistych przyjemnościach, a
jedynie o tym, by stworzyć jak najlepsze warunki do przyjęcia
spodziewanego gościa. W końcu na zabawę będzie czas później. A
przecież Adwent to czas przygotowania się na spotkanie z Bogiem, który
stał się człowiekiem dla naszego zbawienia. W kościołach rozbrzmiewa
nawoływanie: „Przygotujcie drogę Panu, dla Niego prostujcie ścieżki.”
(Mk 1, 3). Tym przygotowaniem ma być modlitwa i nawrócenie, zerwanie z
grzechem i czujność.
Po drugie, nie należy zlekceważyć i w konsekwencji znieść wielowiekową
tradycję naszego narodu, który przez pokolenia uświęcał czas Adwentu
powstrzymywaniem się od wszelkich zabaw. W końcu przyświecała temu
szlachetna i pełna prostej wiary myśl, że w bezkrytycznym uleganiu
wszelkim zachciankom kryje się zwodnicza pułapka osłabienia
wrażliwości na sprawy wiary i moralności.
Wreszcie pojawia się trzeci argument. Otóż jeśli dziś zlekceważymy
zachętę, by powstrzymać się od zabaw w Adwencie, jutro może się
okazać, że udział w niedzielnej Mszy św. domagać się będzie gruntownej
rewizji, gdyż przeszkadza on w efektywnym robieniu zakupów czy w pełni
wykorzystanym czasem w zrelaksowaniu się na łonie natury. Już dostrzec
można, w jaki sposób katolicy traktują dzień męki i śmierci Chrystusa.
Bez najmniejszego wahania organizuje się w piątki zabawy i dyskoteki.
Spożywanie w tym dniu pokarmów mięsnych staje się normalnością. I tak,
krok po kroku, sami zabijamy w sobie ducha pobożności.
Zamiast podsumowania
Dojrzałość osobową człowieka mierzy się jego zdolnością i
umiejętnością dokonywania wyborów. Nie wszystko musi być wyraźnie
napisane. Są sprawy, które należy umiejętnie wyczuwać w swoim
sumieniu. Sądzę, że do nich należeć będzie kwestia powstrzymania się
od zabaw w okresie, który wprawdzie nie jest traktowany jako pokutny,
co jednak nie oznacza, że zwalnia nas od wewnętrznej zadumy i
zewnętrznej powściągliwości. Tak więc wobec nowej rzeczywistości
przyjdzie nam zdać egzamin z naszej pogłębionej wiary.
ks. Jacek Bąk
|