|
- W ostatnich latach, gdy podczas odwiedzin grobów rodzinnych na
chełmckim cmentarzu spotykałam znajome osoby, pojawiły się wspomnienia
i refleksje o przeszłości. Tak zrodził się pomysł, aby zorganizować
uroczyste spotkanie z okazji 50. rocznicy I Komunii Świętej - mówi Anna
Urbanowska, pomysłodawczyni i jedna z głównych organizatorów
niecodziennego spotkania rocznicowego.
Po
Spotkanie jubileuszowe odbyło się 11 lipca 2004 roku w kościele pw.
Narodzenia NMP w Chełmcach (dek. opatówkowski). Jego pomysł zrodził się
na cmentarzu przy jesiennym sprzątaniu grobów. - Spotykałam tam znajome
twarze, początkowo było nieśmiałe dzień dobry, przypominanie skąd my
się właściwie znamy - mówi pani Anna. Po pewnym czasie uświadomiliśmy
sobie, że z I Komunii św.. Coraz częściej zaczęliśmy mówić, że musimy
się spotkać. Te „rozmowy” trwały przez 3 lata. Szczególnie nasilały się
w okresie Wszystkich Świętych. Dopiero na wiosnę ubiegłego roku przy
porządkowaniu grobów ukonkretniono plany. - W międzyczasie wyliczyliśmy
sobie, że to jest okrągła, złota rocznica - wspomina pani Anna. Ze
wzruszeniem mówi, że to pomysł z góry, ale przeniesiony troszeczkę z
modnych w ostatnich latach spotkań absolwenckich, w których sama
uczestniczy.
Trudne przygotowania
Pani
Anna nie została ze swym pomysłem sama. Jako pierwsza wspomogła ją
Marianna Paszkowska z domu Karolak z Bałdonia. Pomysł spotkania zrodził
się właśnie przy grobie jej synka. Potem dołączyły jeszcze dwie
koleżanki, Wiesława Strippel z domu Juszczak i Kazimiera Bartczak z
domu Tułacz. To był zaczyn. Adresy i kontakty pozostałych „jubilatów”
każda zdobywała we własnym zakresie. Wspomógł je także proboszcz ksiądz
kanonik Józef Kwiatkowski, który o spotkaniu mówił w ogłoszeniach
duszpasterskich.
Po wstępnych rozmowach sondażowych okazało się jednak, że z pomysłu
chyba nic nie będzie. Ktoś mówił, że nie ma pieniędzy, drugi wyśmiewał
„a jak to, w wianuszkach pójdziecie?”, a jeszcze inny „a po co to w
ogóle?”. Przyszła chwila zwątpienia. - Pytałyśmy same siebie: To co,
może nie robimy, bo ludzie tak różnie reagują - wspomina pani
Urbanowska. - Z Kazimierą Tułacz byłyśmy jednak stanowcze. Jeżeli
powiedziałyśmy, że będzie rocznicowa Msza św. i myśmy były tym
zaczynem, to wytrwajmy w tym postanowieniu - wspomina pani Anna. - Nikt
z nas nie zrobiłby nic w pojedynkę. Do tego musi być pewna grupa, i
dobrze jeśli gromadzi się ona wokół Eucharystii - podsumowuje
pomysłodawczyni.
50 lat minęło
W ostatnich dniach przed uroczystością coraz więcej osób zgłaszało chęć
uczestnictwa w obchodach. 11 lipca o godzinie 15.00 w Godzinie
Miłosierdzia wszyscy spotkali się najpierw w Saczynie przy krzyżu -
obelisku upamiętniającym bł. Franciszka Stryjasa (który podczas wojny
za przygotowywanie dzieci do I Komunii św. poniósł śmierć męczeńską), a
potem przy grobach swych bliskich. O godzinie 16.00 w kościele w
Chełmcach odprawiona została uroczysta Msza św., której przewodniczył
ks. kanonik Józef Kwiatkowski, a po niej odbyło się spotkanie
towarzyskie. - Ksiądz proboszcz przerósł nasze wyobrażenia. Potraktował
naszą grupę jak dzieci rocznicowe. Zebrał nas przy plebani, tam przybył
do nas procesjonalnie z krzyżem, ministrantami i poprowadził do
kościoła - wspomina pani Urbanowska.
Na uroczystość „jubilaci” przybyli z rodzinami, z dziećmi, wnukami, ale
i z żyjącymi rodzicami. - Ja przybyłam z 93-letnią mamą. W końcowej
części uroczystości na ręce mojej żyjącej mamy jako reprezentantki
pokolenia rodziców, którzy zanieśli nas jako nieświadome dzieci do
sakramentu chrztu św. i doprowadzili do I Komunii św., złożyłam kwiaty
i ucałowałam dłonie - wspomina pani Anna. W sumie z grupy
pięćdziesięciorga dzieci pierwszokomunijnych po 50 latach na
uroczystość przybyło 19 osób (14 kobiet i 5 mężczyzn) wraz z rodzinami.
Uroczystość grą uświetniła Orkiestra Straży Pożarnej z Chełmc
prowadzona przez dra Ryszarda Krzemińskiego.
W spotkaniu uczestniczyła także siostra Bożena Anna Flak, asystentka
przełożonej generalnej sióstr nazaretanek, pochodząca z Saczyna
(parafia Chełmce). Po uroczystościach powiedziała, że „radość z powodu
tego jubileuszu poniesie się ze Wzgórza Radości w Chełmcach do Rzymu,
bo chociaż bywała w różnych miejscach na świecie i na różnych
jubileuszach to z takim spotkała się po raz pierwszy, a zasługuje on na
upowszechnienie i naśladowanie”.
Pogłębienie więzi z Chrystusem Eucharystycznym
- Dlaczego warto coś takiego robić - pytam panią Urbanowską. - W
dzisiejszych czasach obchodzi się wiele rocznic, które wydają się być
ważne, a zapomina o tych naprawdę ważnych. Obchody 50. rocznicy I
Komunii św. są szansą do obchodzenia czegoś naprawdę ważnego.
Potwierdzają to doznania osobiste organizatorów i głosy uczestników -
mówi pani Anna. - Przypadkowe spotkania kończą się rozmową, że było to
coś niezwykłego, co wpłynęło na ich życie duchowe, na pogłębienie więzi
z Jezusem Eucharystycznym. Dla wielu dodatkowo piękna oprawa rocznicy
była sięgnięciem w głąb swego wnętrza. Przypuszczam, że ta uroczystość
obudziła potrzebę głębszego poszukiwania Boga - dodaje.
Oprócz przeżyć duchowych - uważa moja rozmówczyni - jest też aspekt
czysto ludzki, towarzyski, koleżeński. - Po Mszy św. spotkaliśmy się
przy herbacie i słodyczach. To był czas spotkań po latach, rozmów,
odświeżenia koleżeństwa, które się gdzieś przez lata zgubiło. Niektórzy
już się odwiedzali w domach - komentuje pani Anna.
Joanna Walczak
|